sobota, 5 czerwca 2021

"Agatha Raisin i zemsta topielicy" M.C. Beaton


Tytuł: Agatha Raisin i zemsta topielicy
Autor: M.C. Beaton
Cykl: Agatha Raisin
Tom: dwunasty
Wydawnictwo: Edipresse
Czyta: Paulina Holtz
Długość: 6 godz. 21 min.
Ocena: 3.5/6



Ach, ta Agatha Raisin porównywana do sławetnej panny Marple. Choć doskonale zdaję sobie sprawę, że cała seria M.C. Beaton zakrawa na grafomanię i są to najzwyklejsze czytadła, ale ja zdecydowanie lubię tę bohaterkę. Dlatego z chęcią sięgam po kolejne tomy, zwłaszcza, że w ramach wyzwania Abecadło z pieca spadło wypadła literka A, a ja lubię słuchać tej serii w formie audiobooków do robienia różnych rzeczy – np. gotowania, sprzątania czy obróbki zdjęć. Czas na tom dwunasty pt. Agatha Raisin i zemsta topielicy. 

Po powrocie do Cotswolds Agatha postanawia zapomnieć o Jamesie i Charlesie. W końcu oni też całkiem o niej zapomnieli. A czy istnieje lepszy sposób na smutki niż śledztwo w sprawie kolejnego morderstwa? W rzece znaleziono właśnie ciało panny młodej, wciąż spowite w ślubną suknię. Policja twierdzi, że to było samobójstwo, lecz Agatha jest pewna morderstwa z zimną krwią. Z pomocą nowego, przystojnego sąsiada stanu wolnego wkracza do akcji, by udowodnić, że policja się myli.                                                                                    opis wydawcy

Agatha Raisin i zemsta topielicy to kolejne perypetie głównej bohaterki, która tym razem działa w przebraniu, a do tego poznaje nowego sąsiada, który zamieszkał w chacie po jej eks-małżonku. Nareszcie trochę mniej romansu w komedii kryminalnej na rzecz akcji i intrygi, która i tak mogłaby być bardziej dopracowana, z większą dawką napięcia. Jednak wciąż cieszy mnie, że to nie było kolejnych miłosnych przygód samozwańczej pani detektyw, jakby bohaterka dojrzała. Język i styl autorki – wciąż lekki, niewygórowany, nieskomplikowany, typowy do autorki, a do tego wszystko w interpretacji niezastąpionej Pauliny Holtz.

Agatha Raisin i zemsta topielicy wśród wcześniejszych części jest dość przeciętna. Nie jest słaba – zdecydowanie, ale jest zwyczajnie przeciętna, na porównywalnym poziomie, co tom wcześniejszy. Całość słuchało mi się dość przyjemnie i już nie mogę się doczekać kolejnych tomów – jestem ciekawa co wyniknie z relacji samozwańczej pani detektyw z jej nowym sąsiadem. W moim odczuciu porównywanie jej do panny Marple jest zdecydowanie na wyrost, ale i tak się dość przyjemnie podąża za jej przygodami.

wtorek, 1 czerwca 2021

Wiosenne nuty ♥ (HOM #1/2021)


Dawno nie wrzucałam żadnych odkryć, więc najwyższy czas - kilka piosenek się nazbierało.
Towarzyszą przy kursowaniu po mieście, kiedy szukam pracy czy jeżdżę do dzieci jako niania. Zapraszam!

Kochana
Renata Przemyk feat. Igor Herbut

Usłyszałam przypadkiem i się zakochałam....
Głos Renaty Przemyk, melodia... Cud, miód, malina...


Mogło być nic 
Kwiat Jabłoni

I to zapiera dech
Że jest coś, a nie nic
Gdy budzisz się
To nadal jesteś Ty


Przezroczysty świat
Kwiat Jabłoni

Kurtyna już zasłania to, co było wczoraj
Dzisiejsze zaraz zginie, po co się przejmować
Wielkie narracje, ideały porzucone
To nic nie znaczy, chodźmy wszyscy w inną stronę

A gdyby tak, choć jeden raz
Nam się zatrzęsła Ziemia
Przerwała sen, oderwała nas
Od niechcenia

Uwielbiam Kwiat jabłoni. 
A te dwie piosenki - cudowności.


