wtorek, 19 marca 2019

Pierwszy stosik w nowym mieście (# 2/2019)

W moim życiu ostatnio wydarzyło się naprawdę sporo.
Przeprowadzka z Wrocławia do Krakowa.
Później w Krakowie z dzielnicy na dzielnice zaledwie po miesiącu.
Dlatego nie miałam zbyt wiele czasu ani siły na czytanie.
Wiecie - pakowanie, życie na kartonach, przewożenie rzeczy, rozstanie z mieszkaniem, które przez ostatnie 4.5 roku było moim domem. 
Wiecie jak cudownie jest mieć dla siebie całe 2-pokojowie mieszkanie dla siebie? Zwłaszcza, że do 16 roku życia mieszkałam z Rodzicami, później w internacie, a następnie na stancjach, więc zawsze ktoś inny na mieszkaniu był. Teraz w końcu całe mieszkanie dla mnie <3
cudowności <3


Margaret w portowej kafejce
gracze
Błękitny chłopiec
Wspomnienia brudnego anioła
Pogranicze 
Sekta egoistów
kupione w jedynym krakowskim Dedalusie
taka nagroda za przetrwanie sesji i przeprowadzki

Zabójcza biel
już nie pamiętam gdzie kupiłam
wysokie prawdopodobieństwo, że na Aros.pl
w trakcie czytania

Miasto ślepców
książka przywłaszczona podczas przeprowadzki
Właściciel sprzedawał mieszkanaie i pozwolił zabrać kilka rzeczy;)

Do tego nowy czytnik e-booków.
Tym razem kupiony w pakiecie Legimi.
Stary czytnik wyzionął ducha, więc był pretekst. 
No i w końcu mam czytnik z podświetleniem.
No i z pakietem Legimi!

No i są kolejne woski zapachowe.

Co czytaliście?
Co znacie?

sobota, 16 marca 2019

"Miłość. I co dalej?" Tatiana Mindewicz-Puacz

Tytuł: Miłość. I co dalej?
Autor: Tatiana Mindewicz-Puacz
Wydawnictwo: Agora SA
Ilość stron: 240
Ocena: 4.5/6



Co ważniejsze, żeby być szczęśliwym z partnerem, trzeba najpierw umieć być szczęśliwym ze sobą. 






Tatiana Mindewicz-Puacz zdobyła sporą popularność dzięki byciu mentorką w programie Projekt Lady. Zaczęła się ona zwiększać, kiedy wydała swoją pierwszą książkę Luz. I tak nie będę idealna, którą wiele osób polubiło. Za jakiś czas później wydała kolejną pozycję, również dotyczącą relacji... Tym razem o tytule Miłość. I co dalej?, którą akurat sobie kupiłam będąc akurat w związku. 
Wydawałoby się, że jeśli chodzi o miłość... Najważniejsze to się zakochać, a potem wszystko stanie się samo, będziemy żyli długo i szczęśliwie. Dlaczego zatem tak wielu z nas, choć żyje we dwoje, czuje się samotnie? Czemu po jakimś czasie nasze rozmowy przeradzają się w bitwy? Skąd poczucie żalu i niezrozumienia w relacji z ukochaną osobą? Jak to się dzieje, że zamiast odczuwać radość dopada nas bezradność lub lęk?
Dwoje samotnych ludzi w związku nie jest zjawiskiem należącym do rzadkości. Oddalanie się od siebie nie następuje jednego dnia, zazwyczaj nie poprzedza go spektakularne wydarzenie. Pierwsze oznaki są prawie niezauważalne lub występują tylko u jednej osoby. Jak je rozpoznać? Co zrobić, żeby nie dopuścić do pogłębienia kryzysu? Jak zadbać o bliskość, pielęgnować intymność a przede wszystkim nauczyć się słuchać się wzajemnie z uważnością?
                                                                                opis wydawcy

