poniedziałek, 21 października 2019

Kościół Pokoju w Świdnicy, czyli Hadzia w podróży


Na początku września miałam okazję odwiedzić Kościół Pokoju w Świdnicy, który jest listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Źródło
Kościół Pokoju w Świdnicy to kościół ewangelicki wybudowany w 1657 roku, jako efekt traktatu westfalskiego, który w 1648 kończył wojnę trzynastoletnią. Poza tym w Świdnicy są jeszcze w Jaworze i w Głogowie.

Takie kościoły musiały spełnić kilka wymogów:
-kościół musiał być lokowany poza murami miasta, oddalony od nich na odległość strzału armatniego,
-nie mógł mieć dzwonnicy,
-nie mógł posiadać szkoły parafialnej,
-nie mógł mieć bryły przypominającej kościół,
-musiał być zbudowany z materiałów nietrwałych (drewna, słomy, piasku, gliny),
-okres budowy nie mógł przekroczyć 1 roku.

Zapraszam na oglądanie wnętrza na moich zdjęciach






Ołtarz główny


Ambona












Żródło informacji - Wikipedia

Byłam tam 2 razy i za każdym razem zronnił na mnie niemałe wrażenie - naprawdę polecam zobaczyć. 

A Wy - byliście?
Co sądzicie?

piątek, 18 października 2019

"Wybrałem życie" Michał Czernecki, Monika Sobień

Tytuł: Wybrałem życie
Autor: Michał Czernecki, Monika Sobień
Wydawnictwo: Pascal
Ilość stron: 256
Ocena: 4.5/6




Dziecko jest najczęściej papierkiem lakmusowym relacji rodziców i tego, co dzieje się w domu.






Michał Czernecki to jeden z tych polskich aktorów, których wyjątkowo lubię – razem z Maciejem Stuhrem czy Robertem Więckiewiczem. Czerneckiego szczególnie polubiłam za bardzo prawdziwą postać dr Sadzika w serialu Diagnoza, natomiast pozostałych dwóch szczególnie kocham za głos. Najpierw zobaczyłam wywiad z Michałem Czerneckim o jego książce i o jego depresji, jak zobaczyłam, że jest to wywiad-rzeka to stwierdziłam, że koniecznie muszę przeczytać. Wiele czasu to nie zajęło i zabrałam się za lekturę w formie e-booka pt. Wybrałem życie, czyli właśnie wywiadu-rzeki, który przeprowadziła Monika Sobień właśnie z Michałem Czerneckim.
Czy można doświadczyć depresji i dwóch prób samobójczych, a potem zawalczyć o siebie i odbić się od dna?Poruszająca opowieść chłopaka z Zagłębia, który ostatecznie zdecydował się żyć i sięgnąć po swoje marzenia. Ta historia zaczyna się w domu rodzinnym Michała Czerneckiego. Wiedzie przez trudne dzieciństwo, starcie z demonami przeszłości i spotkanie miłości życia. Przejmująco szczera rozmowa o wszystkim, co ważne: miłości, męskich przyjaźniach, byciu ojcem, pieniądzach. O sukcesach i porażkach na planach najpopularniejszych polskich filmów, pracy z najlepszymi reżyserami. O kryzysach, które czasem wracają. O wieloletniej pracy nad sobą.
                                   opis wydawcy

Wybrałem życie nie należy do książek opasłych i grubych, jest raczej taka przeciętna jeżeli chodzi o objętość. Jest podzielona na trzy części, w których Michał Czernecki opowiada kolejno o: swoim niezbyt łatwym dzieciństwie, później o początkach swojej dorosłości i studiach, a kończy się na opowieści o aktualnym życiu. Pytania Moniki Sobień są taktowne, nienachalne i bardzo na miejscu, a odpowiedzi aktora – ciekawe i dość wyczerpujące. Fakt, że spodziewałam się trochę większych zwierzeń, ale zdaję sobie sprawę, że depresja to temat naprawdę trudny, więc doceniam i tak te wszystkie uzewnętrznienia się Michała Czerneckiego. Myślę, że książka może być budującą lekturą dla osób zmagających się z depresją - można zobaczyć, że tzw. trudne dzieciństwo czy próby samobójcze to nie tylko domena zwykłych, szarych ludzi, ale dotyka również tych, których widzimy na ekranach telewizorów. Jest dużo o pozwalaniu sobie na emocje, o braku emocji w rodzinnym domu, o niezmiernie ważnej roli psychoterapii w procesie leczenia depresji. A co najważniejsze – pokazuje, że z depresji można wyjść, że nie każda depresja kończy się spektakularnym samobójstwem po długim życiu niewalczenia o siebie. 

W naszym domu panowała niepisana zasada, że o emocjach i przeżyciach się nie rozmawia i nigdy nie komunikuje się ich wprost. To od rodziców nauczyłem się odwracania uwagi od własnych emocji.
Wybrałem życie to książka zdecydowanie warta przeczytania – szczególnie dla osób, które lubią tego aktora. Myślę, że mogę ją polecić również osobom walczącym z depresją, żeby zobaczyć, że to może dotknąć zupełnie każdego. Myślę, że dla osób, które przezywają w swoim życiu jakieś kryzysy także może się sprawdzić. Generalnie pozycja dość ciekawa i dość dobrze napisana – można lepiej poznać autora, można zobaczyć inne oblicze depresji, można zobaczyć jak wygląda droga do zostania aktorem... Nie jest to mistrzostwo świata, ale zdecydowanie warto sięgnąć, zwłaszcza, że nie jest to zbyt obszerna pozycja. 


środa, 9 października 2019

"Zabójcza biel" Robert Galbraith (J.K.Rowling)

Tytuł: Zabójcza biel
Autor: Robert Galbraith (J.K.Rowling)
Cykl: Cormoran Strike
Tom: czwarty
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Ilość stron: 656
Ocena: 2/6

Bo można kogoś cholernie nienawidzić, a mimo to nadal pragnąć, żeby nie miał Cię gdzieś, i jednocześnie nienawidzić się za to pragnienie.



Od Wołania kukułki polubiłam twórczość Roberta  Galbraith'a, nawet biorąc pod uwagę fakt, że z czasem okazało się, że to pseudonim literacki J.K.Rowling (jednak jakoś szczególnie się nie ekscytowałam na samą tę myśl). Tak więc sobie powoli czytałam kolejne części serii z Cormoranem Strikem w roli głównej – w końcu przyszedł czas na Zabójczą biel.
Prywatny detektyw Cormoran Strike i jego współpracowniczka Robin Ellacott walczą o odkrycie prawdy w nowej sprawie. Do biura, w którym urzędują, przychodzi młody człowiek imieniem Billy z prośbą o pomoc w zbadaniu zbrodni, której – jak sądzi – był świadkiem w dzieciństwie. Młodzieniec najwyraźniej cierpi na zaburzenia psychiczne, nie pamięta też zbyt wielu szczegółów, ale jest w nim i w jego historii coś szczerego, dlatego Strike jest głęboko zaniepokojony tym, co słyszy. Zanim jednak uda mu się wyciągnąć z chłopaka więcej informacji, ten wybiega z gabinetu w panice. Próbując wyjaśnić opowieść Billy’ego, Cormoran Strike i Robin Ellacott – kiedyś jego asystentka, a obecnie współpartnerka w interesach – idą krętym tropem, który prowadzi ich przez boczne uliczki Londynu do wewnętrznego kręgu w Parlamencie i pięknego, ale złowieszczego dworku na dalekiej wsi. Nie dość, że śledztwo przypomina labirynt zagadek, to na dodatek prywatne życie Strike’a bardzo się skomplikowało. Odkąd zyskał sławę jako prywatny detektyw, nie może już działać zakulisowo, tak jak kiedyś. Co więcej, jego relacje z Robin, która jest teraz nieoceniona w prowadzeniu działalności, są dużo bardziej napięte, a osobiste stosunki między nimi – o wiele bardziej zawiłe.
                                                                   opis wydawcy

