poniedziałek, 28 października 2019

"Kółko się pani urwało" Jacek Galiński

Tytuł: Kółko się pani urwało
Autor: Jacek Galiński
Cykl: Zofia Wilkońska
Tom: pierwszy
Wydawnictwo: W.A.B.
Ilość stron: 304
Ocena:


To prawda, że dzieci są denerwujące i w większości głupie. Niektóre z nich z tego nie wyrastają i pozostają denerwujące i głupie także jako dorośli.




Kółko się pani urwało Jacka Garlińskiego to książka, którą kupiłam z polecenia jednej z ekspedientek w jednej z księgarń. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tej książce ani tego nazwiska (co akurat nie jest dziwne, bo jest to debiut powieściowy), ale komedia kryminalna ze starszą panią w roli głównej zapowiadała się naprawdę ciekawie. Kupiłam i niewiele później zabrałam się za lekturę pozycji, której autor jest porównywany do ś.p. Joanny Chmielewskiej.

Najpierw włamano się do jej mieszkania. Złodzieje nie tylko ukradli pieniądze, biżuterię czy cenne dokumenty, lecz również sprofanowali najcenniejszą pamiątkę po mężu – jego galowy mundur. Policja zabiera się do śledztwa jak pies do jeża, chociaż ślepy wpadłby na to, że wszystkie tropy prowadzą do sąsiada z góry, faceta bez nogi. Nie ma mowy, tego munduru mu nie przepuści. Postanawia policzyć się z nim sama. Okazuje się jednak, że facet bez nogi został zamordowany, a ona sama jest pierwszą podejrzaną. Nie pozostaje jej nic innego, jak chwycić rączkę wiernego wózka zakupowego i rozpocząć własne śledztwo. Warszawskie bandziory, strzeżcie się! Nadchodzi Zofia Wilkońska, postrach klubów seniora!                                                                                                                                        opis wydawcy
Śniadanko z Zofią WIlkońską
Kółko się pani urwało to już kolejna książka z kategorii komedii kryminalnych za mną – poznałam już książki Alka Rogozińskiego czy M. C. Beaton, więc ucieszył mnie kolejny rodzimy autor. Zaczęłam czytać i uśmiechnęłam się już przy pierwszych kilku linijkach książki, co niezmiernie mnie ucieszyło i jeszcze bardziej zwróciło moją uwagę. Polubiłam bardzo szybko główną bohaterkę pozycji - Zofię Wilkońską, która przypomina mi trochę Klementynę Kopp z serii o Lipowie Katarzyny Puzyńskiej. Naprawdę bardzo ciekawie skonstruowana i wykreowana postać ze sporą dozą poczucia humoru. Pojawia się także coś co bardzo lubię, czyli główna bohaterka jest również narratorką historii. Serio, naprawdę lubię pierwszoosobową narrację. Następny aspekt, czyli styl i język pisarski, które są adekwatne do komedii kryminalnej i utrzymane rzeczywiście na odpowiednim poziomie, co jest niezwykle ważne biorąc pod uwagę fakt, że jest to debiut powieściowy pisarza. Humor i dowcip – jest i to całkiem przyjemy i wywołujący niejeden uśmiech na mojej twarzy. Co do intrygi – również jakaś tam jest, ale jednak mogłoby być więcej i nie ukrywam, że mi tego minimalnie tego zabrakło, bo dość szybko domyśliłam się zakończenia (trochę szkoda). Suma summarum nie zawiodłam się na tej książce, a niejednokrotnie się uśmiechnęłam. 
Zastanowiłam się, czym tak naprawdę jest życie. Nieustanną pogonią za czymś, czego nie możesz mieć. A gdy ci się wydaje, że już to masz, ono wyślizguje ci się z rąk i wpada z powrotem do sklepowej zamrażarki. Sięgasz szybko, żeby nie dać się wyprzedzić. Chwytasz w obawie, że data przydatności już dawno minęła, ale nie przeczytasz małych literek, bo życie jest jak promocja na kurczaka w markecie. Niby atrakcyjne, ale potrafi zakończyć się w najmniej oczekiwanym momencie.
Kółko się pani urwało to pozycja, którą czyta się dość szybko i przyjemnie, choć nie jest literaturą super wysokich lotów. Jednak nie zmienia to faktu, że niejednokrotnie wywołała na mojej twarzy uśmiech, a w szczególności teksty i odzywki głównej bohaterki – Zofii. Zdecydowanie warto sięgnąć – nie w celu szukania skomplikowanych zagadek i morza intryg, a właśnie na poprawę humoru, żeby się zrelaksować, uśmiechnąć i dobrze bawić podczas lektury. Osobiście z chęcią sięgnę po kolejny tom przygód Zofii Wilkońskiej, który ma wyjść jakoś niebawem. 