Tatianę Mindewicz-Puacz polubiłam podczas oglądania TVN-owskiego programu, więc gdy zobaczyłam, że wydała swoją pierwszą książkę Luz. I tak nie będę idealna – od razu ją kupiłam i bardzo mi się spodobała. Dlatego, gdy zobaczyłam na półkach księgarń jej kolejną pozycję - Miłość. I co dalej? - od razu ją kupiłam i zabrałam się za czytanie. Tym bardziej, że sama byłam wtedy związku (i to niełatwym i nietypowym – z 26-letnią różnicą wieku). Już od samego początku lektury zauważyłam podobieństwo stylu autorki względem jej poprzedniej książki. Autorka pisze w sposób zrozumiały, bazuje na prawdziwych osobach i ich związkowych historiach, co zdecydowanie odbiór. W moim odczuciu jest to książka skierowana zdecydowanie do kobiet, ponieważ autorka w dużej mierze odnosi się do naszych, kobiecych potrzeb. Zasadniczo jest to książka mówiąca o związkach, o samotności w relacji, o walkach między dwójką kochających się ludzi, jednak w moim odczuciu jest to książka dla kobiet pozostających w doświadczonych związkach – kilka-kilkanaście lat związku, z czego sporo z nich spędzonych w jednym mieszkaniu, w tym m.in. na wychowaniu potomstwa. Dla tych związków, które mają już jakieś wspólne zobowiązania. Dla tych związków, w których coś nie gra i zdecydowanie nie jest to kwestia początkowego niedotarcia się. 
Znaczenia miłości ojca do córki nie da się przecenić, ale mądra miłość to także pokazywanie dziewczynce świata. Uczenie stawiania własnych granic i szacunku do granic innych ludzi. A także uświadomienie, że żaden mężczyzna nie będzie w stanie kochać jej taką miłością, jaką kocha ją tata.
Miłość. I co dalej? W moim odczuciu jest gorsza niż Luz. I tak nie będę idealna, ale może to wynikać z tego, że ta dzisiejsza zdecydowanie mniej mnie dotyczy. Jest to po prostu lektura do węższego grona odbiorców, ale parom (szczególnie kobietom), których długoletnie związki przechodzą kryzys – zdecydowanie mogę polecić. Jednak takie osoby jak ja (chwilowo samotne, z najdłuższym związkiem ponad 2 lata) i tak mogą wyciągnąć jakieś wnioski na przyszłość. 
W miłości zawsze jest ryzyko, że zostaniemy zranieni, ale strach przed tym, nie zmniejsza tego ryzyka ani trochę. Kiedy ktoś odchodzi lub nadużywa naszego zaufania, nie tracimy na stałe zdolności kochania.
moim zdaniem najważniejszy cytat z tej książki 

poniedziałek, 18 lutego 2019

"Agatha Raisin i wredny weterynarz" M.C. Beaton

Tytuł: Agatha Raisin i wredny weterynarz
Autor: M.C. Beaton
Cykl: Agatha Raisin
Tom: drugi
Wydawnictwo: Storytel
Długość: 6 godz. 21 min.
Czyta: Paulina Holtz
Ocena: 4.5/6




Seria z Aghatą Raisin od pierwszego tomu przypadła mi do gustu, więc nie czekając długo zabrałam się za drugą część cyklu autorstwa M.C. Beaton – również w formie audiobooka w interpretacji Pauliny Holtz. Ten wykupiony pakiet Storytela jednak motywuje do audiobooków i dale wiele możliwości. 
Agatha wciąż jeszcze nie przywykła do spokojnego życia na wsi. W dodatku przystojny sąsiad, James Lacey, pozostaje nieczuły na jej wdzięki. Na szczęście do miasteczka przybywa młody i bardzo atrakcyjny weterynarz. Aby nawiązać z nim kontakt, bohaterka zabiera swojego małego, choć zupełnie zdrowego kotka na kompleksowe badania. Ponieważ jednak doktor pada martwy, Agacie pozostaje James. Próbuje go zatem przekonać, że zabawa w detektywa daje sporo satysfakcji. A co, jeśli budzi także instynkt mordercy?
                                                                      opis wydawcy