Zabójcza biel to już czwarta część przygód z Cormoranem Strikem i zaczyna się dokładnie w momencie, gdzie skończyła się poprzedniczka – Żniwa zła. Robin awansowała na wspólniczkę, Cormoran zyskuje klientów, zdobywa kobietę. W moim odczuciu jednak jest to zdecydowanie najsłabsza część z wszystkich czterech. Pomysł na fabułę nie jest zły, ale widzę tutaj podobieństwo do Psa Baskerville'ów Artura C.Doyle'a. Wyczuwalna jest atmosfera taka typowo brytyjska – są londyńskie puby, brytyjski parlament oraz stara, typowo angielska, wiejska rezydencja. To akurat jest na plus. Jednak nie zmienia to faktu, że podczas czytania tej książki wyjątkowo się męczyłam, czego nie doświadczyłam długo wcześniej. Sprawa kryminalna w tej książce ani trochę nie jest intrygująca. Język i styl pisarski podobny do wcześniejszych, ale jednak mam wrażenie, że poziom opadł. Tak samo jak opadła jakość realizacji pomysły na książkę. Nie dość, że wydaje się być podobna do klasyki, to jeszcze sam pomysł zrealizowany naprawdę dość marnie. Choć polubiłam Cormorana, to jednak ta sympatia do niego nie uratowała poziomu tej części. Głównie dlatego, że w tym tomie wyjątkowo nie przypomina samego siebie. Tak samo jak wcześniejsze relacje z Robin, ale to akurat do przewidzenia, skoro Robin wzięła ślub. Jednak intrygi i napięcia zabrakło, wręcz w ogóle jej nie było, a wiało wyjątkową nudą, co sprawiło, że w ogóle się nie wciągnęłam w lekturę. 
Czasami zachowywanie się tak, jakby wszystko było z tobą w porządku, sprawia, że rzeczywiście jest w porządku. Czasami trzeba po prostu zrobić dobrą minę do złej gry, wyjść do świata, i po chwili się okazuje, że to wcale nie takie trudne, że to zupełnie naturalne.
Zabójcza biel to czwarta część serii i w moim odczuciu naprawdę najsłabsza. Skopiowany pomysł, a do tego marna realizacja, a wszystko prawie na 700 stronach. Generalnie powiało nudą. Nie polecam tej części. O ile wcześniejsze były naprawdę ciekawe i warte sięgnięcia – tutaj nie ma po co. Odniosłam wrażenie, że autorka się zupełnie wypaliła, bo w książce nie ma nic czym można by się zachwycić – ani intrygi, ani odkrywczej fabuły, ani wartkiej akcji... Ja się naprawdę dość mocno męczyłam się podczas lektury i zdecydowanie odradzam. 

środa, 2 października 2019

Świąteczna wymianka u Hadzi - edycja 2019


ZASADY:

1.Zabawa tylko dla posiadaczy blogów.

2.Zapisy trwają do 22 listopada 2019 roku do 23:59

3.Zobowiązuje się do wysłania maili z informacją do kogo wysłać pamiątkę w ciągu 3 dni od końca zapisów.

4.Wiadomość ze zgłoszeniem
adres mailowy: hadziczka13@wp.pl
tytuł: własny nick!!!
treść: wypełniona ankietka (na dole) i wyrażenie zgody na przestrzeganie zasad zabawy.
+ informacja o zamieszczonym banerze (patrz pkt.6)

Tylko osoby, które spełnią te warunki będą mogły wziąć w niej udział, a ja zastrzegam sobie prawo do odmowy komuś udziału w zabawie.

5.Przesyłki wysyłamy NAJPÓŹNIEJ do 6 grudnia 2019 roku
(żeby paczki spokojnie dotarły na Boże Narodzenie;)

6. Wymagane jest dodanie informacji o wymiance na swoim blogu (baner)

7.Przesyłka musi być wysłana przesyłką na koszt wysyłającego z potwierdzeniem nadania (list polecony, paczka itp.), a skan/zdjęcie owego nadania ma być wysłany na mojego maila.

8. Przesyłka powinna zawierać :
~oczywiście książkę lub książki, które nie muszą być nowe, lecz zadbane;) oczywiście wg preferencji na ankietce;)
~typowo świąteczny akcent – ozdóbkę, zakładkę, czekoladowy mikołaj - cokolwiek co kojarzy się z Bożym Narodzenim;)
~jakieś umilacze czytania – słodycze, herbatki czy inne tego typu rzeczy;)
~list lub jakąś króciutka wiadomość;) najlepiej świąteczną kartkę;)

9.Po otrzymaniu przesyłki poinformować o tym organizatora zabawy, czyli mnie oraz osobę, która przygotowała paczkę. Miło będzie jeżeli dodasz także jakąś informację o przesyłce na swoim blogu;)

10.Dodać mojego bloga do obserwowanych, polubić na fb, czy jakkolwiek śledzić, żeby móc monitorować losy wymianki;)

Ankieta:
a)Nick lub Imię i nazwisko – to co jest nazwą Waszego profilu
b) adres korespondencyjny
c) adres bloga
d) Preferencje książkowe - najlepiej dość dokładnie, z podaniem swoich ulubionych autorów i tych, których omijacie z daleka.
f) link do konta Lubimy czytać, bądź innego tego typu portalu
g) czy zgadzasz się wysłać przesyłkę za granicę?

poniedziałek, 30 września 2019

Kawałki na sytuację, w której zawalił się świat (HOM # 3/2019)


W ostatnich Hadzinych odkryciach muzycznych pisałam, że w końcu w moim życiu nastał spokój i stabilizacja. Niestety nie było tego zbyt wiele. Zaczęły się trochę problemy, zawaliło się coś co było stałością, przez całe moje życie. Niejako zawalił mi się świat. 

Znowu się przeprowadzam. 3 raz w tym roku. Tym razem jest to w 100% moja decyzja, a nie wymuszona np. sprzedażą mieszkania przez właściciela. Przeprowadzam się do chłopaka - nazwijmy go Brodaczem. Ale jest to konsekwencja pół roku razem i problemów rodzinnych, o których pisać nie będę więcej. 

Na radzenie sobie z tym całym chaosem idealna jest muzyka, szydełko i książki.
Szydełkowe twory można zobaczyć tutaj.


Największym muzycznym odkryciem jest zdecydowanie zespół Kwiat Jabłoni, który został założony przez rodzeństwo. Jakiś czas temu u nich usłyszałam, ale jakoś nie było okazji się z nimi zapoznać. Poznałam i się zakochałam. 