Nie czekaj na znak
Wojtek Cugowski 

Cugowscy mają cudowne głosy - i ojciec i synowie. 
Na tę piosenkę natrafiłam przypadkiem i przepadłam, bo jakoś wcześniej nie słyszałam Wojtka w solowym utworze. 

O-o-o-o, nie czekaj na znak, bierz cały ten świat dla siebie
O-o-o-o, nie pytaj mnie, czy wystarczy ci sił
O-o-o-o, nie zwlekaj i walcz, bo czasu jest tak niewiele
O-o-o-o, nie czekaj na znak, weź cały ten świat dla siebie


In The Army Now
Sabaton


I want out
Helloween

I powrót do metalowych klasyków, jak ja to uwielbiam.
Dają takiego powera  ♥ 


Co znacie z tych utworów?
Co leci u Was w głośnikach?

niedziela, 16 maja 2021

"Latarnik" Camilla Läckberg

Tytuł: Latarnik
Autor: Camilla Läckberg
Cykl: Saga o Fjällbace
Tom: siódmy
Wydawnictwo: Czarna Owca
Ilość stron: 496
Ocena: 3/6


A może jesteśmy pokiereszowani w środku tak bardzo, że nigdy nie znajdziemy tego, czego szukamy?



Sagę o Fjällbace polubiłam od samego początku – dzięki klimatowi, postaciom, mrocznym tajemnicom. Jednak miałam sporą przerwę w lekturze tej serii, aż w końcu zabrałam się za Latarnika. Miałam tę książkę skończyć jeszcze w poprzednim miesiącu, żeby załapać się do poprzedniej literki w wyzwaniu Abecadło z pieca spadło, ale jakoś się nie złożyło. Zapraszam na recenzję!

Jasna, letnia noc. Młoda kobieta wskakuje do samochodu. Chwyta kierownicę w zakrwawione dłonie. Wraz z synkiem ucieka do jedynego znanego jej bezpiecznego miejsca − na wyspę Gråskär nieopodal Fjällbacki. Kilka dni później w swoim mieszkaniu zostaje zamordowany Mats Sverin, człowiek rzetelny i powszechnie lubiany, który po latach nieobecności powrócił do Fjällbacki, by zostać szefem gminnego wydziału finansów. Inspektor Patrik Hedström i policja w Tanumshede prześwietlają jego przeszłość i na jaw wychodzą rozmaite tajemnice. Okazuje się, że mężczyzna przed śmiercią odwiedził Gråskär, nazywaną przez okolicznych mieszkańców Wyspą Duchów ‒ nawiedzaną przez umarłych, którzy mają coś do przekazania żywym...                                                                                                            opis wydawcy

Latarnik jest już siódmą częścią sagi, a jej akcja dzieje się zaraz po wydarzeniach z Syrenki, której niestety jeszcze nie czytałam, ale dość szybko połapałam się w wątkach obyczajowych rodziny Patrika Hedströma i jego przyjaciół. Pomysł na wyspę nawiedzoną przez duchy bardzo mi się spodobał, lubię takie lekko mroczne historie, zwłaszcza jak przeplatają się dwie płaszczyzny czasowe – to lubię już wyjątkowo. Mogłoby być więcej wątku kryminalnego, bo jakoś problemy rodzinne problemy wychodziły często na pierwszy plan, a zagadka i intryga zostały potraktowane nieco po macoszemu. Sam pomysł na zagadkę – naprawdę ciekawy, ale w moim odczuciu nie jest w pełni wykorzystany, jak na przykład w Kamieniarzu czy Niemieckim bękarcie. A szkoda, że tutaj pomysł nie do końca wykorzystany. Lubię pióro Läckberg, pisze ona w sposób lekki i przyjemny, niezbyt skomplikowany, ale nie jest to sposób banalny czy prostacki. W zasadzie to głównie dzięki jej książkom zamarzyło mi się zobaczyć Skandynawię. 

Postanowiła nie oglądać się za siebie. Ani przez chwilę nie wątpiła w słuszność swojej decyzji. A jednak chwilami nie radziła sobie z bólem. Nachodził ją w nocy, budził i długo nie pozwalał zasnąć. Leżała, wpatrując się w ciemność. Przed oczami miała to, o czym nie pozwalała sobie myśleć.