czwartek, 24 października 2019

"Sekret matki" Shalini Boland





Tytuł: Sekret matki
Autor: Shalini Boland
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Ilość stron: 312
Ocena: 2.5/6








Na rynku czytelniczym aktualnie jest zatrzęsienie książek określanych jako thrillery psychologiczne i właśnie do tego rodzaju literackiego zalicza się pozycja pt. Sekret matki, po którą miałam przyjemność ostatnio sięgnąć w formie e-booka. A że nie słyszałam o książce nic wcześniej to podchodziłam do niej bez większych oczekiwań.
Jej całe życie okazało się kłamstwem… Mroczny thriller psychologiczny o utracie najbliższych, rozpadzie małżeństwa i niszczycielskiej sile mass mediów. Tessa Markham nie potrafi pogodzić się ze śmiercią dwójki swoich dzieci, a jej mąż postanowił poukładać sobie życie na nowo. Kim więc teraz jest? Nie matką? Nie żoną?
Pewnego dnia zastaje w domu małego chłopca. Dziecko twierdzi, że przyprowadził je anioł, a Tessę nazywa „swoją nową mamusią”. Wezwana policja nie daje wiary wyjaśnieniom kobiety. Rozpoczyna się medialna nagonka. Tessa zostaje uznana za porywaczkę, a dziennikarze nie odstępują jej na krok. Bohaterka podejmuje śledztwo na własną rękę, lecz z czasem zaczyna wątpić w swoją niewinność. A jeśli to ona uprowadziła chłopca? Przecież wszyscy nie mogą się mylić…
                                                     opis wydawcy
Czytanie w pociągu
Za mną już kilka thrillerów psychologicznych, co do Sekretu matki zaciekawił mnie motyw macierzyństwa, mrocznego sekretu i chłopca, który pojawił się w tajemniczy sposób. Nie ukrywam, że niezwykle mnie zaciekawiły poruszone tematy, stąd moje zainteresowanie książką – zaczęłam czytać i pochłonęłam pozycję naprawdę dość szybko. Ten tytuł jest zdecydowanie lekkim czytadłem, napisana w sposób prosty i nieskomplikowany, raczej niewyróżniającym się w żadną stronę językiem. Pomysł na książkę jest naprawdę dość ciekawy – w końcu ni stąd i ni zowąd pojawia się jakieś dziecko nie wiadomo skąd i mówi obcej kobiecie, że jest jego matką. Szkoda tylko, że w moim odczuciu, pomysł praktycznie nie wykorzystany. Dość szybko domyśliłam się zakończenia, a intrygi i akcji nie było zbyt wiele. Jasne, bardzo fajnie, że pojawił się motyw manipulacji faktami przez media, ale jednak to nie wszystko. Praktycznie nie ma intrygi, nie ma zaskoczenia, a całość jest przewidywalna i... zupełnie niezaskakująca. Fakt, pomysł ciekawy, ale jednak praktycznie nie wykorzystany.  Motyw psychologiczny – owszem jest, ale jednak thrillera w tym wszystkim nie ma za grosz. 

Sekret matki to czytadło, które jest lekkie i czyta się szybko – to fakt. Jednak jest to wciąż czytadło i to tak wykonanie w sposób dość marny i z przewidywalnym zakończeniem. Jasne – miło się czyta, ale generalnie szału nie ma. Po prostu mierna i, w tym wszystkim, dość banalna historia która jest napisana w sposób wyjątkowo nieskomplikowany, a wątki psychologiczne również nie są jakoś wyjątkowo rozbudowane. Generalnie nie jestem zachwycona – jak dla mnie przeciętność nad przeciętnościami. Nie jest kompletnie beznadziejną książką i kompletnym szajsem, ale zwyczajnie marną, przeciętną. Ani to thriller, ani interesujące wątki psychologiczne, wszystko przewidywalne. Czas zdecydowanie lepiej poświęcić na zupełnie coś innego. 

poniedziałek, 21 października 2019

Kościół Pokoju w Świdnicy, czyli Hadzia w podróży


Na początku września miałam okazję odwiedzić Kościół Pokoju w Świdnicy, który jest listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Źródło
Kościół Pokoju w Świdnicy to kościół ewangelicki wybudowany w 1657 roku, jako efekt traktatu westfalskiego, który w 1648 kończył wojnę trzynastoletnią. Poza tym w Świdnicy są jeszcze w Jaworze i w Głogowie.