Niemożliwe
Kwiat Jabłoni


Niemożliwe nam się dostało
Nie ma powodów do łez
A każdy mówi, że mało
Musisz więcej niż chcesz



Kto powie jak
Kwiat Jabłoni

Robię pierwszy krok, muszę więc gdzieś dojść
Góra wielka, droga kręta
Trudno czasem iść, nie stękać
Chcę od razu wiedzieć na czym stoi świat
Jak poznawać siebie lepiej
Jak nie potknąć się o ciebie



Uśmiecham się 
Oktawian

Lubię covery Oktawiana.
Jak wrzucił nową piosenę - naprawdę się ucieszyłam.
Przeczytałam opis i tak bardzo go rozumiem i piosenka tak bardzo moja. 

Każdego dnia uśmiecham się
Uśmiecham się , a tak mi źle...
Chcę zapomnieć, nie mam sił
Nie mam sił, aby dalej iść...



Przeczucie (Cztery pory niepokoju)
Jacek Kaczmarski

Jak można nie kochać Kaczmarskiego? <3




Zamknij oczy
Ginger

Widziałem tyle wchodów słońca
Nie uwierzę w noc bez końca



Być dla kogoś
Kuba Jurzyk

Piosenki słuchałam już jakiś czas temu, już nawet ją pokazywałam.
Wróciła, ostatnio wróciła.

Teraz musisz, Mała unieść jeszcze więcej
Czyjeś strzępy świata musisz wziąć na ręce

Co lubicie?
Co polecacie na taki nastrój?

niedziela, 29 września 2019

"Papierowe duchy" Julia Heaberlin

Tytuł: Papierowe duchy
Autor: Julia Heaberlin
Wydawnictwo: W.A.B.
Ilo stron: 416
Ocena: 4/6



Nie wiem, czy kogoś zabiłem, ale zawsze uważałem, że każde zrobione przeze mnie zdjęcie jest jak małe morderstwo.






Na rynku wydawniczym aktualnie jest zalanie thrillerów psychologicznych, wszędzie jest ich pełno - to widać. Na początku roku, zaraz po premierze zobaczyłam recenzję Papierowych duchów, stwierdziłam, że książka zapowiada się całkiem ciekawie, więc zaczęłam na nią polować. Mając już raczej średnie doświadczenie z tym rodzajem literackim - nie odczuwałam wyjątkowej presji, żeby mieć tę pozycję na półce w wersji papierowej, więc wybór padł na e-booka.
Mapa Teksasu oznaczona trzema czerwonymi punktami niczym kroplami krwi. Seryjny morderca, który twierdzi, że cierpi na demencję. Tajemnicza młoda kobieta, domagająca się odpowiedzi.
Carl Louis Feldman za młodu był słynnym fotografem. To było kiedyś, w innym życiu, zanim jeszcze został skazany za morderstwo młodej kobiety. Uniewinniono go z powodu demencji, od tamtego czasu leczy się w specjalistycznym ośrodku. Do momentu, gdy pojawia się w nim jego córka, która chce zabrać go na wycieczkę… Czekała na ten moment połowę swojego życia. Planowała, zbierała informacje, trenowała. Układała w głowie wszystkie możliwe scenariusze. Dlatego teraz ma prawie całkowitą pewność, że staruszek, który siedzi obok niej na fotelu pasażera, przed laty porwał i zamordował jej siostrę Rachel. Carl nie wierzy jej za grosz, gdy próbuje mu wmówić, że jest jego córką. Gdy z kolei on twierdzi, że nie pamięta, aby kiedykolwiek zamordował jakąś dziewczynę – ona nie wierzy jemu. Które z nich kłamie? A może kłamią oboje? 
                                                             opis wydawcy
Papierowe duchy to druga wydana w Polsce książka amerykańskiej dziennikarki Julii Heaberlin. Autorka podejmuje ciekawe tematy - demencji, niepamięci, porwania. zemsty i obsesji Jest duet nietypowych postaci odbywających razem wyjątkową podróż, również w otchłani pamięci. Szczególnie spodobała mi się kreacja Grace - owej Tajemnicza młoda kobieta, domagająca się odpowiedzi. Jest to bohaterka skrywająca wiele sekretów i wypełniona obsesją. Ciekawa, naprawdę interesująca postać. Carl - ów staruszek z demencją jakoś do mnie nie przemawia, w moim odczuciu ta postać jest trochę za mało dopracowana. Całość Papierowych duchów zresztą też mnie nie przekonuje. Dlaczego? Przede wszystkim, dlatego, że spodziewałam się bardziej wartkiej akcji, bardziej dopracowanej intrygi oraz większej porcji sekretów. W opisie książka wydawała się rzucać na kolana i porywać już pierwszych stronach, więc stąd moje oczekiwania względem niej. Również dlatego, że książka zwyczajnie mnie nie wciągnęła - w pewnym momencie musiałam się przełamać, żeby po nią sięgnąć i skończyć. Zapewne właśnie kwestia braku odpowiedniej ilości intrygi…

Papierowe duchy to książka, która mnie nie porwała ani nie zachwyciła, jednak nie oznacza to, że jest to pozycja zła i beznadziejna. Nie do końca mnie wciągnęła, choć pomysł naprawdę ciekawy (mógłby być trochę bardziej dopracowany). Wyjątkowo interesujący jest koncept obsesji jako siły napędowej do działania. Mogę polecić, nie jako arcydzieło, ale jako pozycji z dość ciekawym tematem i pozycji, która jest jednak ponad średnią. Zdecydowanie nie uważam czasu z Papierowymi duchami jako zmarnowanego, po prostu uważam, że mogłoby być troszkę lepiej.

poniedziałek, 23 września 2019

"Nieodgadniona" Remigiusz Mróz

Tytuł: Nieodgadniona
Autor: Remigiusz Mróz
Cykl: Damian Werner
Tom: drugi
Wydawnictwo: Filia
Czyta: Agnieszka Dygant, Mikołaj Krawczyk
Czas: 10 godz. 36 min.
Ocena: 1/6



(...) łatwo sterować okrętem, który w żaglach ma tęsknotę i dążenie do prawdy.





