sobota, 15 sierpnia 2015

"Cyngle" Michał Idzikowski

Tytuł: Cyngle
Autor: Michał Idzikowski
Wydawnictwo: Witanet
Ocena: 3.5/6




Szczęście to przekleństwo, z którym trzeba żyć.









Z twórczością Michała Idzikowskiego nie miałam nigdy wcześniej kontaktu, nawet o nim nie słyszałam, ale o to trudno, skoro jest debiutującym pisarzem... Teraz jednak miałam okazję przeczytać jego debiut - książkę pt. Cyngle. Jak wypadła i o czym ona opowiada?

Cyngle to powieść sensacyjna, której głównymi bohaterami jest trójka przyjaciół - Dżino, Enrico i Mały. Mężczyźni znają się od dziecka, a teraz wciąż mieszkają na jednym z międzyrzeckich osiedli i nadal tworzą zwartą ekipę... Dżino dostaje polecenie ochrony dowódcy pruszkowskiej mafii, więc zbiera swoich przyjaciół i wyrusza wykonać zadanie, jakie ma do wykonania. Jakie przygody spotkają mężczyzn? Co takiego im się przytrafi? Czy ochronią szefa mafii? Kogo poznają? Jakim cudem bohaterowie lądują w Rzymie? Jakie przygody czekają ich w Wiecznym Mieście?

W piwnicach osiedlowych bloków zalęgły się cienie. Przez niedomknięte okienka widać było zniszczone twarze, słychać było głosy ich właścicieli. Odór taniego spirytusu zmieszany z dymem skręcanych naprędce papierosów unosił się w powietrzu, wypełniając poranne powietrze ohydną mieszanką. Mieszkańcy blokowiska usytuowanego nieopodal miejskiego cmentarza wyłaniali się zza betonowych ścian, by rozpocząć codzienny rytuał.

Przez to, że nawet nie słyszałam o twórczości Michała Idzikowskiego zupełnie nie wiedziałam czego mogę się spodziewać po Cynglach – jego debiucie. Książka okazała się pozycją, którą czytało mi się naprawdę dość szybko, głównie dzięki wartkiej akcji, jaka miała miejsce w tej pozycji,a także zwrotom akcji, jakie miały miejsce... Do tego przyczynił się także niezbyt skomplikowany język, jakim w tej książce posługuje się autor. Fakt faktem – czasami wydaje się nazbyt prostacki, ale jednak wydaje mi się od dostosowany do sytuacji. Nie zmienia to faktu, że czasami to kole w oczy, a wręcz drażni... A do tego dość poniżające podejście względem kobiet, co mnie jako przedstawicielkę płci pięknej nieco drażniło, ale rozumiem, że jest to pozycja przeznaczona bardziej do męskiego czytelnika, aniżeli do damskiego. No, ale cóż, widocznie taki był zamysł. Czy może jednak przypadek? Bohaterowie jakich wykreował Michał Idzikowski są naprawdę bardzo różni – jedni są mdli, mało widoczni na tle innych, mało charakterystyczni, wręcz mdli. Inni są ich przeciwieństwem. Chociażby Dżino – mocny silny charakter, za którym podążają inni, wyróżniający się mocą, siłą przebicia...


Podsumowując już całą recenzję, Cyngle to takie sensacyjne czytadło, ale z racji debiutu mogę minimalnie przymknąć oko. Czytało się się lekko i przyjemnie, jednak brakowało mi bardziej rozbudowanej fabuły i ciut bardziej charakterystycznych bohaterów. Czy polecam tę książkę? Sama nie wiem... Mam dość mieszane uczucia... Czytało się szybko i przyjemnie, ale jednak to nie wszystko, jeżeli chodzi o dobrą książkę. Więc polecam jako czytadło, bez jakiś większych oczekiwań na ambitne zagadki czy intrygi. Jak na debiut nie ma tragedii, ale jednak do dobrej pozycji trochę brakuje.

3 komentarze:

  1. Nie interesuje mnie zbytnio...
    Ale dziękuję za recenzję ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie zupełnie ni interesuje ta książka, niestety.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałem, szczerze nie polecam...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)