Takie kościoły musiały spełnić kilka wymogów:
-kościół musiał być lokowany poza murami miasta, oddalony od nich na odległość strzału armatniego,
-nie mógł mieć dzwonnicy,
-nie mógł posiadać szkoły parafialnej,
-nie mógł mieć bryły przypominającej kościół,
-musiał być zbudowany z materiałów nietrwałych (drewna, słomy, piasku, gliny),
-okres budowy nie mógł przekroczyć 1 roku.

Zapraszam na oglądanie wnętrza na moich zdjęciach






Ołtarz główny


Ambona











Żródło informacji - Wikipedia

Byłam tam 2 razy i za każdym razem zronnił na mnie niemałe wrażenie - naprawdę polecam zobaczyć. 

A Wy - byliście?
Co sądzicie?

piątek, 18 października 2019

"Wybrałem życie" Michał Czernecki, Monika Sobień

Tytuł: Wybrałem życie
Autor: Michał Czernecki, Monika Sobień
Wydawnictwo: Pascal
Ilość stron: 256
Ocena: 4.5/6




Dziecko jest najczęściej papierkiem lakmusowym relacji rodziców i tego, co dzieje się w domu.






Michał Czernecki to jeden z tych polskich aktorów, których wyjątkowo lubię – razem z Maciejem Stuhrem czy Robertem Więckiewiczem. Czerneckiego szczególnie polubiłam za bardzo prawdziwą postać dr Sadzika w serialu Diagnoza, natomiast pozostałych dwóch szczególnie kocham za głos. Najpierw zobaczyłam wywiad z Michałem Czerneckim o jego książce i o jego depresji, jak zobaczyłam, że jest to wywiad-rzeka to stwierdziłam, że koniecznie muszę przeczytać. Wiele czasu to nie zajęło i zabrałam się za lekturę w formie e-booka pt. Wybrałem życie, czyli właśnie wywiadu-rzeki, który przeprowadziła Monika Sobień właśnie z Michałem Czerneckim.
Czy można doświadczyć depresji i dwóch prób samobójczych, a potem zawalczyć o siebie i odbić się od dna?Poruszająca opowieść chłopaka z Zagłębia, który ostatecznie zdecydował się żyć i sięgnąć po swoje marzenia. Ta historia zaczyna się w domu rodzinnym Michała Czerneckiego. Wiedzie przez trudne dzieciństwo, starcie z demonami przeszłości i spotkanie miłości życia. Przejmująco szczera rozmowa o wszystkim, co ważne: miłości, męskich przyjaźniach, byciu ojcem, pieniądzach. O sukcesach i porażkach na planach najpopularniejszych polskich filmów, pracy z najlepszymi reżyserami. O kryzysach, które czasem wracają. O wieloletniej pracy nad sobą.
                                   opis wydawcy

Wybrałem życie nie należy do książek opasłych i grubych, jest raczej taka przeciętna jeżeli chodzi o objętość. Jest podzielona na trzy części, w których Michał Czernecki opowiada kolejno o: swoim niezbyt łatwym dzieciństwie, później o początkach swojej dorosłości i studiach, a kończy się na opowieści o aktualnym życiu. Pytania Moniki Sobień są taktowne, nienachalne i bardzo na miejscu, a odpowiedzi aktora – ciekawe i dość wyczerpujące. Fakt, że spodziewałam się trochę większych zwierzeń, ale zdaję sobie sprawę, że depresja to temat naprawdę trudny, więc doceniam i tak te wszystkie uzewnętrznienia się Michała Czerneckiego. Myślę, że książka może być budującą lekturą dla osób zmagających się z depresją - można zobaczyć, że tzw. trudne dzieciństwo czy próby samobójcze to nie tylko domena zwykłych, szarych ludzi, ale dotyka również tych, których widzimy na ekranach telewizorów. Jest dużo o pozwalaniu sobie na emocje, o braku emocji w rodzinnym domu, o niezmiernie ważnej roli psychoterapii w procesie leczenia depresji. A co najważniejsze – pokazuje, że z depresji można wyjść, że nie każda depresja kończy się spektakularnym samobójstwem po długim życiu niewalczenia o siebie. 