Remigiusz Mróz. Najbardziej rozpoznawalny, współczesny twórca, który wydaje po kilka książek rocznie i już dawno przestałam nadążać za jego kolejnymi powieściami. Dlatego właśnie postanowiłam czytać je w swoim własnym tempie. Po Nieodnalezionej, która w moim odczuciu wypadła dość kiepsko, byłam ciekawa co jeszcze można wykrzesać z tak marnej fabuły. Przyszedł czas na kontunuację przygód Damiana Wernera pt. Nieodgadniona
Rok po ucieczce od męża Kasandra Reimann prowadzi spokojne, ustatkowane życie za granicą. Jest przekonana, że udało jej się zostawić wszystko za sobą – także konsekwencje tego, co zrobiła, by ratować siebie i dziecko. Do czasu. Pewnego dnia jej syn nie wraca do domu po wizycie u kolegi, a jedyny ślad prowadzi do Opola. Zrozpaczona matka zrobi wszystko, by odnaleźć dziecko, nawet jeśli będzie oznaczało to ponowne spotkanie z człowiekiem, którego życie zniszczyła. Damian Werner tymczasem wprowadza się do nowego mieszkania, wciąż starając się zapomnieć o wszystkim, co spotkało go rok temu. Przeglądając jednak rzeczy zostawione przez poprzedniego właściciela, trafia na starą kasetę VHS, która rzuca nowe światło na jego przeszłość…                                                        opis wydawcy
Nieodgadniona to kolejna książka z grafomańskiej bibliografii Remigiusza Mroza. Byłam ciekawa co jeszcze można wyciągnąć z poprzedniej części, która była marna i (w moim odczuciu) zupełnie zakończona – na mój gust ciągnięcie tego tematu jest wyjątkowo na siłę, ale co ja tam wiem.. Stwierdziłam, że nie stać mnie na kupowanie kolejnej pozycji grafomana, więc wykorzystałam ją jako jedną z kilku z abonamentu Storytela. Punktem wyjściowym wciąż jest zaginięcie narzeczonej Damiana, ale jednak jest to w moim odczuciu kontynuowanie na silę już i tak nieudanej pierwszej części. Bohaterowie znowu mdli i nijacy, sztampowi to wręcz za dużo powiedziane. Jeszcze bardziej niedopracowany pomysł na kontynuację od już i tak niedopracowanej pierwszej części. Język prosty, jakby kolega koledze opowiadał historię, brak w nim czegokolwiek literackiego. Ostatnio nieważne, po którą książkę Mroza sięgnę – i tak wypada marnie. Dawno nie czytałam Chyłki ani Frosta, ale cała reszta wypada kiepsko, a seria z Damianem Wernerem to w moim odczuciu już kompletne dno...
Przeciętny Polak więcej niż w kościele modli się na kanapie przed telewizorem, kiedy ogląda mecz reprezentacji Polski.
W moim odczuciu Nieodgadniona to kompletne i istne dno, nawet jak na Mroza. No nic się nie dzieje, postacie bez smaku i charakteru, całość jest bardzo toporna i pisana naprawdę na siłę. Tę część, jak i poprzedniczkę pt. Nieodnaleziona zdecydowanie odradzam. Słabiutkie, słabiutkie, nawet dla zabicia nudy – szkoda czasu. Dno, gniot i mieronta jakich mało. Zdecydowanie nie polecam.
(...) boleśnie utwierdziłem się w przekonaniu, że istnieją tylko dwa powody, dla których nie powinniśmy ufać ludziom. Pierwszy: bo ich nie znamy. Drugi, może ważniejszy: ponieważ ich znamy.

poniedziałek, 16 września 2019

"Nocny" Emily Barr





Tytuł: Nocny
Autor: Emily Barr
Wydawnictwo: W.A.B.
Ilość stron: 416
Ocena: 2/6









Kiedyś, podczas jakiegoś wyjazdu, kiedy skończyły się zapasy do czytania - weszłam do punktu z tanimi książkami. Tam moją uwagę przykuła książka autorstwa brytyjskiej autorki Emily Barr pt. Nocny. Uwielbiam Wielką Brytanię i pociągi, więc bez wahania kupiłam tę pozycję, ale jednak trochę poczekała zanim zaczęłam ją czytać. 
Wszyscy myślą, że Lara wiedzie szczęśliwe życie w Kornwalii, u boku oddanego męża. W rzeczywistości jednak kobieta rozpaczliwie się nudzi. Kiedy dostaje ofertę pracy w Londynie, co wiązałoby się z nocnymi podróżami, natychmiast się zgadza. Pewnego razu Lara spotyka niejakiego Guya, z którym rozpoczyna romans. Podczas którejś z podróży kobieta znika z pociągu – jakby rozpłynęła się w powietrzu. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdy w przedziale sypialnym policja znajduje zwłoki jej kochanka. Nagle z zaginionej Lara staje się… podejrzaną o morderstwo.                             opis wydawcy


Nocny to książka, której byłam naprawdę ciekawa. Od dobrych kilku lat jeżdżę regularnie pociągami i miałam w nich niejedną przygodę, więc z zainteresowaniem sięgnęłam po powieść, której fabuła i akcja toczą się wokół tego środka komunikacji. Przeczytałam opis, pomyślałam sobie, że zapowiada się coś naprawdę ciekawego. Mój zapał zaczął bardzo szybko opadać, kiedy przez dobrze ponad pół książki nie działo się w niej kompletnie nic… Nudne opisy domu i Lary popijającej herbatkę z sąsiadką, a później z nudów znalazła sobie kochanka – akcji praktycznie zero. Zaczęło się coś dziać dopiero w drugiej połowie, kiedy już prawie straciłam nadzieję, że coś się zmieni. Zakończenie i rozwiązanie całej zagadki jest dość ciekawe i zaskakujące – to muszę przyznać. To zdecydowanie najlepszy element całości. Sam pomysł na książkę nie jest jakiś super wymyślny, raczej średni, może minimalnie powyżej przeciętnej. Wykonanie również nie należy do najlepszych – ponad połowa lektury ciągnęła się niemiłosiernie, akcji praktycznie brak, fabuła dość słabo rozbudowana. Język i styl pisarski są na przeciętnym i niewyróżniającym się poziomie – zresztą jak cała książka.


Nocny to książka, na której się zawiodłam. Spodziewałam się wciągającej lektury z frapującą zagadką z pociągami w tle, a dostałam pozycję co najwyżej przeciętną. Samo dość ciekawe zakończenie to nie wszystko – dobrze by było, gdyby dotarcie do niego nie było tak męczące. Nie wyróżnia się za bardzo na tle innych kryminałów, z jakimi miałam okazję się zapoznać. Nie porwała, nie wciągnęła, nie zachwyciła, a wręcz momentami miałam ochotę ją rzucić w kąt i przestać czytać. W moim odczuciu szkoda na nią czasu. W Nocnym zdecydowanie nie znajdziecie lektury wciągającej już od pierwszych stron, naprawdę lepiej sięgnąć po coś lepszego. 

sobota, 14 września 2019

Stosik na trudny wrzesień (# 4/2019)

W ciągu 3 miesięcy w moim kompie 2 razy wysiadł dysk. 
Komputer wrócił do świata żywych - na szczęście.
I mam nadzieję, że na dłużej. 
Recenzje niebawem, a dzisiaj zapraszam na stosik.
Nie ma tego zbyt wiele, bo od kiedy mam nowy czytnik to właśnie na nim głównie czytam okupując Legimi. 


Rana
kupiona z małej księgaręce w rodzinnym Kluczborku

Magia sprzątania
Homo bimbrownikus
Czarownik Iwanow
Weźmisz czarno kure...
Trucizna
Oko Jelenia I
Oko Jelenia II
Pan lodowego ogrodu tom I
zakupy facebookowe

Ciesze się, że przybyło fantastyki..

Co czytaliście?

czwartek, 22 sierpnia 2019

"Kto zabił Kopciuszka?" Alek Rogoziński

Tytuł: Kto zabił Kopciuszka?
Autor: Alek Rogoziński
Cykl: Róża Krull na tropie
Tom: trzeci
Wydawnictwo: Filia
Długość: 6 godz. 47 min.
Czyta: Paulina Holtz
Ocena:


Tylko głupcy trzymają się wiecznie tych samych poglądów. Rozsądni potrafią je rewidować.