Agatha Raisin i wredny weterynarz jest drugą częścią serii autorstwa M.C. Beaton, w którym występuje współczesna panna Murple, co z dumą jest napisane na okładce. Kolejna równie niedługa i kolejna równie sympatyczna i zabawna. Słuchałam jej w ferworze sprzątania, złamanej ręki mojej Mamy i własnej przeprowadzki, co sprawiło, że w tym wszystkim choć na chwilę się uśmiechnęłam. Nową postacią w serii jest tytułowy wredny weterynarz, który wzbudza zachwyt większości kobiet w wiosce, również Aghaty. A ona, jak to ona – musiała wpakować się w tarapaty i przygody, tak żeby nie było zbyt nudno w tym wiejskim życiu. Książka – jak poprzedniczka – bardzo lekka i przyjemna w odbiorze. Napisana w sposób naprawdę leciutki, z dużą dawką humoru, lekkości pióra. Choć książka niedługa – nie zabrakło w niej przygód głównej bohaterki i jej sercowych rozterek. Intrygi mogłoby być trochę więcej, ale obstawiam, że mogłoby się to odbić na humorze. Wciąż zauważam dziwne podobieństwo do książek Alka Rogozińskiego. Ta sama lektorka, podobne kreowanie bohaterów (szczególnie głównych postaci), no i podobny, lekki humor. 

Jak się ma historia o wrednym weterynarzu do swoje poprzedniczki Agatha Raisin i ciasto śmierci? Porównywalnie. Nie jest to książka bardzo wysokich lotów, ale po prostu przyjemna, miła i lekka lektura, która zdecydowanie poprawić humor. Fakt, nie ma misternie dopracowanej intrygi, mnóstwa wątków i kryminalnych zagwozdek. Jednak jest bardzo dobra równowaga między intrygą a humorem, za co wielkie brawa.  Czy mogę polecić? Zdecydowanie, zwłaszcza jako kontynuację, ale myślę, że poznając bez pierwszej części – i tak będzie się można połapać o co chodzi. Osobiście z chęcią sięgnę po kolejne książki z Agatha Raisin w roli głównej. 

poniedziałek, 11 lutego 2019

"W obcej skórze" Sarah Hilary

Tytuł: W obcej skórze
Autor: Sarah Hilary
Cykl: inspektor Marnie Rome
Tom: pierwszy
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 544
Ocena: 3/6



To niesamowite, co potrafimy znieść, kiedy zajdzie taka potrzeba.





W obcej skórze to kryminał, który był dość mocno zachwalany, a przeleżał na mojej półce już dość długo. W końcu podczas któregoś wyjazdu się zabrałam ze sobą tę książkę i spędziłam z nią czas w pociągach. W końcu przyszedł czas, żeby w końcu się zapoznać z twórczością Sarah Hilary właśnie w postaci książki pt. W obcej skórze.

Ponury i deszczowy Londyn. W ośrodku dla ofiar przemocy domowej inspektor Marnie Rome i jej partner Noah Jake są świadkami dramatycznego zdarzenia. Natrafiają na mężczyznę z nożem wbitym w plecy. Okazuje się, że to mąż jednej z pensjonariuszek – Leo Procter. Choć para detektywów znalazła się w ośrodku przy okazji innego śledztwa, to teraz sprawa tajemniczej próby morderstwa w małżeństwie Leo i Hope jest dla nich priorytetem. Pytań jest wiele, a nagłe zniknięcie żony poszkodowanego dodatkowo komplikuje sytuację. Detektyw Marnie Rome – na zewnątrz twarda, w środku pełna konfliktów, musi zmierzyć się z własnymi demonami – jej rodzice zostali zadźgani przez przybranego, nastoletniego syna. Marnie odwiedza go w więzieniu, próbując sobie odpowiedzieć na pytanie: „dlaczego?”. Pierwszy tom cyklu z inspektor Marnie Rome to niepokojące studium przemocy domowej, które wciska w fotel. Pełnokrwiści bohaterowie zachwycą nie tylko wielbicieli kryminałów.
                                                                                           opis wydawcy

