wtorek, 7 stycznia 2014

"Aleja samobójców" Marek Krajewski, Mariusz Czubaj

Tytuł: Aleja samobójców
Autor: Marek Krajewski, Mariusz Czubaj
Wydawnictwo: WAB
Ilość stron: 288
Ocena: 3.5/6



Nic w naturze nie ginie. I nie zmienia właściciela, tylko się do niego przywiązuje. Przywiązuje się zwłaszcza kac i ból.







Czy samobójstwo w domu starców jest możliwe? Czy w ogóle ma sens? Jak może ono wyglądać? O tym przeczytasz w jednej ze wspólnych książek Marka Krajewskiego i Mariusza Czubaja zatytułowanej Aleja samobójców.
Nigdy nie lubił psów ani dzieci. Były to stworzenia inwazyjne, naruszające jego wolność. Niecierpliwe, wściekłe, wrzeszczące lub szczekające, całkowicie od człowieka zależne, a jednocześnie potrafiące okazać bezgraniczną niewdzięczność.
W oczach wyobraźni przenieś się do upalnego Gdańska sprzed kilku lat. To tam w 2006 roku dzieje się akcja książki, a konkretnie w ekskluzywnym domu starców o jakże uroczej nazwie Eden. Zostaje tam zamordowany jeden z pensjonariuszy i to w dodatku w sposób okrutny, bezlitosny, łącznie z oskalpowaniem. Tej samej nocy znika inny z mieszkańców ośrodka, znany na całym świecie profesor antropologii. Do akcji wkracza nadkomisarz Jarosław Pater, który uwielbia poprawną do bólu polszczyznę oraz hazard. Czy uda mu się rozwiązać zagadkę? Co łączy obydwie sprawy? Kto jest mordercą i czemu profesor zniknął? Jakie osoby są w to zamieszane? I czym jest tytułowa aleja samobójców?

Marek Krajewski i Mariusz Czubaj
na  „Kortowskich Spotkamiach z Literaturą".
Twórczość Marka Krajewskiego uwielbiam, o czym już niejednokrotnie wspominałam, a dzieła Mariusza Czubaja też są mi znane i nawet dość ciekawe, choć nie tak wysokich lotów jak kryminały współtwórcy tej książki. Właśnie z powodu autorów tej pozycji postanowiłam ją zakupić, a dopiero teraz przeczytać, ale także z powodu pojawienia się Marka Krajewskiego jako jej twórcy miałam względem niej duże oczekiwania, które jednak się nie spełniły, bowiem po skończeniu lektury mam bardzo mieszane uczucia. Pomysł na fabułę dość ciekawy, to trzeba przyznać, ale wydaje mi się średnio wykorzystany... Sama akcja toczy się dość leniwie, bez większych zwrotów czy zaskoczeń. Do tego bohaterowie dość charakterystyczni, zwłaszcza nadinspektor Pater, ale jednak zupełnie niewzbudzający sympatii ani upierdliwością i wiecznym poprawianiem rozmówców czy opisami przepoconych koszulek.Do tego język momentami dość wulgarny i prostacki, a przede wszystkim dość mało literackim. Trzeba przyznać, że Aleja samobójców jest książką, która zdecydowanie różni się od tego, do czego przyzwyczaił nas Krajewski w swoich genialnych kryminałach, do wyrafinowanej akcji i takiegoż języka, ciekawiej wykreowanych bohaterów... Jest ona wyraźnie bardziej w stylu Mariusza Czubaja znanego mi z takich książek jak 21:37 oraz Kołysanka dla mordercy. Generalnie pozycja ani mnie nie zachwyciła, nie porwała ani nie powaliła. Taki, ot lekki kryminał dla niezbyt wymagających.

6 komentarzy:

  1. Zaczynałam tę książkę chyba ze 3 razy. Nie mogę się jakoś wkręcić w jej styl.

    OdpowiedzUsuń
  2. Rzetelny kryminał, ale Krajewski solo jest nie do przebicia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze nie czytałam, ale tak mi się wydaję, że Agata Adelajda ma rację. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo dobrze czytało mi się tę książkę:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)