Twórczość Alka Rogozińskiego polubiłam już od pierwszego spotkania z nim i Różą Krull w książce pt. Do trzech razy śmierć. Od tamtego czasu lubię wracać do jego pozycji, żeby się pobawić, poprawić sobie humor, wiedząc, że się nie zawiodę. Przyszedł czas na kolejne przygody Róży Krull na tropie w audiobooku pt. Kto zabił Kopciuszka? w interpretacji Pauliny Holtz. 
Jeden bal. Jeden martwy Kopciuszek. I dziesięć osób, które miały powód, by zabić. Autorka powieści kryminalnych Róża Krull otrzymuje zaproszenie na wielki bal charytatywny, gdzie spotyka kilka postaci znanych z pierwszych stron gazet. Kiedy w czasie imprezy dochodzi do morderstwa, okazuje się, że każdy z gości miał powód, aby go dokonać. W tym i znany bloger Mario, przyjaciel Róży, która, aby oczyścić go z podejrzeń, zaczyna własne śledztwo…
                                                          opis wydawcy

Kto zabił Kopciuszka? jest już trzecią częścią z Różą Krull w roli głównej. Pamiętam, że wybierając tego audiobooka byłam w kiepskim nastroju i widziałam, że na twórczość Alka Rogozińskiego zawsze można liczyć. Styl i język są bardzo lekkie, co mnie specjalnie nie zdziwiło – wiedziałam w końcu na co się piszę. Przezabawne dialogi, morderstwo, a przede wszystkim rozbrajająca i bardzo barwna postać – Róża Krull. Wszystko sprawiło, że bawiłam się dość dobrze. Lekkość pióra Rogozińskiego, ciekawy pomysł, niebanalne postacie, humorystyczne rozmowy… A było i trochę intrygi, którą lubię. Fakt, mogłoby być jej trochę więcej, bom w końcu fanką kryminałów, ale nie narzekam – Róża prowadząca własne śledztwa daje radę. Sama książka zdecydowanie nie należy do arcydzieł, super ambitnych książek ani nie wchodzi na jakieś wyżyny literackie, jednak jest lekkim i przyjemnym czytadłem, który może pomóc się odstresować. W moim odczuciu nawet na tle innych pozycji Alka Rogozińskiego wypada trochę gorzej, ale nie zmienia to faktu, że mam w planach kontynuować poznawanie twórczości autora. 
Takt, zdolność wyczucia sytuacji, umiejętność przebaczania przychodzi z wiekiem. Czasem uczymy się tego przez całe życie.
Kto zabił Kopciuszka? To lekkie czytadło, które nie jest powalające, ale w moim odczuciu warto sięgnąć, żeby poznać pióro Alka Rogozińskiego oraz wykreowaną przez niego Różę Krull. Książka sama w sobie jest trochę ponad przeciętną, jeżeli chodzi właśnie o czytadła. Tak, zdecydowanie mogę polecić twórczość autora, ale warto zacząć ten cykl od początku. Sama już czaje się na inne książki autora i jestem niezmiernie ciekawa co mnie w nich spotka. 

wtorek, 20 sierpnia 2019

"KochAna. W pułapce anoreksji i bulimii" Marta Motyl

Tytuł: KochAna. W pułapce anoreksji i bulimii
Autor: Marta Motyl
Wydawnictwo: Czarna Owca
Ilość stron: 206
Ocena: 6/6




Jestem chora na wieczny niedosyt miłości. Nie chcę pokarmu, chcę zjadać miłość.







Lubię książki o zaburzeniach odżywiania i już kilka ich przeczytałam. Wynika to z kilku spraw - sama mam za sobą walkę z bulimią i jestem studentką psychologii, a wiążąc jedno z drugim to chciałabym zostać psychodietetykiem. Dlatego natrafiając na książkę Marty Motyl pt. KochAna. W pułapce anoreksji i bulimii od razu zabrałam się za jej czytanie. 
"KochAna" to zapis walki z anoreksją młodej studentki ASP, dla której choroba stała się pretekstem do poszukiwań własnego „ja”. Wyobraź sobie krainę, której mieszkańcy są anorektycznie szczupli. Ograniczają jedzenie do minimum. Kiedy jednak patrzą w lustra, widzą nie blade twarze, ogromne oczy, wystające żebra, patykowate nogi, ale ciała nabrzmiałe tłuszczem. Ważą się kilka razy dziennie, by się upewnić, że nie przytyli. Wymiotują zbędnymi kaloriami i niechcianymi emocjami. To kraina, w której Ana (anoreksja) i Mia (bulimia) roztaczają paranoiczny czar. Kolejne Alicje poddają się ich panowaniu, by uzyskać wrażenie lekkości i przetestować siłę swojego charakteru. Ich niedożywione ciała się buntują, ale one nie odpuszczają. Stają się adeptkami magii znikania. Odbyłam podobną wędrówkę. Niczym Alicja (bohaterka i narratorka książki) odkrywałam Krainę Czarów, aż zamieniła się ona w Krainę Złudzeń. Wtedy zawróciłam i dzięki temu uniknęłam choroby. Przeżycia, których doświadczyłam, stały się inspiracją do napisania tej książki.                                                                           ze wstępu autorki

KochAna. W pułapce anoreksji i bulimii to książka fabularyzowana o młodej kobiecie w sidłach bulimii i anoreksji, ale opis jej doświadczeń opiera się na przeżyciach samej autorki i to naprawdę widać. Żadna książka o zburzeniach odżywiania nie wywołała u mnie tyle emocji co ten tytuł. Momentami miałam wrażenie, jakbym czytała o sobie w okresie swojego zmagania się z chorobą. Z racji, że narracja jest pierwszoosobowa to w KochAnej jeszcze lepiej są pokazane myśli i odczucia chorej bohaterki czy cała walka z potworami. Wszystko napisane w sposób bardzo realistyczny, język jest taki zwykły, codzienny, ale nie prostacki. Bohaterowie są naprawdę pełnokrwiści, prawdziwi… Główna bohaterka – studentka wcale nie zachowuje się jak trzpiotowata nastolatka, a rodzice są prawdziwi, normalni, a nie wykreowani na głupich i niedouczonych. A myśli i spostrzeżenia tak realistyczne, że zaraz po przeczytaniu książki zaczęłam płakać (ku wielkiemu zdumieniu mojego partnera), bo tak bardzo sobie przypomniałam, co wtedy odczuwałam. Dawno nie miałam takiego kaca książkowego.
Czy naprawdę należy doprowadzić się na skraj wyczerpania, by ktoś zauważył, że nie poradzisz sobie sama, pochylił się nad tobą, spróbował cię zrozumieć, zamiast oskarżać?
KochAna. W pułapce anoreksji i bulimii to książka zdecydowanie warta przeczytania i polecenia. Uwrażliwia na zaburzenia odżywiania, na niuansiki wysyłane przez chorych, a przede wszystkim na emocje i odczucia ludzi ludzi z tymi schorzeniami. Pozycja pokazuje do czego mogą doprowadzić wychodzone modelki, powtarzane przez najbliższych (bardzo często mimochodem i nieświadomie czy z troski) komentarze w stylu: pączusiu czy mogłabyś zrzucić kilka kilo albo jak ty wyglądasz. Jest to pozycja nie tylko dla psychologów (już z tytułem czy w trakcie zdobywania – nieważne), ale przede wszystkim dla tych, którzy chleliby zobaczyć co siedzi w głowie osób z zaburzeniami odżywiania. KochAna wzbudziła we mnie naprawdę sporo emocji i zapewne zostanie w głowie naprawdę na bardzo długo. Zdecydowanie polecam i polecać będę pełna nadziei, że wielu osobom otworzy oczy. Warto, warto, warto… KochAna pokazuje, że waga czy problemy z jedzeniem to tak naprawdę wierzchołek góry lodowej, jaką są zaburzenia odżywiania. Pokazuje, że problem tkwi o wiele głębiej oraz to, że nie jest problemem niejedzenie albo wymioty. Cytując autorkę: Wymiotują zbędnymi kaloriami i niechcianymi emocjami.
Myślę o ciele, które jest takie biedne, nadal przeze mnie nieakceptowane. rozmyślam o tym, co się z nim działo, jak poniewierałam nim ja i jak poniewierali nim inni, jak było wykorzystywane. Pole dla eksperymentów na sobie. moje dobre, niewinne ciało. Splugawione.

