piątek, 31 stycznia 2014

"Wołanie Kukułki" Robert Galbraith (J.K Rowling)

Tytuł: Wołanie Kukułki
Autor: Robert Galbraith (J.K Rowling)
Cykl: Cormoran Strike
Tom: pierwszy
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Czyta: Maciej Stuhr
Czas trwania: 16 godz. 18 min.
Ocena: 4.5/6

Jakże łatwo wykorzystać czyjeś skłonności do autodestrukcji, jak łatwo strącić kogoś takiego w niebyt, a potem się odsunąć, wzruszyć ramionami i przyznać, że to nieuchronny skutek chaotycznego, tragicznego życia.



Czy zawsze jak przyczyną zgonu jest upadek z duże wysokości oznacza to samobójstwo? Zwłaszcza u znanych ludzi? Dlaczego panują takie stereotypy? Między innymi o tym jest najnowsza książka J.K Rowling, którą napisała pod pseudonimem  Robert Galbraith, a zwie się ona Wołanie kukułki.

Cormoran Strike to prywatny detektyw, który stracił kawałek nogi w Afganistanie i chodzi z protezą, interes z agencją detektywistyczną mu nie idzie, a w dodatku ostatnio trochę się zapuścił rozstał się z dziewczyną, u której mieszkał, więc automatycznie stał się bezdomny. W tym momencie jego życia z Biura Tymczasowych Rozwiązań (do kiepsko prosperującej agencji) dostaje sekretarkę, która początkowo wydaje mu się zbędna, a do tego przychodzi do niego John Bristow - adopcyjny brat jego zmarłego w dzieciństwie kumpla w wielkim problemem. Jest nim to, że mężczyzna nie potrafi uwierzyć w samobójczą śmierć swojej adopcyjnej siostry i supermodelki - Luli Landry. Prosi on więc o pomoc prywatnego detektywa, który ma za zadanie powtórne zbadanie sprawy (bo policja już to zrobiła) i odnalezienie nieznalezionych dowodów. Czy to naprawdę było samobójstwo? Czy piękna, młoda dziewczyna miała powody do skoczenia z balkonu? Czy może ktoś ją wypchnął? Co tam tak naprawdę się stało?

O Wołaniu kukułki po raz pierwszy usłyszałam na grudniowych Wrocławskich Targach Dobrej Książki, zaintrygował mnie opis i rozmowy przy stoisku wydawnictwa, dopiero później zauważyłam, że  Robert Galbraith to pseudonim literacki Rowling, ale... o tym już wszyscy wiedzą, nawet znajdziemy o tym wzmiankę na okładce, więc rodzi się moje pytanie – po co pseudonim? Słyszałam nawet, że póki nie wyszło na jaw, że Robert Galbraith to Rowling, książka było daleko, daleko na szarych końcach list bestsellerów, dopiero po ujawnieniu (wypłynięciu?) tej informacji zaczęła się piąć w górę. No dobra, przejdźmy dalej. Zobaczyłam, że książka została wydana także w formie audiobooka czytanego przez Macieja Stuhra i to właśnie tę wersję sięgnęłam. Uważam, że sam pomysł na historię jest dość ciekawy, choć mało odkrywczy i zaskakujący. Na motyw dochodzenia czy śmierć była samobójstwem czy nie już dwukrotnie spotkałam się podczas moich literackich przygód z twórczością Joe Alexa (Cichym ścigałam go lotem oraz Jesteś tylko diabłem), więc jak widać pani Rowling niejako powieliła pewien schemat. Nie zmienia to faktu, że historia przypadła mi do gustu, choć po niezbyt zachwycającym Trafnym wyborze nie spodziewałam się zbyt wiele. Muszę przyznać, że spodobał mi się sposób w jaki autorka wykreowała głównego bohatera - Cormorana Strike'a oraz jego relacje z „tymczasową” - Robin. Duet ciekawy, choć – to chyba oczywiste – nie tak intrygujący, zgrany i ciekawy jak np. Holmes i Watson. Historia naprawdę ciekawa, pokazuje te ciemne strony bycia celebrytą, często niełatwe życie najróżniejszych osób przewijających się w książce, osobiste tragedie wielu z nich. Naprawdę ciekawe postacie, które szokują i zaskakują, zresztą tak samo jak sakończenie. Ale teraz przejdźmy do języka. Generalnie jest w miarę dobrze, sprawnie, niezbyt skomplikowany, ale... po co tyle przekleństw? Czy każda książka z etykietką „dla dorosłych” musi być suto ubogacona wulgaryzmami lub/i przepełniona do szpiku kości seksem? Dlaczego? To jest literatura i sztuka – nie może obyć się bez tego, skoro w codzienności mamy tego tak wiele? Tak jakby na siłę pokazać, że tam gdzie przekleństwa, tam świat dorosłych.

Tak generalnie rzecz ujmując to Wołanie kukułki to dość dobry i ciekawy kryminał, choć nie tak dobry, żeby porównywać go z twórczością Agaty Christie (tak, słyszałam takie określenie). Za to wśród książek Rowling to coś zupełnie innego niżseria o Harry'm Potterze czy Trafny wybór. Jest to także dowód na to, że autorka lubi tworzyć cykle, bo Wołanie kukułki to pierwszy tom zapowiadanego całego cyklu o Strike'u. Ciekawe ile tych części będzie? Może siedem?;) Ale generalnie kryminał jakich dzisiaj wiele, niezbyt wyróżniający się i wyrastający ponad cały ogrom tworzonych dziś na siłę średnich kryminałów. Można przeczytać dla relaksu, jako średnio trzymające w napięciu czytadło, a nie jako ambitną literaturę. 

Maciej Stuhr i Wołanie Kukułki ;)

9 komentarzy:

  1. Zachęciłaś mnie do tej książki :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. A mi się podobało. Wprawdzie nie trzymało w napięciu jak niektóre inne kryminały, ale poza tym idealnie utrafiło w mój gust:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam mega chęć na tę pozycję! :3 Mam nadzieję,ze trafi do mnie w rączki <3
    Pozdrawiam :3

    http://natalax3recenzje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Chciałabym się kiedyś zapoznać z tym kryminałem i zobaczyć, jak mi się spodoba;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Od jakiegoś czasu mam dużą ochotę na tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawa jestem tej książki :)
    Pozdrawiam :>

    OdpowiedzUsuń
  7. z tymi przekleństwami i seksem to chyba przesadzasz? Przeczytałam ją w ciągu jednej niedzieli. Nie jest jakaś mega, ale wciąga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie nie przesadzam. Moim zdaniem było tego za dużo

      Usuń
  8. moim zdaniem również przesadzasz, zresztą z przekleństwami dialogi nabierały naturalności jak dla mnie:) Jo Nesbo tak samo dodawał pikanteri i dobrze to się sprawdziło:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)