poniedziałek, 1 czerwca 2020

Muzeum Powstania Warszawskiego



W starych dobrych czasach, tych jeszcze przed pandemią, byłam w Warszawie na konferencji Twarze depresji. Nie oceniam. Akceptuję. 
Warszawy jako miasta wyjątkowo nie lubię - szare, bure, ponure, pełne socrealistycznej architektury, ze starówką, która wcale nie jest starówką... 
Jednak zawsze chciałam zobaczyć Muzeum Powstania Warszawskiego, więc korzystając z wizyty w stolicy i wolnego popołudnia wybrałam się właśnie tam. 
Zapraszam na kilka zdjęć!
















Byliście w Muzeum Powstania Warszawskiego?
Podobało się Wam?

Czy jest ktoś jeszcze kto tak jak ja wyjątkowo nie lubi Warszawy?

Pozdrawiam
Asia

niedziela, 31 maja 2020

"Notatki samobójcy" Michael Thomas Ford

Tytuł: Notatki samobójcy
Autor: Michael Thomas Ford
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Ilość stron: 272
Ocena: 6/6



Głupio się przekonać, że twój stan zależy od jednej małej pigułki, która wygląda jak tic tac i zawiera jakąś dziwną kombinacje substancji...







Samobójstwa są wciąż tematem tabu, chociaż w Polsce rocznie więcej osób odbiera sobie życie niż ginie w wypadkach komunikacyjnych (wiedzieliście o tym?), ale zresztą całe zdrowie psychiczne jest jednym wielkim tabu. Dlatego cieszę się, że powstają takie książki jak Notatki samobójcy Michaela T. Forda, którą przeczytałam całkiem niedawno. 
Nazywam się Jeff. Mam siostrę i rodziców, którzy nadal ze sobą wytrzymują. Cała nasza czwórka mieszka w prześlicznym domku w prześlicznej okolicy w prześlicznym mieście podobnym do milionów innych miast. Rodzice nigdy nas nie bili, nie molestował mnie żaden ksiądz, koledzy w szkole nie dokuczali jakoś szczególnie. Nie słucham death metalu, nie mam obsesji na punkcie brutalnych gier wideo i nie odcinam głów małym zwierzątkom. Piętnastoletni Jeff trafia do szpitala psychiatrycznego po nieudanej próbie samobójczej. Ma spędzić czterdzieści pięć dni na oddziale dla nastolatków i wziąć udział w terapii grupowej. Chłopak jednak uparcie odmawia rozmawiania o tym, co się wydarzyło. Nie jest szczery nawet z samym sobą. Czego wstydzi się tak bardzo, że nie chce dalej żyć?
                                                                        opis wydawcy

Za Notatki samobójcy miałam ochotę zabrać się już jakiś czas temu, ale później o niej zapomniałam. Na szczęście jednak całkiem niedawno przypomniałam sobie o jej istnieniu i od razu zabrałam się za jej czytanie. Byłam jej bardzo ciekawa, chociaż nigdy wcześniej nie czytałam jej żadnych recenzji, więc też nie wiedziałam czego się po niej spodziewać. Zaczęłam czytać i zupełnie przepadłam. Jako studentka psychologii z wielką ciekawością czytałam o realiach pobytu w szpitalu psychiatrycznym po próbie samobójczej, a całość jest napisana w sposób bardzo interesujący i humorystyczny. Tak, to możliwe, żeby opisać psychiatryk w sposób zabawny i wcale nie jest to żenujące. Wszystko za sprawą głównego bohatera, który jest postacią ironiczną, zabawną, pełną ciekawych spostrzeżeń, ale pod tą maską – osobą nie znająca własnych emocji, dość lękliwą, niepewną siebie i przeżywającą swój prywatny dramat. Przede wszystkim osobą potrzebującą miłości. W moim odczuciu Michael Ford stworzył dość ciekawe postacie, pełne różnych problemów i dramatów, pokazując, że problemy psychiczne są pod różnymi maskami. Bardzo dużym plusem naszego, polskiego wydania jest lista różnych, pomocnych numerów np. Antydepresyjny telefon zaufania ITAKI czy do Poradni telefonicznej dla osób w kryzysie emocjonalnym. Jest to niezwykle ważne, bo często bywa tak, że osoby w kryzysie emocjonalnym i depresji często nie mają się do kogo zgłosić, stąd właśnie sięgają po samobójstwo, które wydaje się być dla nich jedynym rozwiązaniem. Jeszcze jednym plusem jest temat homoseksualizmu i homofobii, co jest pokazane w sposób nienachalny, a jako jeden z problemów. Generalnie bardzo dobrze, że są przedstawione różne postacie z różnymi problemami, w tym właśnie z rozpoznawaniem własnej seksualności.
Trafiliśmy do tego szpitala, bo ktoś - rodzice, lekarze, ludzie, którzy rzekomo nas kochają - boją się nas. Zamknęli nas w klatce, żeby ludzie mogli się gapić z bezpiecznej odległości na świry.
Notatki samobójcy są książką zdecydowanie godną polecenia. Choć temat zdecydowanie niełatwy, książka jest napisana w sposób naprawdę lekki i przyjemny. Autor podejmuje ważne i trudne tematy, pokazując jednocześnie, że samobójstwo nie jest lekiem na całe zło, a problemy można rozwiązać w zupełnie inne, różne sposoby. No wielkie brawa dla wydawcy za numery telefonów z tyłu książki w polskim wydaniu, zwłaszcza, że jest to książka dedykowana młodzieży. Ja jestem zdecydowanie na tak i bardzo polecam, niezależnie od wieku. 
Oto, do czego doszedłem: jak to jest, że ktoś ratuje samobójcę, a potem ma do niego pretensje za zepsuty dzień? Ciągle czuję, że ludzie chcą, bym za coś przeprosił. Ale nie mam za co, to oni spaprali sprawę. Nie ja.
Nie prosiłem, żeby mnie ratować.
Książka bierze udział w wyzwaniu Abecadło z pieca spadło