poniedziałek, 19 sierpnia 2019

"Agatha Raisin i zakopana ogrodniczka" M. C. Beaton

Tytuł: Agatha Raisin i zakopana ogrodniczka
Autor: M. C. Beaton
Cykl: Agatha Raisin
Tom: trzeci
Wydawnictwo: Storytel
Długość: 5 godz. 19 min.
Czyta: Paulina Holtz
Ocena: 3.5/6


Pani Agacie Raisin, zamieszkałej (...), zostawiłam pięć tysięcy funtów na leczenie otyłości wieku średniego w renomowanym ośrodku.




Serię o Agacie Raisin polubiłam już od samego początku, od pierwszej części, więc z wielką przyjemnością sięgam po kolejne tomy tego cyklu. Szczególnie, że wyjątkowo polubiłam główną bohaterkę cyklu, a czas spędzony z książkami M. C. Beaton zawsze poprawi nastrój – nawet minimalnie. Za mną już pierwsze dwie części, przyszedł więc czas i na trzecią pt. Agatha Raisin i zakopana ogrodniczka
Nikomu nie życz śmierci - tej zasady trzyma się Agatha po powrocie do przytulnego Carsely. Okazuje się jednak, że w czasie nieobecności pojawiła się nowa mieszkanka, która stała się obiektem adoracji przystojnego sąsiada, Jamesa Laceya. Piękna Mary Fortune jest utalentowana w każdej dziedzinie, a zwłaszcza w ogrodnictwie. Natomiast Agatha jest w sprawach ogrodniczych całkowitą dyletantką. Gdy zatem zbliża się dzień otwarcia ogrodów dla publiczności, Agatha zaczyna marzyć o spektakularnym morderstwie, które odwróciłoby uwagę Jamesa od Mary. I te marzenia się spełniają…                                                                         opis wydawcy
Agatha Raisin i zakopana ogrodniczka to kolejna powieść autorstwa M. C. Beaton, z którą miałam przyjemność się zapoznać. Po raz kolejny w formie audiobooka w interpretacji Pauliny Holtz, z czego cieszę się niezmiernie. Po raz kolejny autorka zafundowała naprawdę przednią zabawę. Styl i język autorki są bardzo lekkie i przyjemne w odbiorze, idealnie wypasujące się w klimat komedii kryminalnej. Niesztampowa, charakterystyczna i ciekawa postać głównej bohaterki – Aghaty, którą naprawdę polubiłam. Energiczna i pomysłowa kobieta po pięćdziesiątce, która ma mnóstwo szalonych pomysłów. Kobieta, która wychodzi poza schematy i jest postacią zdecydowanie barwną i dobrze wykreowaną. Samo Carsley jako angielska prowincja także mi się bardzo spodobało, w szczególności, że w Wielkiej Brytanii zakochałam się już dobre kilka lat temu. Wyjątkowo sympatyczne, małe, angielskie miasteczko. 

Agatha Raisin i zakopana ogrodniczka to po raz kolejny przezabawny pomysł na fabułę. Niezwykle ciekawe wykorzystanie tematu ogrodów oraz konkursu związanego właśnie z ogrodnictwem – zdecydowanie coś innego i ciekawego, zwłaszcza, że naprawdę lubię roślinność i przebywanie na łonie natury. Sam pomysł jest dość dobrze wykorzystany, akcja toczy się dość szybko, a dowcip sytuacyjny jest przedni. Szkoda tylko, że sam wątek kryminalny i zbrodnia pojawiają się dopiero mniej więcej w połowie (i tak niezbyt długiej) książki… W końcu jest to komedia kryminalna, a odniosłam wrażenie, że zbrodnia i inne tego typu mroczne klimaty są bardzo mocno w tle, co nie do końca mnie zadowala. Wszystko razem tworzy bardziej coś w deseń powieści obyczajowej, a nie kryminalnej. No szkoda… 

Agatha Raisin i zakopana ogrodniczka w moim odczuciu jest pozycją słabszą od swoich poprzedniczek, ale jednak nie zmienia to faktu, że zdecydowanie się ubawiłam podczas odsłuchiwania tej pozycji. Świetna interpretacja Pauliny Holtz, której głos naprawdę lubię. Fakt, że w moim odczuciu jest to pozycja słabsza nie zmienia faktu, że warto sięgnąć po tę serię, która jest przezabawna. Wydaje mi się, że spokojnie można się połapać o co chodzi w książce nie znając poprzednich części, ale jednak warto zacząć od początku. Osobiście już się zabrałam za kontynuację, bo jestem ciekawa kolejnych przygód Agathy, więc niebawem kolejne recenzje tej serii. 

środa, 14 sierpnia 2019

"Karaluchy" Jo Nesbø

Tytuł: Karaluchy
Autor: Jo Nesbø
Cykl: Harry Hole
Tom: drugi
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Ilość stron: 320
Ocena: 4.5/6



Wszyscy ludzie w głębi duszy są hedonistami. Tylko niektórym potrzeba więcej czasu, żeby to do nich dotarło.





Polubiłam książki Jo Nesbø od samego początku, jednak czytałam je dość chaotycznie i nie po kolei. Postanowiłam to zmienić i zabrałam się za czytanie według kolejności. Pierwszy tom z cyklu o Harry’m Hole pt. Człowiek nietoperz już za mną, więc sięgnęłam po część kolejną zatytułowaną Karaluchy.