Latarnik w moim odczuciu wypadł przeciętnie – wątek kryminalny potraktowany po macoszemu, pomysł nie do końca wykorzystany. Koniecznie chcę nadrobić poprzedni tom pt. Syrenka, ale i przeczytać serię do końca, bo naprawdę lubię twórczość Läckberg, dlatego tak żałuję, że ta część wypadła średnio. Może to wynikać może z tego, że jestem już oczytana i obyta z jej twórczością, ale jednak wciąż szkoda, że tutaj jest zwyczajnie przeciętnie. 

niedziela, 9 maja 2021

"Agatha Raisin i miłość z piekła rodem" M.C. Beaton

Tytuł: Agatha Raisin i miłość z piekła rodem
Autor: M.C. Beaton
Cykl: Agatha Raisin
Tom: jedenasty
Wydawnictwo: Edipresse 
Czyta: Paulina Holtz
Długość: 7 godz. 45 min.
Ocena: 3.5/6

Poza tym przerażała mnie perspektywa śmierci, świadomość, że choroba zżera mój mózg.




Ah, Agatha Raisin, ta samozwańcza pani detektyw. Choć to książki lekkie i niezbyt wymagające – lubię wracać do tej serii. Teraz z racji wyzwania Abecadło z pieca spadło i literki A na maj – zmotywowałam się do sięgnięcia po kolejne części – tym razem tom jedenasty pt. Agatha Raisin i miłość z piekła rodem

Agatha Raisin w końcu wyszła za mąż za mężczyznę swoich marzeń, lecz jej życie zmieniło się w koszmar. Co prawda od ślubu upłynęło niewiele czasu, ale oni za nic nie potrafią dojść do porozumienia. Skłonność Jamesa do oglądania się za innymi i fatalne prowadzenie domu przez Agathę to tylko część ich problemów. Po kolejnej małżeńskiej awanturze James znika bez śladu, a jego kochanka zostaje znaleziona martwa. Podejrzenie pada na Laceya, ale Agatha nie wierzy w winę męża. Musi wyciągnąć na światło dzienne najbrudniejsze sekrety z życia denatki, by oczyścić imię Jamesa i swoje własne... Czy jej się uda?                                                                                                                                                                         opis wydawcy

Agatha Raisin i miłość z piekła rodem to tom, który opowiada historię głównej bohaterki, która (wydawać by się mogło) osiągnęła swój cel w postaci ślubu ze swoim sąsiadem. Znając już tę postać z wcześniejszych części – wiedziałam, że nudzić się nie będę, a Agathę będą znowu czekać jakieś przygody i perypetię. Styl pisarski autorki jest jak zawsze lekki i niezbyt skomplikowany, niewygórowany, łatwy i przyjemny w odbiorze. Razem ze sporą dozą humoru i niewyszukanymi zagadkami kryminalnymi sprawia, że całość (książki, jaki i serii) należy zdecydowanie bardziej do czytadeł niż do ambitnej literatury. Porównując …miłość z piekła rodem do wcześniejszych części uważam, że ten tom jest dość przeciętny. Uważam, że autorka miała lepsze momenty, jak chociażby Agatha Raisin i martwa znachorka. W moim odczuciu w tej części zdecydowanie za mało jest intrygi i wątku kryminalnego, a za dużo wątku związanego z życiem głównej bohaterki. Lubię ją, owszem, ale zdecydowanie za mało w tej książce napięcia i zwrotów akcji. 

Występowanie pod niezmienionym nazwiskiem [po ślubie z Jamesem] dawało jej złudzenie, że obroniła ostatni bastion niezależności. Nie zdawała sobie sprawy, że używanie nazwiska zmarłego męża [Jimmy'ego Raisina], którym gardziła z całego serca, nie czyni z niej bynajmniej kobiety wyzwolonej.

Agatha Raisin i miłość z piekła rodem to książka zaskakująca pod względem życia osobistego samozwańczej pani detektyw. Wszystkie książki o niej nie są zbyt zaskakujące, zwłaszcza jeżeli chodzi o wątki kryminalne. Ta część nie wyróżniała się w tej kwestii, ale jednak można się uśmiechnąć na związek Agathy i jej sąsiada. Polecam jako kontynuację, zwłaszcza w świetnej interpretacji Pauliny Holtz, a ja już słucham kolejnej części. 