W naszym domu panowała niepisana zasada, że o emocjach i przeżyciach się nie rozmawia i nigdy nie komunikuje się ich wprost. To od rodziców nauczyłem się odwracania uwagi od własnych emocji.
Wybrałem życie to książka zdecydowanie warta przeczytania – szczególnie dla osób, które lubią tego aktora. Myślę, że mogę ją polecić również osobom walczącym z depresją, żeby zobaczyć, że to może dotknąć zupełnie każdego. Myślę, że dla osób, które przezywają w swoim życiu jakieś kryzysy także może się sprawdzić. Generalnie pozycja dość ciekawa i dość dobrze napisana – można lepiej poznać autora, można zobaczyć inne oblicze depresji, można zobaczyć jak wygląda droga do zostania aktorem... Nie jest to mistrzostwo świata, ale zdecydowanie warto sięgnąć, zwłaszcza, że nie jest to zbyt obszerna pozycja. 


środa, 9 października 2019

"Zabójcza biel" Robert Galbraith (J.K.Rowling)

Tytuł: Zabójcza biel
Autor: Robert Galbraith (J.K.Rowling)
Cykl: Cormoran Strike
Tom: czwarty
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Ilość stron: 656
Ocena: 2/6

Bo można kogoś cholernie nienawidzić, a mimo to nadal pragnąć, żeby nie miał Cię gdzieś, i jednocześnie nienawidzić się za to pragnienie.



Od Wołania kukułki polubiłam twórczość Roberta  Galbraith'a, nawet biorąc pod uwagę fakt, że z czasem okazało się, że to pseudonim literacki J.K.Rowling (jednak jakoś szczególnie się nie ekscytowałam na samą tę myśl). Tak więc sobie powoli czytałam kolejne części serii z Cormoranem Strikem w roli głównej – w końcu przyszedł czas na Zabójczą biel.
Prywatny detektyw Cormoran Strike i jego współpracowniczka Robin Ellacott walczą o odkrycie prawdy w nowej sprawie. Do biura, w którym urzędują, przychodzi młody człowiek imieniem Billy z prośbą o pomoc w zbadaniu zbrodni, której – jak sądzi – był świadkiem w dzieciństwie. Młodzieniec najwyraźniej cierpi na zaburzenia psychiczne, nie pamięta też zbyt wielu szczegółów, ale jest w nim i w jego historii coś szczerego, dlatego Strike jest głęboko zaniepokojony tym, co słyszy. Zanim jednak uda mu się wyciągnąć z chłopaka więcej informacji, ten wybiega z gabinetu w panice. Próbując wyjaśnić opowieść Billy’ego, Cormoran Strike i Robin Ellacott – kiedyś jego asystentka, a obecnie współpartnerka w interesach – idą krętym tropem, który prowadzi ich przez boczne uliczki Londynu do wewnętrznego kręgu w Parlamencie i pięknego, ale złowieszczego dworku na dalekiej wsi. Nie dość, że śledztwo przypomina labirynt zagadek, to na dodatek prywatne życie Strike’a bardzo się skomplikowało. Odkąd zyskał sławę jako prywatny detektyw, nie może już działać zakulisowo, tak jak kiedyś. Co więcej, jego relacje z Robin, która jest teraz nieoceniona w prowadzeniu działalności, są dużo bardziej napięte, a osobiste stosunki między nimi – o wiele bardziej zawiłe.
                                                                   opis wydawcy