W opisie książki W obcej skórze naprawdę bardzo mnie zaintrygował, no i tak w zasadzie dlatego wylądował w mojej biblioteczce. Szczególnie dość mocno przyciągnął moją uwagę problem przemocy domowej, bo w literaturze nie występuje on dość często (przynajmniej ja tego wcześniej nie zauważyłam), natomiast w życiu – zdarza się naprawdę dość często. Temat naprawdę nie należy do łatwych, przez co przez książkę było mi jakoś wyjątkowo trudno przebrnąć. Ale czy tylko dlatego? Sarah Hilary stworzyła dość barwne postacie (szczególnie Marnie Rome) i wymyśliła intrygę, która przykuwa uwagę i potrafi zaskoczyć. Język, jakim jest napisana książka jest adekwatny do tematu i klimatów – nie jest zbyt lekki, momentami brutalny (żeby oddać przemoc, jak mniemam, ale co autorka miała na myśli – nie mam pojęcia). W moim odczuciu język nie jest bagatelizujący i infantylizujący przemocy domowej, co jest naprawdę ważne. Już wiem dlaczego mi się książkę czytało tak niemrawo, już wiem!Zaczęło się od odciętej ręki i akcja dalej toczy się toczy się tak zupełnie bez życia. Fakt, jest trochę retrospekcji, a szkoda tylko, że nie są zbyt wartościowe czy emocjonujące. Naprawdę szkoda.
Nie spotkałam jeszcze gorszych świadków (...). Żadna z tych kobiet nie zna wartości mówienia prawdy. W bolesny sposób nauczyły się posługiwać inną walutą. Kłamstwami, komunałami. Powiedzą, co chcemy usłyszeć.

Książka nazwana mianem najlepszego brytyjskiego kryminału 2015 roku moim zdaniem powinien mieć w sobie więcej akcji i werwy. Bohaterowie i pomysł na intrygę całkiem nieźli, ale zabrakło właśnie akcji, bo momentami ciągnęła się naprawdę niemiłosiernie. Książka zapowiadała się naprawdę ciekawie, jednak okazała się pozycją dość przeciętną... Jeżeli jeszcze nie czytałeś W obcej skórze – szkoda czasu, lepiej sięgnąć po jakieś lepsze pozycje.

niedziela, 20 stycznia 2019

Piosenki na zmianę miejsca zamieszkania ;) (HOM #1/2018)


Ostatnio dzieje sie w moim życiu...
Przeprowadzka z Wrocławia do Krakowa, sesja...
Więc i temu towarzyszy muzyka, dużo muzyki. 



Boję się
Magdalena Wasylik 

Piosenka, o tym co we mnie siedzi...
O tym jak bardzo się boję tej przeprowadzki...

Boje sie, kto wie czy dobrze to czy zle, ze boje sie,
a moze lek przed krokiem zlym ostrzegac ma?
Przed bledem mnie ochronic, zmienic plan,
gdy los chce nam odebrac to co dal, a w zamian dac samotnosc



Kocham jutro
Michał Bajor

Bajora zaczęłam słuchać niedawno i ta piosenka mnie urzekła <3

Kocham jutro
Co porwane myśli sklei
Które bratem jest nadziei



Plagi 
Studio Accantus

Accantusa kocham <3
A Plagi wyszły świetnie



Całujcie mnie wszyscy w dupę
ze spektaklu "Tuwim dla dorosłych" - Nova Scena Teatru Roma

Piosenkę usłyszałam już jakiś czas temu... Teraz do mnie wróciła...
Genialne <3



 Madonna od popaprańców
Marcin Styczeń

Największym odkryciem jest jednak twórczość Marcina Stycznia <3
Zaczęło się od madonny od popaprańców, póżniej następne.
Cudowny jest <3 wPolecam