Książka bierze udział w wyzwaniu Abecadło z pieca spadło. 

piątek, 30 kwietnia 2021

"Niespokojna krew" Robert Galbraith (J.K.Rowling)

Tytuł: Niespokojna krew
Autor: Robert Galbraith (J.K.Rowling)
Cykl: Cormoran Strike
Tom: piąty
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Czyta: Maciej Stuhr
Długość: 38 godz. 54 min. (2 części)
Ocena: 4.5/6

Czas naprawiania krzywd już minął, dokonały się nieodwracalne zniszczenia, krew wcale nie była gęstsza od pieprzonej wody.



Niespokojna krew to już piąta powieść detektywistyczna napisana przez J.K. Rowling pod pseudonimem Robert Galbraith i jednocześnie piąta część serii z prywatnym detektywem Cormoranem Strike’em w roli głównej. Przyznam szczerze, że tego tomu byłam wyjątkowo ciekawa po niezbyt udanej (w moim odczuciu) Zabójczej bieli, więc podeszłam bez większych oczekiwań do tej części, a z racji tego, że szczerze uwielbiam głos Macieja Stuhra – z wielką przyjemnością zabrałam się za tę pozycję w wersji audiobooka. 

Gdy prywatny detektyw Cormoran Strike odwiedza w Kornwalii ciężko chorą ciotkę, kontaktuje się z nim kobieta, której matka w 1974 roku zaginęła w niewyjaśnionych okolicznościach. Strike jest zaintrygowany – nigdy nie pracował nad sprawą sprzed kilkudziesięciu lat. Mimo nikłych szans na powodzenie dopisuje zlecenie do długiej listy dochodzeń, które prowadzi ze swoją wspólniczką Robin Ellacott. Tymczasem Robin boryka się z trudnościami w życiu prywatnym. Na dodatek zarówno ona, jak i Strike zmagają się z uczuciami, których doświadczają w łączącej ich relacji. Badając okoliczności zaginięcia kobiety, para detektywów staje w obliczu piekielnie skomplikowanych tropów, wśród których są psychopatyczny morderca, nie zawsze godni zaufania świadkowie, a także karty tarota. Okazuje się, że nawet sprawy sprzed dekad mogą stanowić śmiertelne zagrożenie.                                                                                                                                             opis wydawcy

Niespokojna krew jest przede wszystkim pozycją o wiele obszerniejszą niż jej poprzedniczki, od Wołania kukułki czy Jedwabnika niemal dwukrotnie, stąd audiobook podzielony na dwie części (każda po ponad 19 godzin). Muszę przyznać, że książka momentami mi się dłużyła, ale całość wypadła o wiele lepiej niż Zabójcza biel, która wynudziła mnie niemiłosiernie. Tajemnicza sprawa sprzed 40 lat, karty tarota, horoskopy, prywatne problemy wspólników, aborcje i inne komplikacje. Do tego jeszcze odrobina psychologii i opowieść o nieobecnych matkach oraz o tym, jak ta ich nieobecność wpływa na życie dzieci. Całość jest napisana w sposób poprawny, nie wyróżniający się na plus albo na minus, a szkoda. W moim odczuciu z książki można by wyrzucić lub mocno skrócić część wątków (np. wątek Charlotte), a całość na tym nie straciłaby nic lub niewiele. Jeszcze do tego do tego wątek relacji Robin i Strike'a, który nie rozwija się w żadnym konkretnym kierunku – krok w przód, krok w tył i tak stoją w tym samym miejscu. Moim zdaniem całość ma trochę zaburzone proporcje – za mało pracy detektywistycznej i wątków kryminalnych, a za dużo wątków społeczno-obyczajowych. Całość na szczęście rekompensuje zaskakujące zakończenie oraz bohaterowie – wielobarwni i pełnokrwiści. Przynajmniej to ratuje w jakiś sposób sytuację - na szczęście.

