niedziela, 30 sierpnia 2015

"Śmierć w darkroomie" Edward Pasewicz






Tytuł: Śmierć w darkroomie
Autor: Edward Pasewicz
Wydawnictwo: EMG
Ilość stron: 223
Ocena: 2/6








Edward Pasewicz napisał wiele wierszy i wydał kilka ich tomików zanim wydał swój debiut powieściowy – kryminał o tajemniczym tytule Śmierć w darkroomie. Muszę przyznać, że okładkowy opis tej książki zaintrygował mnie na tyle, że postanowiłam ją wypożyczyć i sprawdzić co autor ma do zaoferowania.

Rok 2005. Rok, w którym umarł papież Jan Paweł ll. To właśnie wtedy w Poznaniu  policja rozpędziła nielegalną Paradę Równości. Uczestniczył w niej młody gej imieniem Igor, którego ciało krótko później zostało znalezione w gejowskim klubie w centrum miasta. Marcin Zielony – komisarz będący jednocześnie bratem ofiary przyjeżdża do Poznania rozwiązać sprawę jego morderstwa. Czy uda mu się to rozwiązać? Czy zrozumie gejowskie środowisko? Jak w ogóle na nie zareaguje? Jak rodzice mężczyzny zareagują na przyjazd jednego z synów do rodzinnego domu? Czy dowie się od nich cokolwiek o śmierci swojego brata, z którym tak długo nie miał kontaktu?

Śmierć w darkroomie to nie jest pozycja długa, czyta się ją naprawdę szybko, jednak muszę przyznać, że oczekiwałam po niej czegoś ciut innego. Oczekiwałam mrocznego, porządnego kryminału ze sporą dozą napięcia. Albo przynajmniej jakiejś namiastki tego. A to co dostałam w moim odczuciu bardziej pasuje pod powieść obyczajową o gejowskim środowisku – więcej jest tam opisów z homo-klubów, aniżeli poszczególnych wydarzeń związanych stricte ze śledztwem. Musze przyznać, że te opisy mnie naprawdę zaintrygowały i naprawdę spodobały, ale jednak zdecydowanie brakowało mi kryminału… Główny bohater i brat ofiary Marcin Zielony wydaję się być postacią, która nie ma jakoś specjalnie silnego charakteru. Nie jest ro ten typ, przy którym kobietom uginają się kolana, raczej niezbyt wyróżniająca się osobowość. Najbardziej zaintrygował mnie Jego Eminencja odwiedzająca poznański klub gejowski – mocny i ciekawy charakter. Co do samej książki – język niezbyt skomplikowany, momentami było widać poetyckie zamiłowania autora. Pomysł niczego sobie, a jego wykonanie mogło by być ciut lepsze, ale jednak z racji tego, że to powieściowy debiut – mogę przymknąć na to oko.

Podsumowując już tę recenzję – Śmierć w darkroomie to książka, w której zdecydowanie zbyt mało intrygi oraz napięcia, zwłaszcza, że ma być to kryminał. Polecam ją tylko tym, którzy w jakimś tam stopniu chcą poznać gejowskie środowisko, ale tak ogólnie rzecz ujmując – książka dość przeciętna, a raczej marna… Lepiej przeczytać coś innego.

3 komentarze:

  1. Szkoda, że zabrakło swoistej precyzji z budowaniu intrygi. Sama nie wiem, może się skuszę.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)