Madonna od popaprańców
Przychodzą do niej też
Ci, którym ciąży łańcuch
I dosyć mają łez

piątek, 18 stycznia 2019

"Uprowadzona" Charlie Donlea


Tytuł: Uprowadzona
Autor: Charlie Donlea
Wydawnictwo: Filia
Czyta: Jacek Rozenek
Długość: 10 godz. 53 min
Ocena: 2/6


Jeśli będziesz przez cały czas robiła to, czego ludzie od ciebie chcą, to w końcu zdasz sobie sprawę, ze twoje życie prawie minęło, a ty nie zrobiłaś prawie nic z tego, co sama zaplanowałaś.




Zaginięcia są tematem bardzo częstym i wdzięcznym, jeżeli chodzi o thrillery. Wykorzystał to Remigiusz Mróz w Nieodnalezionej, która zupełnie mi nie przypadła do gustu. Pewnego dnia podczas szperania w audiobookach postanowiłam skusić się na Uprowadzoną autorstwa Charlie Donlea, więc włączyłam i zaczęłam swoją zabawę z tą książką i przerabianiem zdjęć.
W trakcie wakacyjnej imprezy na plaży Nicole Cutty i Megan McDonald zostają porwane. Policja prowadzi szeroko zakrojone poszukiwania, jednak nie znajduje po dziewczynach żadnego śladu. Niedługo potem ledwo żywa Megan cudem ucieka z bunkra ukrytego w głębokim lesie. Rok później książka na temat jej ucieczki ma już status bestsellera, a Megan staje się gwiazdą. Historię jej triumfalnej ucieczki zaburza tylko jeden szczegół: Nicole nadal nie odnaleziono. Starsza siostra uprowadzonej dziewczyny, Livia, pracuje w prosektorium i spodziewa się, że któregoś dnia przyjdzie jej zbadać ciało siostry i zrozumieć tajemnicę jej zniknięcia. Zamiast tego na jej stole ląduje ciało młodego mężczyzny, które łączy się ze sprawami zaginięć dziewczyn w całym kraju. Powodowana niezdrową ciekawością Livia nawiązuje kontakt z Megan, której wiedza wykracza daleko poza to, co można przeczytać bestsellerowej książce, a strzępy wspomnień dziewczyny stopniowo składają się w przerażającą całość.
                                                                                  opis wydawcy 

Po lekturze Nieodnalezionej zaczęłam dość sceptycznie podchodzić do thrillerów psychologicznych, szczególnie tych związanych z porwaniami czy zaginięciami. Muszę przyznać, że jednak opis Uprowadzonej skusił mnie na tyle, że odważyłam się sprawdzić jak się spisze Charlie Donlea w tej pozycji. Dla mnie, jako przyszłego psychologa, niezwykle interesujące było to, jak sobie ofiara uprowadzenia poradzi psychicznie z traumą i tego jak autor to przedstawi (Mróz się nie popisał. Szkoda tylko, że i tutaj tak się zwiodłam pod tym względem – aspekt psychologiczny został sprowadzony praktycznie do zera, wręcz pominięty... A szkoda, bo autor miał tutaj naprawdę dość duże do popisu, z racji tego, że jest to thriller psychologiczny. Fajnie, że były retrospekcje, ale zdecydowanie lepiej by to wypadło, gdyby były napisane narracją pierwszoosobową, a nie trzecioosobową, tak jak to miało miejsce. Pomysł na książkę naprawdę ciekawy i interesujący, ale jednak w moim odczuciu praktycznie w ogóle niewykorzystany przez autora. Moim zdaniem książka jest zupełnie niedopracowana, pomysł jest, ale we wszystkim jest brak ikry, brak wartkiej akcji, brak doszlifowania.