Antydepresyjny telefon zaufania ITAKI
22 484 88 01

Kryzysowy Telefon Zaufania
116 123

piątek, 29 maja 2020

Koktajl mango-pomarańcza-szpinak



Bardzo lubię koktajle, co zresztą widać ostatnio.
Czyż nie ma piękniejszego poranka niż koktajl, kawa i książka?

Zapraszam, więc na koktajl mango-pomarańcza-szpinak!


Składniki:
(na 2 porcje)
- 3 garście szpinaku
- 1 spora pomarańcza
- 1 całe mango lub 2-3 garście mrożonego
- ok.150 ml wody
- 1 łyżka siemienia lnianego

Jak wykonać?
Świeże mango obrać i pokroić, a mrożone rozmrozić. Obrać pomarańczę i podzielić na cząstki. Wszystkie składniki dać do wysokiego naczynia i wszystko razem zblendować.
Smacznego!

środa, 27 maja 2020

"Dieta na wynos. 100 przepisów na zdrowy lunch" Viola Urban





Tytuł: Dieta na wynos. 100 przepisów na zdrowy lunch
Autor: Viola Urban
Wydawnictwo: Publicat
Ilość stron: 240
Ocena: 6/6







Lubię eksperymentować w kuchni i testować nowe smaki, ale wciąż brakowało mi przepisów takich dań, które z łatwością można zabrać ze sobą z domu – do pracy czy na uczelnię. Miałam kilka swoich sprawdzonych, ale to jednak niewiele i potrzebowałam urozmaicenia w tej kwestii. Ale też chciałam spróbować czegoś nowego w domu. Dlatego zdecydowałam się sięgnąć po książkę autorki bloga Okiem dietetyka, czyli Violi Urban – pozycji pt. Dieta na wynos. 100 przepisów na zdrowy lunch

Nic nie zastąpi własnoręcznie przygotowanych posiłków, także tych zabieranych do pracy czy szkoły. Niezależnie od tego, czy masz możliwość podgrzania dania poza domem, możesz jeść mądrze i zdrowo. Plastikowe pudełka nie są dobrym rozwiązaniem. W takim razie jak zapakować jedzenie, żeby można je było bezpiecznie przenosić z miejsca na miejsce? Co nadaje się do zjedzenia na zimno, a co nie, a także jak wykorzystać produkty z innych posiłków, aby zaoszczędzić czas? Co jeść w pracy i szkole, aby mózg lepiej funkcjonował? Książka daje odpowiedzi na te i wiele innych pytań. Znajdziesz tu pomocne wskazówki oraz 100 przepisów na odżywcze lunche na wynos. Mogą to być zarówno owsianka w słoiku lub szybka sałatka, jak i składniki z poprzedniego obiadu czy kanapka `na bogato`. Zróbmy razem coś naprawdę smacznego!
                                                 opis z okładki – słowa autorki

Dieta na wynos. 100 przepisów na zdrowy lunch jest bardzo dobrze wydaną książką kucharską z naprawdę sporą najróżniejszych przepisów. Każdy z nich jest okraszony piękną fotografią i dokładnymi oznaczeniami o występowaniu w przepisie takich składników jak mięso, jajka czy gluten, a ponadto zawartość błonnika czy indeks glikemiczny. Zwłaszcza dwie ostatnie informacje są niezwykle ważne przy bilansowaniu diety, która da uczucie sytości. 