W domu publicznym w stolicy Tajlandii znaleziono ciało norweskiego ambasadora. W Oslo pospiesznie tworzony jest plan uniknięcia skandalu. Policjant Harry Hole wsiada do samolotu skacowany z zastrzykami witaminy B12 i wkrótce zaczyna krążyć po zaułkach Bangkoku: wśród świątyń, palarni opium, dziecięcych prostytutek i barów go-go. Odkrywa, że w tej sprawie chodzi o coś więcej niż o morderstwo: za ścianami pełza coś, co nie znosi dziennego światła…
                                                                       opis wydawcy

Karaluchy czekały na mojej półce już dość długo – sporo czasu minęło zanim się zabrałam za tę książkę, ale również trochę wody w Wiśle upłynęło zanim ją zrecenzowałam. Ale to dobrze, bo znowu zdążyłam zatęsknić za twórczością Nesbø. Muszę przyznać, że akcja toczy się dość dobrym tempem, odpowiednio dostosowanym do rodzaju literackiego – nie ciągnie się, ani nie gna za szybko. Przede wszystkim rozkręca się już od samego początku – nie trzeba czekać w nieskończoność. Już od pierwszych stron i rozdziałów można się naprawdę wciągnąć w lekturę – w przeciwieństwie do poprzedniczki pt. Człowiek-nietoperz, bo tutaj był z tym trochę problem. Wciągnąć się można, owszem. No i sam Harry Hole, który jest postacią niezwykle ciekawą, barwną i zdecydowanie niesztampową. Nesbø potrafi porządnie wykreować bohaterów – nie tylko tego pierwszoplanowego, ale również tych grających drugie skrzypce. Brudny Bangkok, domu publiczne, opium i bary go-go – wszystko razem wraz z postacią Harry’ego i stylem autora tworzy autentycznie mroczną i ciekawą historię. Nie jest to arcydzieło i książka, która powali na kolana długo zostając w pamięci, ale jednak czyta się naprawdę dobrze.
Zapewne trzeba być policjantem, by twierdzić, że człowiek znaleziony z wbitym w plecy nożem, którego ostrze weszło z lewej strony tuż przy kręgosłupie, przebiło lewe płuco i dotarło do serca, został "prawdopodobnie" zamordowany.

Karaluchy to druga część Harry’m Hole i, w moim odczuciu, ciekawsza od swojej poprzedniczki. To kryminał zdecydowanie mroczny, a ponadto dotykający dość ciężkich tematów. Osobiście mogę zdecydowanie polecić tę książkę, a ja już nie mogę się doczekać kolejnych tomów, bo naprawdę się zdążyłam stęsknić za Jo Nesbø. Ja już zabieram się za następne pozycje, a kto nie czytał jeszcze nic autora – koniecznie warto to nadrobić!

poniedziałek, 12 sierpnia 2019

"Złota klatka" Camilla Läckberg

Tytuł: Złota klatka
Autor: Camilla Läckberg
Cykl: Faye
Tom: pierwszy
Wydawnictwo: Czarna Owca
Ilość stron: 400
Ocena: 2/6

Bo tak postępują kobiety. Kierują gniew do środka, zwracają go przeciwko samym sobie. (...) Kobieta bierze na siebie, tuszuje, dba o relacje z innymi, przesłaniając własną dumę i szkodząc sobie aż do zatracenia.



Twórczość Läckberg polubiłam już od pierwszego tomu sagi o Fjällbace, dlatego bardzo ucieszyłam się na wieść o wydaniu przez autorkę nowej książki. Co ciekawsze miał to być pierwszy tom nowej serii w wykonaniu Camilli, co wyjątkowo mnie zaciekawiło. Właśnie tak weszłam w posiadanie woluminu pt. Złota klatka, za którego czytanie zabrałam się niewiele później i równie szybko dotarłam do końca lektury. 

Inteligentna i piękna Faye ma wszystko – wspaniałego męża, ukochaną córeczkę i luksusowy apartament w najlepszej dzielnicy Sztokholmu. Jednak pozory mogą mylić... Jej idealne życie to w rzeczywistości desperackie próby zadowolenia Jacka. Dręczona przez mroczne wspomnienia z Fjällbacki, Faye coraz częściej czuje się jak zamknięta w złotej klatce. Nie może pozbyć się wrażenia, że poświęciła swoje ambicje na rzecz mężczyzny, który coraz bardziej się od niej oddala. Kiedy Jack i ich córka Julienne nie wracają z rejsu łodzią, a policja dostrzega w mieszkaniu kałużę krwi, podejrzenie szybko spada na męża Faye. Co przed nią ukrywa? Czy zabił własną córkę? Nic w życiu Faye nie będzie już takie, jak do tej pory.
                                                       opis wydawcy 

Złota klatka to książka, do której nie trzeba było mnie długo namawiać. Lubię sagę o Fjällbace w wykonaniu autorki – w końcu to jej wielki sukces i przecież dzięki tej serii została okrzyknięta szwedzka królową kryminału. Dlatego tak byłam ciekawa co takiego pojawi się w nowej pozycji rozpoczynającej kolejny cykl autorstwa Läckberg. Zaczęłam czytać – niby język i styl pisarski w stylu Camilli, jest nawiązanie do Fjällbacki, jest ważny temat… Niby wszystko, co potrzebne, żeby stworzyć dobrą książkę. Nawet na okładce rzuca się w oczy napis thriller psychologiczny, jednak już kilka razy przekonałam się, że nie oznacza to niczego powalającego. No, ale tłumaczyłam sobie, że to w końcu Läckberg, więc musi być kawałek porządnej lektury. No cóż… Właśnie jednak nie musi. Brakowało w niej czegoś. Brakowało dopracowania bohaterów, brakowało dopieszczenia fabuły, brakowało intrygi i tempa akcji. A szkoda. Historia jest przewidywalna, bohaterowie mdli, akcja toczy się powoli, mało wydarzeń, fabuła niedopracowana. Nie tego się spodziewałam 

Poważnym problemem wielu osób jest to, że zrzucają swój smutek na innych. Chcą się nim dzielić. Myślą, że skoro mamy podobne DNA, to automatycznie powinno zasmucać nas to samo. Smutek ani rozpacz nie stają się łatwiejsze do udźwignięcia przez to, że je z kimś dzielimy, przeciwnie, stają się jeszcze cięższe.
Złota klatka zapowiadała się naprawdę dobrze, to książka, która naprawdę mogła być fenomenalną lekturą – znam w końcu możliwości autorki. Na plus jest nowa seria, ciekawym temat, wyjście poza schemat, jednak Camilla straciła w moich oczach (zakładam, że nie tylko w moich) nie wykorzystując swojego potencjału. Mogło by być lepiej,a trak jest tylko przeciętna książeczka, która zdecydowanie nie powala na kolana. Po prostu przeciętna, niczym nie wyróżniającym się lektura. Naprawdę szkoda… Chciałabym, naprawdę chciałabym dać wyższą ocenę, ale niestety nie mogę, bo pozycja naprawdę niczym się nie wyróżnia ani nie zachwyca. 

poniedziałek, 22 lipca 2019

"Toń" Anya Lipska





Tytuł: Toń
Autor: Anya Lipska
Cykl: Kiszka i Kershaw
Tom: pierwszy
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 395
Ocena: 3/6







Anya Lipska to pseudonim literacki Alison Turner, która urodziła się i wychowała w Anglii, jednak poślubiła Polaka pochodzącego z Łodzi. To właśnie dzięki współmałżonkowi zainteresowała się historią Polski, a w szczególności okresem Solidarności i pokoleniom Polaków mieszkających w Anglii. I właśnie to zawarła w swojej książce pt. Toń, którą zgarnęłam ze swojej biblioteczki.