Czy mogę polecić Uprowadzoną? Moim zdaniem szału nie ma i na kolana nie rzuca. Książka niedopracowana, momentami dość nudna. Moim zdaniem nie warto po nią sięgać – szkoda czasu, który można poświęcić na inną, ciekawszą lekturę. Odradzam.

sobota, 12 stycznia 2019

"Mów własnym głosem. 50 lekcji jak głosić swoją prawdę" Regina Brett


Tytuł: Mów własnym głosem. 50 lekcji jak głosić swoją prawdę
Autor: Regina Brett
Wydawnictwo: Insignis
Ilość stron: 374
Ocena: 5/6



Każdy z nas ma do powiedzenia coś, co powinien usłyszeć ktoś inny.






Moja przygoda z twórczością Reginy Brett rozpoczęła się od książki pt. Bóg nigdy nie mruga, którą dostałam od młodszej w ramach rekompensaty za pomoc jej w przygotowaniach do matury z chemii. Po przeczytaniu tej pozycji w ciemno sięgałam po kolejne książki autorki, które wciąż i niezmiennie mnie zachwycały, więc nie mogło się obyć bez zakupienia najnowszej książki Brett pt. Mów własnym głosem. 50 lekcji jak głosić swoją prawdę.
Odkryj swoją prawdę, wytrwale za nią podążaj i nie wahaj się nią dzielić – oto przesłanie nowej książki Reginy Brett. "Mów własnym głosem" to 50 porywających lekcji o tym, jaką siłę mają słowa – nie milczenie; o tym, że nawet jeśli trudno zmierzyć się z prawdą, to tylko w ten sposób staniemy się wolni. Jak ćwiczyć się w odwadze? Jak stawiać czoła codzienności wbrew naszym obawom i lękom? I wreszcie – jak przekazywać swoją historię, by była inspiracją i nadzieją? Przeczytaj.
                                                                             opis wydawcy 

Mów własnym głosem. 50 lekcji jak głosić swoją prawdę kupiłam krótko po premierze i niewiele później zaczęłam ją czytać. Od początku przeczuwałam, że to będzie nieco inna książka od pozostałych w twórczości Reginy Brett. Dlaczego? Już wyjaśniam. Forma książki, wciąż jest w postaci 50 lekcji, z czego każda jest jakby oddzielnym rozdziałem – bez zmian, z czego niezmiernie się cieszę. Styl oraz język pisarki wciąż na takim samym, dość wysokim poziomie, co można już zauważyć w poprzednich, wcześniejszych książkach autorki. Jednak temat nieco odbiega od pozostałych pozycji – już sam tytuł sugeruje, że będzie o mówieniu i wyrażaniu siebie. Wraz z lekturą można przekonać się, że nie tyle co o mówieniu, a co o używaniu słów w różnej postaciach – przede wszystkim w pisaniu. Książka jest podzielona na kilka części, w których Regina Brett opowiada o różnych rodzaju pisania – np. o pisaniu o sobie i dla siebie (chociażby w pamiętniku, co uwielbiam, o czym pisałam tutaj) czy o pisaniu bardziej zawodowym. Z racji tego, że lubię pisać (a nawet chciałabym zająć się tym zawodowo, ale to się zobaczy), to bardzo mi się spodobała ta tematyka. Super jest także to, że autorka nie pisze teoretycznie, ale opiera się przede wszystkim na swoim doświadczeniu osobistym (pamiętnik) oraz zawodowym (jako dziennikarka), przez co książka jest niezwykle autentyczna. To jest naprawdę ekstra!
Jesteśmy potrzebni światu na wiele różnych sposobów. Poszukaj własnego.

Mów własnym głosem. 50 lekcji jak głosić swoją prawdę to kolejny wartościowy zbiór felietonów o pisaniu. Mi, jako osobie piszącej, bardzo się spodobała i mam nadzieję, że z czasem mi się przyda. O ile pozycję pt. Kochaj polecałam szczególnie kobietom, to Mów własnym głosem jest książką, które w jakikolwiek są zamiłowane językiem, pisaniem (chociażby pamiętnika czy wierszy do szuflady) czy przemawianiem do jakiejkolwiek publiczności. W moim odczuciu książka skierowana do węższego grona odbiorców niż poprzednie pozycje autorki i przez swoją zmniejszoną uniwersalność nieco słabsza. Nie zmienia to faktu, że wciąż kocham twórczość Reginę Brett.
Często brakuje nam słów, albo rzucamy je na wiatr. Ale może to słowom brakuje nas, bo bez przerwy używamy tych samych, wyświechtanych frazesów.