Przepisy w książce są pogrupowane na bardzo sensowne kategorie będące jednocześnie rozdziałami tej pozycji, a możemy się spotkać z takimi działami jak sałatki, koktajle, słodkości, bardzo sycące dania czy pasty do chleba. Wszystko bardzo na plus i naprawdę rozsądnie podzielone, przez co łatwo odnaleźć konkretny przepis, a także równie łatwo jest się połapać w książce. Bardzo ciekawym i ważnym elementem jest również wstęp o diecie (w tym o diecie na wynos) i rozdział o rozsądnych, racjonalnych zakupach. Jest to na tyle ważne, że często w szale zdrowych zakupów kupujemy mnóstwo składników, które z czasem okazują się zwyczajnie zbędne i się marnują. 


Przechodząc dalej – bardzo dużym plusem tej książki jest duża różnorodność przepisów. Znajdziemy w niej recepty na dania mięsne, jaki i wegańskie, na sycące, wytrawne obiady oraz słodkie przekąski, na pasty do chleba i sałatki. Bardzo duża różnorodność i wszystko opisane w łatwy, przejrzysty sposób. Naprawdę super! Do każdego przepisu są dołączone przepiękne zdjęcia, jeden przepis na stronę i na każdej z nich znajduję się również trochę pustego miejsca, gdzie można dopisać swoje uwagi czy pomysły na urozmaicenie.


Dieta na wynos. 100 przepisów na zdrowy lunch to książka kucharska zdecydowanie warta uwagi. Przedstawia zdrowe przepisy w bardzo przystępny, przyjazny i ciekawy sposób, a do tego bardzo estetyczny. Znajdziemy w niej przepisy dopasowane do różnych diet, więc zarówno weganin jak i wszystkożerca znajdzie coś dla siebie, a taka książka zdecydowanie ułatwi też przygotowanie dania dla grupy żywieniowej, do której nie należymy. A Przede wszystkim pokazuje przepisy na naprawdę pełnowartościowe posiłki, do diety, która nie jest głodówką, w której brak makroskładników. Wszystko zbilansowane i pożywne – naprawdę super! Ja jestem z niej zadowolona i na pewno niejednokrotnie z niej jeszcze skorzystam. Naprawdę polecam. 

Za możliwość sięgnięcia po książkę dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat.

wtorek, 26 maja 2020

"Nora" Katarzyna Puzyńska

Tytuł: Nora
Autor: Katarzyna Puzyńska
Cykl: Lipowo
Tom: dziewiąty
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 816
Ocena: 5/6



Czasem emocje okazywały się zbyt trudne, żeby od razu sobie z nimi poradzić.





Twórczość Katarzyny Puzyńskiej i jej sagę o Lipowie pokochałam od samego początku. Już od pierwszego tomu pt. Motylek. Minęło sporo czasu, od kiedy przeczytałam ósmy tom pt. Czarne narcyzy, ale w końcu wygrzebałam swoich kartonach z książkami część kolejną pt. Nora. No niestety, to właśnie w większości mieszkały w kartonach moje książki w 2019 roku – roku trzech przeprowadzek, no ale tak bywa. Ale zdążyłam się stęsknić za Lipowem iż tym większą przyjemnością sięgnęłam właśnie po Norę, będącą już dziewiątą częścią tego cyklu. 
Berenika jest zbuntowana i lubi chadzać własnymi ścieżkami. Po raz kolejny znika z domu. Jednak tym razem wszystko wydaje się być nie tak, jak zazwyczaj. Co gorsza w sprawę zaangażowany jest ojciec jednego z policjantów. Tymczasem w odległym o kilkadziesiąt kilometrów szpitalu psychiatrycznym zostaje zabita pacjentka. Na kilka godzin przed śmiercią wysyła enigmatyczną wiadomość z prośbą o pomoc. Czyżby wiedziała, że ktoś targnie się na jej życie? Jaki ma z tym wszystkim związek brutalnie okaleczone ciało odnalezione obok niedziałającej już dawno karuzeli? Co kryje studnia w zagajniku wśród pól? Czy aspirant Daniel Podgórski uporządkuje wreszcie swoje życie prywatne i zdoła powstrzymać mordercę zanim zginie ktoś jeszcze?
                                                                      opis wydawcy

