![]() |
W sukience i z plecakiem między Wrocławiem a Krakowem |
Chciałabym dać się bliżej poznać, więc parę zdań o mnie..
Jestem kobietą. Już nie dziewczyną,
lecz kobietą. Kobietą, która na ten moment ze wszystkich sił
stara się być szczęśliwa i jej to wychodzi. Jestem członkiem
swojej cudownej biologicznej rodziny – rodziców, młodszego brata,
dziadków (cała czwórka wciąż żyje i ma się nieźle, choć są
w okolicach osiemdziesiątki), wujków, ciotek, kuzynów. Jestem
członkiem rodziny, którą sama sobie stworzyłam, wybrałam –
moich cudownych przyjaciół, którzy na dobrą sprawę są rozsiani
po połowie Polski.
Jestem tą dziewczyną, która mając
16 lat zdecydowała się na pójście do katolickiej szkoły z
internatem i przez połowę swojego życia marzyła o medycynie.
Kiedy się na nią nie dostała, po maturze spędziła rok w domu
przygotowując się do poprawy matury. Jestem tą dziewczyną, której
jednak się nie udało dostać na medycynę, wtedy wylądowała na
Technologii żywności. Jednak przyszedł czas na kurs o nazwie
biochemia i po trzykrotnym zrobieniu go, wciąż nie udało się go
zaliczyć. W końcu przyszedł czas na jedną z najważniejszych
decyzji w moim życiu – przerwać studia i pójść inną drogą.
Posłuchać serca. Wybrałam psychologię zaoczną w Krakowie,
jednocześnie pracując i mieszkając we Wrocławiu, a pochodząc z
Kluczborka na Opolszczyźnie. A teraz jestem kobietą pracująco –
studiującą, a podjęcie decyzji o pracy w fast-foodzie pod złotymi
łukami było jedną z lepszych w moim życiu.
![]() |
Z przyjaciółką i "wujkiemm" zaraz po rozpoczęciu liceum |
Jestem kobietą, u której w wieku 18
lat stwierdzono wrodzoną (!) wadę serca, aczkolwiek nie
przeszkadzającą w czymkolwiek. Jestem kobietą, która mając 20
lat zachorowała na reumatoidalne zapalenie stawów (tzw. reumatyzm),
w wieku 22 lat na depresję, a 24 na insuliooporność. Dziś walka z
depresją jest już walką wygraną, wszystko pozostałe zostało, a
ja wciąż żyję pełną parą – pracuję, studiuję, spotykam się
z przyjaciółmi, piszę blogi, poznaję nowych ludzi, mam mnóstwo
szalonych pomysłów i uważam, że doba jest stanowczo za krótka.
Jestem także tą osobą, która doskonale uczucie, kiedy nie masz
psychicznej siły wyjść z łóżka po herbatę, kiedy stawy bolą
Cię tak, że problemem jest związanie włosów czy umycie zębów.
Jestem kobietą, która nienawidziła
okresu swojej podstawówki, bo była gnębiona przez rówieśników
za swoją nadwagę. To wtedy po raz pierwszy pojawiły się myśli o
okaleczaniu się (i nie tylko). To wtedy zaczęła zajadać wszystkie
problemy... Jestem tą dziewczynką, która wstydziła się jeść w
szkole drugiego śniadania i przebierać się na wf-ie. Jestem tą
dziewczyną, która przez lata w siebie nie wierzyła i była tak
zakompleksiona, jak się tylko dało. Jestem kobietą, która ma za
sobą toksyczne związki, lecz wciąż wierzącą w moc przyjaźni, a
najdłuższa z nich na ten moment trwa już ponad 15 lat. Jestem tą
osobą, która uważa, że szczęście to relacje z ludźmi, że
każdy człowiek jest po to, żeby mnie czegoś nauczyć. Jestem
kobietą wierzącą w Boga i ufającą Mu, aczkolwiek na swój własny
sposób. Jestem kobietą, która w życiu podjęła wiele różnych,
niełatwych decyzji, nie zawsze trafnych według otoczenia. Niektóre
z nich zaowocowały czymś, co uznawałam kiedyś za porażki
życiowe. Teraz wiem, że gdyby nie tamte decyzje i wydarzenia –
nie byłabym kim jestem i nie poznałabym wielu wspaniałych ludzi.
![]() |
Kawa dobra na wszyst |
Jestem kobietą uwielbiającą
wszelakiego rodzaju herbaty (szczególnie zieloną i białą), gorzką
i mocną kawę z mlekiem. Jestem kobietą, która lubi pichcić i
eksperymentować w kuchni, a wychodzi mi to całkiem nieźle. Jestem
pasjonatką książek, właścicielką biblioteczki liczącej około
650 książek, miłośniczką rękodzieła wszelakiego – kartki,
druty, szydełko, decoupage. Uwielbiam noc, zapach wieczornego
powietrza, pisać piórem i zasypiać w świeżo zmienionej pościeli.
Uwielbiam ten moment, kiedy po całym dniu w pracy mogę wziąć
prysznic i wyjść ze współlokatorką na fajkę. Jestem kobietą,
która umie obsłużyć młotek, śrubokręt i piłę, a także
naprawić maszynę do szycia, zapleść 3 rodzaje warkoczy. Jestem
człowiekiem, który mógłby zostać uznany za humanistę czasów
renesansu. Nie straszne mi całki, matura z fizyki czy skomplikowane
wzory chemiczne, ale możemy porozmawiać o sensie życia i wyższości
kryminałów nad romansami. O gotowaniu czy grze na fortepianie też
możemy porozmawiać. Możemy nawet zrobić to razem. Jestem kobietą,
która w wieku 24 lat uczy się płakać i zmniejsza w swojej szafie
ilość spodni, na rzecz zwiększenia ilości spódnic i sukienek.
Jestem kobietą, która od 16 roku
życia żyje w pewnym sensie na walizkach. Jestem kobietą, która
wierzy, że wszystko jest z jakiegoś powodu, która dziś potrafi
spojrzeć na swoje rozstępy i blizny i stwierdzić „jak fajnie, że
jesteście, że jesteście moją historią”. Jestem kobietą
szczęśliwą.
Ten tekst ukazał się także na moim nowym blogu o nazwie Refleksje panny Joanny.
Jesteś wspaniałą kobietą, inspirującą ;) wszystkiego, co dobre na Twojej drodze, bo Ci się należy :) ja też lubię zasypiać w świeżo zmienionej pościeli i pisać piórem ;)
OdpowiedzUsuńPrzede wszystkim, co widać, jesteś kobietą dojrzałą, która ma coś w głowie i to naprawdę szanuję.
OdpowiedzUsuń