Współczesny Londyn. Tamiza wyrzuciła na brzeg ciało młodej dziewczyny. Jedyną wskazówką mogącą pomóc w ustaleniu jej tożsamości jest tatuaż w kształcie serca. Kim jest i dlaczego zginęła? Janusz Kiszka i Natalie Kershaw ruszają w ślad za mordercą. On – znana postać wśród londyńskiej Polonii, chojrak i niespełniony intelektualista, z solidarnościową przeszłością. Ona – młoda i ambitna pani detektyw. I choć pochodzą z dwóch różnych światów, muszą zjednoczyć siły, żeby złapać mordercę. Londyn staje się areną śmiertelnej gry, której stawką jest ludzkie życie. Morderca czai się tuż za rogiem. Przeszłość nie daje o sobie zapomnieć. Czy jednak nie jest za późno, by ocalić kolejną dziewczynę?
                                                                      opis wydawcy

Książka pt. Toń stała w mojej biblioteczce już dość długo, do tego stopnia, że zupełnie nie mam pojęcia skąd ją zdobyłam – dostałam, kupiłam czy wygrałam. Serio – nie pamiętam. Ostatnio po ogarnięciu bałaganu w moim życiu jaki miał moje miejsce w ciągu ostatniego roku (pisałam trochę o tym tutaj) zaczęłam nadrabiać czytelnicze zaległości, szczególnie tych książek, które czekają na swoją kolej w mojej biblioteczce. Zaintrygowana opisem wybrałam Toń, jako lekturę do pociągu. Zawsze bardzo lubiłam książki, których akcja dzieje się w Londynie. Szczególną miłością do tego miasta zapałałam w wakacje po pierwszej klasie liceum, kiedy miałam 17 lat i do miasta czerwonych budek telefonicznych na obóz językowy. Pamiętam, że wtedy obiecałam sobie, że tam wrócę, ale na stopa. Minęło 9 lat, wciąż tego nie zrealizowałam, jednak miłością do Londynu wciąż pałam. Może to właśnie dlatego kupiłam tę książkę?

Zaczęłam czytać Toń znając już zarys fabuły z opisu. Wiedziałam, że będzie o Polakach na emigracji i byłam naprawdę ciekawa jak to zjawisko postrzega Angielka. Kryminał, Londyn, spojrzenie obcokrajowca na historię Polski – byłam naprawdę zaintrygowana. Zaczęłam czytać ze średnim zapałem, bo w końcu nie wiedziałam nic wcześniej o autorce i w sumie dobrze, że nie oczekiwałam zbyt wiele. Trup na brzegu Taimzy obiecywał coś ciekawego, ale jednak się przeliczyłam. Pomysł na fabułę – niezła. Pomysł na wspólne szukanie przestępcy przez Polaka na Obczyźnie i brytyjskiej policjantki – naprawdę fajny. Szkoda tylko, że akcja taka średnia. Były momenty, które mi się podobały (nie będę spojlerować), jednak jak dla mnie toczyła się zupełnie niemrawo, zupełnie nie jak kryminał. Pod względem języka czy stylu książka napisana naprawdę w porządku, jednak w moim odczuciu akcja była niedopracowana, toczyła się zupełnie nierówno – czasami w miarę dobrze, jednak w innych momentach zdecydowanie za wolno i zbyt niemrawo. 


Z książką pt. Toń spędziłam dość miło. Ciekawy pomysł, ciekawe spojrzenie, jednak w moim odczuciu książka nie do końca dopracowana. Zdecydowanie mogę polecić jako ciekawe czytadło z polskim wątkiem. Mogę polecić jako  spojrzenie nie-Polaka na Polaka w UK. Zasadniczo nie jest to książka dla naszych Rodaków, jednak zdecydowanie bardziej do mieszkańców Wysp. Czy mogę polecić? Jako czytadło ciekawe kulturowo – owszem. Jednak dobrego kryminału i intrygi w tym niewiele, a szkoda. Już podsumowując – książka bardzo przeciętna. Czytadło, w której obcokrajowiec zauważył historię Polski, szkoda tylko, że fabuła i akcja niedopracowane. Tto powieść z potencjałem i pomysłem, szkoda tylko, że nie do końca wykorzystanym. 

wtorek, 16 lipca 2019

W końcu spokój w życiu... (#HOM 2/2019)


W moim życiu w końcu zapadło trochę spokoju. 
W końcu... po tylu miesiącach różnych zmagań. 
Działo się naprawdę dużo - przeprowadzka, perturbacje związane z pracą i różnymi relacjami. Teraz w końcu spokój. Zdecydowanie dzieje się dobrze, naprawdę dobrze. 
Wręcz idylla, zwłaszcza w porównaniu do tego co się działo... 


Przebudzenie
Farben Lehre

Zespół znam już od dawna.
Ostatnio odkryłam jedną z nowszych płyt i się zakochałam.

W kalejdoskopie widok się zmienia
Spełniają się skryte marzenia
Nadejdzie cisza… po burzy
Spokój zamieszka w mojej duszy


Donośność działa
Piotr Cugowski

Uwielbiam głos Piotra Cugowskiego <3
Jak odkryłam tą piosenkę - przepadłam.


Jedyne co mam
Czerwony tulipan

Zespół Czerwony Tulipan to zdecydowanie moje odkrycie ostatnich miesięcy.
Na piosenkę Jedyne co mam natrafiłam w momencie, kiedy zostałam zraniona i w pewnym sensie wykorzystana. Wtedy bardzo mi pomogła....

Miałam myśli spokojne
Lecz ktoś wywołał w nich wojnę
Co mam zrobić teraz, jak żyć
Jak teraz żyć



Sen bez snu
Stare dobre małżeństwo

Stare dobre małżeństwo to zespół, który kocham od lat.
Szczególnie mocno lubię połączenie rysowania i SDM-u. 
Nawet byłam w maju na ich koncercie. 

I nie ma metafizyki w tę noc 
Jest tylko tępy ból istnienia 


Opowieść pewnego emigranta
Jacek Kaczmarski

Od kilku miesięcy nieustannie w moich głośnikach.
Jeszcze chwila, a nauczę się na pamięć



Gam Gam
Marnik & Smack 

Piosenkę po raz pierwszy usłyszałam w pracy i całkiem miło się przy niej pracowało. Energiczna piosenka, łatwo wpada w ucho, więc i praca na kuchni idzie przyjemniej. 
Dopiero później jedna z koleżanek uświadomiła nas co do tej piosenki.
Jest ona napisana na podstawie Psalmu 23 i jest to hymn dzieci żydowskich w Auschwitz.



Zmartwychwstaniemy
Dr Misio

Jednym ze zdecydowanych odkryć jest Dr Misio, czyli zespół, który został założony z inicjatywy  Arkadiusza Jakubika. Szczególnie ich najnowsza płyta pt. Zmartwychwstaniemy. Jest i więc piosenka o tym samym tytule.



Zamroziłem swoje serce
Marcin Styczeń

Miłości do twórczości Marcina Stycznia ciąg dalszy <3
Kocham całym sercem <3

Co znacie?
Co lubicie?
Co polecacie na urozmaicenie playlisty?

Pozdrawiam
Asia