Po Norę sięgnęłam z dużą tęsknotą za Lipowem i sporą sympatią do tego cyklu. W końcu nie bez przyczyny sięgnęłam po wcześniejsze części tej serii i regularnie je czytałam. Jak ja się stęskniłam za uroczym Lipowem i bohaterami tego cyklu. Znając już pióro, styl i pomysły Katarzyny Puzyńskiej – wiedziałam czego mniej więcej można się spodziewać po tej serii i powiem szczerze, że wcale się tym razem nie zawiodłam. Książka jest obszerna (w końcu ponad 800 stron), ale podejmuje wiele wątków, a autorka umiejętnie łączy kryminał z wątkiem obyczajowym i kryminalnym. No i troszkę z romansu się znajdzie – w końcu jest Daniel Podgórski i dwie kobiety - Emilia Strzałkowska będąca matką jego nastoletniego syna oraz jego była partnerka imieniem Weronika. A w mojej głowie wciąż pytanie – zejdą się czy nie? Nora jest pełna ukrytych powiązań i związków, z czego niezmiernie się cieszę się, bo lubię różne obyczajowe zawiłości w tej serii. Było sporo Klementyny Kopp, którą bardzo lubię. A i dzięki niej, a i zarówno jak i dzięki pióru i pomysłowi autorki – akcja książki toczy się żwawo, sprawnie i ze sporą werwą, a całość czyta się szybko i przyjemnie. No i pomysł na śledztwo bardzo ciekawe – zmieszany ojciec policjanta, ksiądz, eks-ksiądz, właściciel sieci restauracji – sporo postaci i zawiłości i wszystko powiązane w naprawdę interesujący sposób. I do tego intrygujący, nie do końca jednoznaczny tytuł, co zresztą jest dość charakterystyczne dla autorki. Szkoda tylko, że postać Daniela wciąż tak irytująca… No, ale cóż… Pozostaje mieć nadzieję, że późniejszych tomach może coś się zmieni. Jednak nie zmieniła się jedna rzecz – całość naprawdę ciekawa i zrealizowana w równie interesujący sposób. 

Dla wielu ludzi pies to tylko zwierzę. Dla niej Igor był przyjacielem. Kimś najbliższym. Jedyne, czego pragnęła teraz, to zemścić się za jego śmierć.
Czy polecam Norę? Zdecydowanie. Choć wątek kryminalny bardzo ciekawy i naprawdę dobrze zrealizowany – odradzam czytanie bez znajomości wcześniejszych tomów, bo jednak wątek obyczajowy jest dość mocno rozbudowany w tej serii i istnieje doza prawdopodobieństwa, że można by się pogubić i stracić przyjemność z czytania. Ja zdecydowanie nie będę tak długo czekać na kolejny tom i czym prędzej się zabiorę. Ja jestem zdecydowanie na tak, choć bywały lepsze momenty w tej serii, ale jednak co Lipowo, to Lipowo.
Czasem warto powalczyć o uczucia. Nawet jeśli to oznacza, że ryzykujesz, że się zbłaźnisz albo poczujesz się zraniona. 

piątek, 22 maja 2020

"Kiedy jedzenie wymaga odwagi" Harriet Brown


Tytuł: Kiedy jedzenie wymaga odwagi
Autor: Harriet Brown
Wydawnictwo: Czarna Owca
Ilość stron: 267
Ocena: 4/6



Bo gdy do głosu dochodzi demon, życie właściwie się kończy. Wierzcie mi. Wiem, co mówię.