sobota, 5 stycznia 2019

Poświąteczno-noworoczny stosik (#1/2019)

Dawno nie publikowałąm żadnego stosika.
Miałam dodać zaraz po Bożym Narodzeniu, ale z racji wyjazdu ze znajomymi w góry na sylwestra niestety się nie wyrobiłam. A książek w biblioteczce wciąż przybywa;)



Mów własnym głosem
kupione w Empiku

Emocje. Krzyk do zrozumienia
zakupy na poczcie

Miłość. I co dalej?
kolejny zakup w Empiku

Mock. Początek 
kupione na Aros.pl

Wielki ograrniacz życia
Labirynt duchów
O pisaniu na chłodno
prezenty świąteczne

Tatuażysta z Auschwitz
zakupy z Aros.pl




Młody umysł w każdym wieku
prezent od eksia

Zagadka trzech czwartych
zakup z Aros.pl

Krzyk o ratunek
Cienie
z biblioteki

Co czytaliście?
Co znacie? 
Co macie?


Pozdrawiam
Asia

piątek, 4 stycznia 2019

Żegnaj 2018, witaj 2019!


Minął 2018 rok, zaczął się 2019. 
Ten rok nie należał ani do specjalnie łatwych czy przyjemnych. 
Wiele się wydarzyło, naprawdę wiele.
Pojawiły się nawroty chorób – reumatoidalnego zapalenia stawów i depresji.
Były zmiany pracy, był pobyt w szpitalu na badaniach. 
Było wesele przyjaciółki.
Wróciła wiara w przyjaźń damsko-męską.
Pojawiło się wiele nowych znajomości.
Był związek z 26-lat starszym ode mnie K., ale niestety związek zakończył się dzień przed Sylwestrem, którego spędziłam ze stowarzyszeniem Klika w górach.



Choć rok nie należał do łatwych, jednak był bardzo wartościowy.
Oficjalnie stwierdziłam, że NIE lubię spodni (noszę je niezmiernie rzadko), a noszenie kiecek wcale nie kłóci się z glanami, traperkami czy trampkami. 
Rozwinęłam się pod względem języków – szkolenie Hindusów po angielsku, rozmowa o pracę po włosku czy ciągłe ćwiczenie języka migowego (nawet podczas wyjazdu sylwestrowego, gdzie dużo rozmawiałam z głuchym kolegą). 
Rozwinęłam się pod względem artystycznym – dużo rysowałam, dostałam od Mamuśki 2 komplety profesjonalnych kredek, porobiłam sporo zdjęć (efekty można zobaczyć TUTAJ), a także odważyłam się pozować do zdjęć (także do aktów). 

prawie cały rok w kieckach;)

W mojej biblioteczce przybyło 45 woluminów.
Przeczytałam 41 książek.
Mogłoby być lepiej, to fakt.
Ale jednak książki nie są moją jedyną pasją.
Studiuję, dużo szydełkuję i robię na drutach, bawię się z decoupagem, rysuję, fotografuję, prowadzę jeszcze 2 blogi i Dzieło Duchowej Adopcji Sióstr Zakonnych, a doba ma jednak tylko 24 godziny.

Z największych odkryć tego roku to zdecydowanie seria z Agatha Raisin swoim humorem i lekkością.
A największym rozczarowaniem Niebo na własność i Nieodnaleziona

Postanowienia na 2019 rok
1. Przeczytać 52 książki
2. Przetrwać przeprowadzkę do Krakowa
3. Uszyć w końcu swoją spódnicę
4. Częściej pisać pamiętnik i zawierać w nim więcej
(o plusach pisania pamiętnika TUTAJ)