poniedziałek, 3 czerwca 2013

Wódka, seks i nikotyna




Tytuł: Wódka, seks i nikotyna
Wydawnictwo: MARTINI PUBLISHER
Liczba stron: 52 (pdf)
Ocena: 3.5/6









Od kiedy na rynek weszła recenzowana przeze mnie ostatnio książka pt. Pięćdziesiąt twarzy Greya nastąpił duży napływ powieści erotycznych do świata współczesnej książki. Jedną z pozycji należących do tego gatunku jest książka Marcina Piędla, która dostałam do recenzji od samego autora.

Wódka, seks i nikotyna jest książką, w której występuje kilku bohaterów, a głównym jest dwudziestojednoletni letni Oliwier, który jest postacią nader specyficzną, ale znajdującą również swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości. Przede wszystkim jest kobieciarzem, który nie przepuści żadnej okazji, żeby zaspokoić swój popęd czy się zabawić. Jego dziewczyna opuściła go po tym jak dowiedziała się o jego zdradzie, a on sam zaczął się zatracać w alkoholu i narkotynach, przez co spotyka go przygód, głównie tych seksualnych. Poznaje także wielu innych i równie podobnych do i niego ludzi. I w końcu odkrywa to, co w życiu chce co robić. Co to jest? Czym okaże się jego życiowa droga? Jak mu będą szły jego seksualne podboje? Jak na to reagują jego kobiety będące efektem jego pożądań?

Marcin Piędel
Wódka, seks i nikotyna jest kontynuacją innej pozycji aktora, a mianowicie książki pt. Dialog z duszą przy papierosie, ja jednak jej nie czytałam. Od czego tu zacząć? Jest to książka zdecydowanie lepsza aniżeli Pięćdziesiąt twarzyGreya, które są tak opiewane. Czyli coś z serii Obce chwalicie - swego nie znacie. Wydaje mi się ona o wiele sprawniej napisana, a przede wszystkim o wiele ciekawiej. Ciekawsi bohaterowie, ciekawsza fabuła, a przede wszystkim uważam, że na owych ledwie pięćdziesięciu stronicach owego e-booka zostało zawarte o wiele więcej akcji, aniżeli w pierwszej części trylogii pani James. Jak na fakt, że autor książki jest dwa lata starszy ode mnie (ma 22 lata), jestem zdziwiona tym, jak on wykorzystuje swoje pomysły. Choć Wódka, seks i nikotyna jest pozycją lepszą i ciekawszą niż Pięćdziesiąt twarzy Greya, nie zmienia to faktu, że owa erotyczna powieść nie zachwyca ani nie zmienia mojego zdania na temat tego, że to niekoniecznie wokół seksu powinna kręcić się literatura. Jest go mniej niż w owej książce, okrzykniętej bestsellerem, ale jednak jego opisu są do bólu dobitne i dokładne... Nawet aż za bardzo. No ale cóż, najwyżej wyjdzie na to, że to ja jestem przewrażliwiona. Pozycja zdobyła u mnie wielki plus za zaskakujące zakończenie, którego w ogóle się nie spodziewałam. No i za to, że poza seksem coś jeszcze w niej się dzieje, choć i tak to nie zasługuje na zachwyty. Książeczka jest niedługa, więc można przeczytać, pod warunkiem, jak ktoś lubi takie klimaty, lejący się alkohol, ostry seks oraz narkotyki. Mi osobiście nie do końca odpowiadało czytanie o tym jak facet ogląda to, jak trzech obleśnych facetów gwałci jego dziewczynę, a w dodatku dostaje za to kasę. Jednak może Wam ta pozycja się spodoba. Czy polecam? Danom takiego klimatu – zdecydowanie tak i z całym sercem, a co do polecania jej reszcie czytelników mam mieszane uczucia (zresztą jak do całej książki). Jak już wspominałam, jest to pozycja niedługa, którą można przeczytać, spędzić z nią czas, który nie będzie czasem do końca zmarnowanym. Jeżeli ktoś będzie szukał w niej coś dla siebie, jakieś wartości – znajdzie, jednak to chyba będzie trochę szukanie na siłę.

Reasumując, Wódka seks i nikotyna nie jest pozycją, którą należy się zachwycać i opiewać ją na wszystkie strony, jednak nie jest też tragedią i porażką. Jest bramą, dzięki której być może dam szansę innym powieściom erotycznym. Jednak jest to wielkie być może.

Za możliwość przeczytania książki z całego serca dziękuję autorowi.
Pozycję można kupić TU;)

2 komentarze:

  1. A ja chyba podziękuję tej książce, bo jakoś mnie nie przekonuje. Już sam tytuł pozostawia wiele do życzenia...

    OdpowiedzUsuń
  2. Może cała literatura nie powinna kręcić się wokół seksu, ale powieść erotyczna musi. Lekturę "Pięćdziesięciu twarzy Greya" mam zaplanowaną, żeby przekonać się na własne oczy, jak złe to jest, ale kręcące się wokół seksu książki Rice czy markiza de Sade miewają nawet jakąś filozofię. I szczerze mówiąc, zdecydowanie wolę to niż gazety/filmy pornograficzne.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)