Jako osoba interesująca się psychologią (w końcu nie bez przyczyny studiuję taki, a nie inny kierunek), a w szczególności zaburzeniami odżywiania, które sama przeszłam – nie mogłam przejść obojętnie książki autorstwa Harriet Brown pt. Kiedy jedzenie wymaga odwagi. Książka opowiadająca o demonie anoreksji, o demonie, który dopadł już niejedną osobę…
Harriet Brown napisała fascynujący, pełen głębokich emocji dziennik o podróży swojej rodziny przez koszmar anoreksji, o półtorarocznej walce swojej córki Kitty z chorobą i o tym, jak to doświadczenie zmieniło całe jej życie. Przedstawia w nim również krytyczne spojrzenie na tradycyjne poglądy na temat „leczenia” anoreksji i opisuje metodę alternatywną, zwaną modelem Maudsley, która skupia się na całej rodzinie i przynosi znacznie lepsze efekty niż dotychczas stosowane terapie. „Kiedy jedzenia wymaga odwagi” to lektura obowiązkowa zarówno dla profesjonalistów jak i dla zwykłych rodzin, które potrzebują wsparcia i nadziei w walce z tą wyniszczającą chorobą.
                                                                        opis wydawcy 
Kiedy jedzenie wymaga odwagi jest książką o anoreksji pisaną z innej perspektywy niż zazwyczaj – nie z punktu widzenia osoby chorej, a z perspektywy matki i to jeszcze w formie pamiętnika, więc jest naprawdę ciekawie. Interesujące i ważne jest to, że pokazuje metodę alternatywną leczenia anoreksji, która nazywa się modelem Maudsley, która jest formą terapii rodzinnej, co pokazuje też jak ważna w leczeniu tego konkretnego zaburzenia odżywiania jest właśnie terapia całej rodziny, a nie tylko jednostki. Sama cierpiałam na zaburzenia odżywiania, ale na bulimię, więc tym chętniej sięgam po książki o anoreksji, żeby dowiedzieć się czegoś o innym zaburzaniu, choć jako studentka psychologii wiem, że mechanizmy powstawania jednego i drugiego są bardzo podobne. Całość jest napisana w sposób poprawny, oddająca realia jak to się dzieje w rodzinie… Jednak książka nie wzbudziła we mnie, aż tylu emocji co KochAna Marty Motyl, ale to trochę inna historia, bardziej związana z moją osobistą historią. Sama książka jest napisana językiem dość poprawnym, niezbyt skomplikowanym, jednak w całości trochę brak emocji.

Kiedy jedzenie wymaga odwagi jest pozycją, która pokazuje bardzo ważny aspekt zaburzeń odżywiania – że to nie jest problem jednostki, a rodziny, zwłaszcza, że anoreksja opisana w książce dotyka głównie osób w wieku nastoletnim. Całość ważna, ale nie jest napisana w sposób porywający… Nie rzuca nie kolana ani nie wzbudza morza emocji, ale pokazuje kilka ważnych aspektów anoreksji, tym bardziej, że zaburzenia odżywiania (zresztą jak całe zdrowie psychiczne) w tym kraju są wielkim tematem tabu.

czwartek, 14 maja 2020

Kwietniowo-majowe zdobycze, czyli kolejny stosik w tym roku (#3/2020)

Fakt, nadal sporo czytam na czytniku korzystając z Legimi, ale i tak upolowałam ostatnio trochę książek. Chociażby premiera nowej książki Krajewskiego zmotywowała mnie do zakupów.
A teraz e-learning, e-zajęcia i zbliżająca się e-sesja.
I płać człowieku za to 2 tysiące za semestr. 
Za 4 czy 5 spotkań (2-4 godziny) online z prowadzącymi, zamiast kilkunastu pełnych dni na uczelni...
Urok zaocznych i koronawirusa...
Do tego szukanie pracy...
I pomyśleć, że przed pandemią gastronomia i obsługa klienta to były pewne branże, gdzie można szukać pracy... I na tym opiera się moje doświadczenie. A tu bach... I pewność niepewna...


Śmierć za dnia
Deja Dead
Zakupy z Allegro. 
Uwielbiam serial Kości, więc kiedy dowiedziałam się, że jest on na podstawie książek - od razu je kupiłam i mam. Niedługo zabieram się za czytanie <3

Notatki samobójcy
Człowiek w poszukiwaniu sensu
Madame Pylinska i sekret Chopina
Zakupy z Empiku. 
Za całość zapłaciłam 9 zł - reszta cashback.

Czarnobylska modlitwa
z facebookowej wymiany;)




Pomocnik kata
Zbyt inteligentni, żeby żyć szczęśliwie
Święci pierwszego kontaktu
zamówienie z księgarni Znak
Pomocnik kata przedpremierowo. Uwielbiam Krajewskiego <3
Książka Hołowni to też przypadek, że w okolicach kampanii - po prostu lubię jego książki, a i z chęcią poznam nowych świętych;)

Young Power
egzemplarz recenzencki


I na koniec - zapraszam do mnie na wymiankę;)