Niespokojna krew to nie jest literatura wysokich lotów, ale i tak zdecydowanie lepsza i bardziej dopasowana niż sporo współczesnych czytadeł – kryminalików czy thrillerów. Owszem trochę przydługa i przydałoby się ukrócenie wątków czy zmiana proporcji (więcej kryminału w kryminale, a mniej wątków obyczajowych). Całość ma zdecydowanie swój urok i klimat, a cudowny głos Macieja Stuhra tylko uprzyjemnia odbiór pozycji. Jako kontynuację serii z wątkiem astrologii czy jako interesującą powieść obyczajowo-kryminalną mogę polecić, choć bez wielkich zachwytów nad nią Jednocześnie osoba nieczytająca wcześniejszych części – może się trochę pogubić w wątkach obyczajowych, których jest tak sporo. Ja już czekam na kontynuację. 


wtorek, 30 marca 2021

"Entliczek pentliczek" Agatha Christie

Tytuł: Entliczek pentliczek
Autor: Agatha Christie
Cykl: Herkules Poirot
Tom: trzydziesty
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Ilość stron: 240
Ocena:5.5/6


To jedna z tych rzeczy, które mnie zawsze fascynują. Niewidoczne ogniwo.




Agatha Christie to klasyka sama w sobie, ale jej twórczość nie każdy darzy wyjątkową sympatią. Z racji tego, że dawno nie sięgałam po żadną z książek autorki – postanowiłam nadrobić to czym prędzej i zabrałam się za pozycję pt. Entliczek pentliczek. Jak wypadła? Zapraszam na recenzję.

W studenckim pensjonacie przy Hickory Road 26 nic nie idzie tak, jak powinno. Tak przynajmniej sądzi pani Hubbard, siostra sekretarki Herkulesa Poirota. Najpierw giną przypadkowe, zdawałoby się, przedmioty, a później giną zupełnie nieprzypadkowi, jak się okazuje, ludzie. Co za hańba dla domu studenckiego! Na szczęście w pobliżu jest Poirot, a Poirot zna związek między stetoskopem a autostopem.                                                                                            opis wydawcy

Entliczek pentliczek jest pozycją niezbyt obszerną, ale większość książek Christie nie ma powalającej objętości. Nie zmienia to jednak faktu, że jest w końcu niekwestowaną Królową kryminału. Pomysł na książkę jest naprawdę ciekawe – dom studencki, ginące przedmioty, rasowe podejrzenia, a do tego niezrównany Herkules Poirot. Stopniowe dawkowanie intrygi, pozornie nic nieznaczące szczegóły, cudownie wykreowane, wielowymiarowe postacie – cała Christie. No i oczywiście Poirot, który jest zdecydowanie niepowtarzalny i szczególnie specyficzny.  Książkę czytało mi się naprawdę przyjemnie i dobrze – wszystko za zasługą sporej dawki intrygi, ciekawego, choć niezbyt wygórowanego pomysłu, a także języka i stylu pisarskiego autorki, które są naprawdę na wysokim poziomie. Christie ma w swojej bibliografii bardziej zawiłe i intrygujące pozycje, które wydają się być lepsze, ale nie zmienia to faktu, że jest to dość dobry, taki klasyczny, podstawowy kryminał, a nie jakieś tam marne czytadło.

Oczywiście, mogę udzielić ci rady, Jean, chociaż doprawdy nie wiem, po co ludzie w ogóle proszą o rady. I tak nigdy ich nie słuchają.

Entliczek pentliczek to książka, która jest zdecydowanie warta przeczytana, zwłaszcza na początek przygody z kryminałem. Agatha Christie jak zawsze w formie, spora porcja odpowiednio dawkowanej intrygi, ciekawy pomysł. Naprawdę polecam, warto sięgnąć. Ciekawa, intrygująca lektura, na wolne popołudnie.

Nigdy nie była chora, nigdy zmęczona, nigdy zdenerwowana, nigdy niedokładna. Innymi słowy, z praktycznego punktu widzenia, nigdy nie była kobietą.

niedziela, 28 marca 2021

"Rewizja" Remigiusz Mróz

Tytuł: Rewizja
Autor: Remigiusz Mróz
Cykl: Joanna Chyłka
Tom: trzeci
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 628
Ocena: 5/6

Joanna także czuła, że jest dokładnie tam, gdzie chce być. Z żalem pomyślała o czekającej ją przyszłości, ale miała świadomość, że jest zbyt późno, by cokolwiek zmienić.