Zabójcza biel to już czwarta część przygód z Cormoranem Strikem i zaczyna się dokładnie w momencie, gdzie skończyła się poprzedniczka – Żniwa zła. Robin awansowała na wspólniczkę, Cormoran zyskuje klientów, zdobywa kobietę. W moim odczuciu jednak jest to zdecydowanie najsłabsza część z wszystkich czterech. Pomysł na fabułę nie jest zły, ale widzę tutaj podobieństwo do Psa Baskerville'ów Artura C.Doyle'a. Wyczuwalna jest atmosfera taka typowo brytyjska – są londyńskie puby, brytyjski parlament oraz stara, typowo angielska, wiejska rezydencja. To akurat jest na plus. Jednak nie zmienia to faktu, że podczas czytania tej książki wyjątkowo się męczyłam, czego nie doświadczyłam długo wcześniej. Sprawa kryminalna w tej książce ani trochę nie jest intrygująca. Język i styl pisarski podobny do wcześniejszych, ale jednak mam wrażenie, że poziom opadł. Tak samo jak opadła jakość realizacji pomysły na książkę. Nie dość, że wydaje się być podobna do klasyki, to jeszcze sam pomysł zrealizowany naprawdę dość marnie. Choć polubiłam Cormorana, to jednak ta sympatia do niego nie uratowała poziomu tej części. Głównie dlatego, że w tym tomie wyjątkowo nie przypomina samego siebie. Tak samo jak wcześniejsze relacje z Robin, ale to akurat do przewidzenia, skoro Robin wzięła ślub. Jednak intrygi i napięcia zabrakło, wręcz w ogóle jej nie było, a wiało wyjątkową nudą, co sprawiło, że w ogóle się nie wciągnęłam w lekturę. 
Czasami zachowywanie się tak, jakby wszystko było z tobą w porządku, sprawia, że rzeczywiście jest w porządku. Czasami trzeba po prostu zrobić dobrą minę do złej gry, wyjść do świata, i po chwili się okazuje, że to wcale nie takie trudne, że to zupełnie naturalne.
Zabójcza biel to czwarta część serii i w moim odczuciu naprawdę najsłabsza. Skopiowany pomysł, a do tego marna realizacja, a wszystko prawie na 700 stronach. Generalnie powiało nudą. Nie polecam tej części. O ile wcześniejsze były naprawdę ciekawe i warte sięgnięcia – tutaj nie ma po co. Odniosłam wrażenie, że autorka się zupełnie wypaliła, bo w książce nie ma nic czym można by się zachwycić – ani intrygi, ani odkrywczej fabuły, ani wartkiej akcji... Ja się naprawdę dość mocno męczyłam się podczas lektury i zdecydowanie odradzam. 

środa, 2 października 2019

Świąteczna wymianka u Hadzi - edycja 2019


ZASADY:

1.Zabawa tylko dla posiadaczy blogów.

2.Zapisy trwają do 22 listopada 2019 roku do 23:59

3.Zobowiązuje się do wysłania maili z informacją do kogo wysłać pamiątkę w ciągu 3 dni od końca zapisów.

4.Wiadomość ze zgłoszeniem
adres mailowy: hadziczka13@wp.pl
tytuł: własny nick!!!
treść: wypełniona ankietka (na dole) i wyrażenie zgody na przestrzeganie zasad zabawy.
+ informacja o zamieszczonym banerze (patrz pkt.6)

Tylko osoby, które spełnią te warunki będą mogły wziąć w niej udział, a ja zastrzegam sobie prawo do odmowy komuś udziału w zabawie.

5.Przesyłki wysyłamy NAJPÓŹNIEJ do 6 grudnia 2019 roku
(żeby paczki spokojnie dotarły na Boże Narodzenie;)

6. Wymagane jest dodanie informacji o wymiance na swoim blogu (baner)

7.Przesyłka musi być wysłana przesyłką na koszt wysyłającego z potwierdzeniem nadania (list polecony, paczka itp.), a skan/zdjęcie owego nadania ma być wysłany na mojego maila.

8. Przesyłka powinna zawierać :
~oczywiście książkę lub książki, które nie muszą być nowe, lecz zadbane;) oczywiście wg preferencji na ankietce;)
~typowo świąteczny akcent – ozdóbkę, zakładkę, czekoladowy mikołaj - cokolwiek co kojarzy się z Bożym Narodzenim;)
~jakieś umilacze czytania – słodycze, herbatki czy inne tego typu rzeczy;)
~list lub jakąś króciutka wiadomość;) najlepiej świąteczną kartkę;)

9.Po otrzymaniu przesyłki poinformować o tym organizatora zabawy, czyli mnie oraz osobę, która przygotowała paczkę. Miło będzie jeżeli dodasz także jakąś informację o przesyłce na swoim blogu;)

10.Dodać mojego bloga do obserwowanych, polubić na fb, czy jakkolwiek śledzić, żeby móc monitorować losy wymianki;)

Ankieta:
a)Nick lub Imię i nazwisko – to co jest nazwą Waszego profilu
b) adres korespondencyjny
c) adres bloga
d) Preferencje książkowe - najlepiej dość dokładnie, z podaniem swoich ulubionych autorów i tych, których omijacie z daleka.
f) link do konta Lubimy czytać, bądź innego tego typu portalu
g) czy zgadzasz się wysłać przesyłkę za granicę?