Choć uważam, że Remigiusz Mróz to grafoman i jego twórczość nie jest zbyt wysokich lotów, to jednak wyjątkowo stęskniłam się za Chyłką. Kolejne sezony tvnowskiego serialu i wyzwanie Abecadło z pieca spadło w końcu zmotywowało mnie do sięgnięcia po kolejny, trzeci tom serii o bezkompromisowej i zarozumiałej pani prawnik pt. Rewizja. Przede mną na ten moment dziesięć tomów serii o Chyłce a tymczasem zapraszam na recenzję.

Żona i córka robotnika z Ursynowa giną tragicznie w niewyjaśnionych okolicznościach. Ich polisa na życie jest tak duża, że towarzystwo ubezpieczeniowe nie spieszy się z jej wypłaceniem. Pogrążony w żałobie mężczyzna spodziewa się problemów, ale to, co go spotyka, przechodzi jego najśmielsze obawy... Ubezpieczyciel odmawia wypłaty, twierdząc, że to robotnik zamordował rodzinę. Zaraz potem prokuratura stawia mu zarzuty, a on rozpoczyna walkę o uniewinnienie i własny honor. Pomaga mu prawniczka, która niedawno pogrzebała całą swoją karierę.                                                                                opis wydawcy

Rewizja jest częścią nieco obszerniejszą od swoich dwóch poprzedniczek, ale mi to zupełnie nie przeszkadza, bo – jak już wspominałam – stęskniłam się za główną bohaterką i tą serią. Brakowało mi trochę dialogów między Chyłką a Zordonem, ale nie ma co się dziwić, skoro duet jest rozdzielony. Byłam ciekawa co tym razem zaserwował w tym wypadku Remigiusz Mróz zaserwował w swojej powieści. Pojawia się dawka intrygi (choć mogłoby być ich więcej), pojawia się temat Romów i związanym z tym morzem stereotypów i dyskryminacji. Pojawia się choroba alkoholowa Chyłki, stawiający się Zordon i jest epizod z moim ukochanym Wrocławiem (romskie koczowisko), a nawet nazwa ulicy, przy której mieszkałam kilka lat. Styl i język autora są w moim odczuciu zwyczajnie przeciętny, niewyróżniający się, o czym wspominałam już niejednokrotnie. Do tego mnogość dialogów przyspiesza i ułatwia czytanie. W moim odczuciu mogło być więcej intrygi, napięcia i zwrotów akcji, a autor mógłby poświęcić więcej uwagi śledztwu niż życiu osobistym bohaterów. No ale cóż, takie uroki prozy Mroza. Nie będę pisać peanów na cześć autora, bo nie jest to arcydzieło – drugoplanowi bohaterowie mogliby być bardziej dopracowani, język i styl na wyższym poziomie, więcej intrygi. Ale jednak mam wrażenie, że seria o Chyłce i tak jest na dość dobrym poziomie, jak na Mroza. No i podoba się humor dialogów Chyłki.

- Wypadło mi coś.
- Najwyraźniej. Mózg.

Rewizja jest w moim odczuciu lepsza Kasacji, a porównywalna poziomem do Zaginięcia. Nie jest to literatura wyjątkowo wysokich lotów, bardziej takie czytadło, ale moim zdaniem cykl o Chyłce jest chyba najlepszą serią w wykonaniu tego autora. Warto sięgnąć po tę pozycję, ale wcześniej zdecydowanie warto by przeczytać wcześniejsze części. Nie jest to arcydzieło, ale zdecydowanie całkiem dość ciekawy, kawał literatury, a pozycję czytało mi się naprawdę przyjemnie. 

Pewnych rzeczy po prostu się nie wybacza. Czy Hitlera by oszczędzono, gdyby nie zabił się w tamtym bunkrze i dzień po podpisaniu kapitulacji stał się dobrym człowiekiem? Nie, podobnie jak nie powinno się wybaczać ojcom, którzy z życia swoich córek zrobili holocaust.

Książka bierze udział w wyzwaiu Abecadło z pieca spadło.