niedziela, 5 kwietnia 2020

"Chłopiec" Zbigniew Zyśk

Tytuł: Chłopiec
Autor: Zbigniew Zyśk
Wydawnictwo: Oficynka
Ilość stron: 234
Ocena: 1.5/6



Ale bać chciałbym się sam. To jedyne co mi zostało. Ostatni bastion mojej intymności. 







Lubię, kiedy w książkach pojawia się sporo mroku i tajemnicy – nie bez przyczyny lubuję się w kryminałach, szczególnie w tych niezastąpionego Marka Krajewskiego, w których ani jednego ani drugiego nie brakuje. Nęcona lakonicznym opisem promującym książkę i mroczną, ciemną okładką sięgnęłam po pozycję pt. Chłopiec autorstwa Zbigniewa Zyśka.
Mroczny thriller o złych wyborach w złym świecie. Mateusza porywa wir nocnego życia w wielkim mieście. W przeciwieństwie do ojca, gliniarza, rujnuje swoje życie osobiste i zawodowe. Przy życiu utrzymuje go głód doznań, prymitywnych i hedonistycznych, oraz pewien dług…
                                                                        opis wydawcy

Chłopiec nie należy to książek obszernych – cóż to jest niewiele ponad 200 stron i to w dodatku niewielkiego formatu? Nie słyszałam ani nie czytałam o tej pozycji wcześniej, więc nie miałam większych oczekiwań względem niej, co wydaje mi się być dobrą taktyką. Jednak biorąc pod uwagę fakt brak oczekiwań i jej długość – pochłonęłam ją w jedno przedpołudnie owładnięte epidemią. Książkę czyta się naprawdę bardzo szybko, ale na to składa się również kilka innych czynników. Przede wszystkim fabuła, na którą sam pomysł wcale nie jest zły, ale zrealizowany dość przeciętnie czy wręcz marnie, co sprawiło, że czym prędzej chciałam dotrzeć do końca. Kolejnym takim elementem jest dość prosty język i spora dawka dialogów co wszystko razem ułatwia i przyspiesza czytanie. Całościowo książka kojarzy mi się trochę Paradoksem Kłamcy Michała Kuzborskiego – jednak jak dla mnie w obu przypadkach są to książki co najwyżej przeciętne czy średnie. Ani wyjątkowo nie wciąga, ani fabularnie nie powala, a bohaterowie dość sztampowi. Naprawdę nie ma się nad czym zachwycać.

Przeklęte chłopaczyska znaczyło: nikogo nie kocham, bo nie potrafię, ale gdybym kiedyś potrafiła, gdyby jakiś genialny kardiochirurg zoperował moje popękane serce, bylibyście pierwsi, których przytulę. 
Podsumowując już Chłopca – w moim odczuciu jest to książka raczej słaba, w porywach do średniej. Prosty język, prosta fabuła, dość bezbarwni bohaterowie, słabo z tajemnicą i intrygą, a obiecanego w opisie mroku – brak. Jak dla mnie szkoda czasu, bo nawet w kategorii czytadeł wypada dość słabo…

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Oficynka. 

sobota, 4 kwietnia 2020

"Chirurg" Michał Larek


Tytuł: Chirurg
Autor: Michał Larek
Wydawnictwo: Oficynka
Ilość stron: 392
Ocena: 5/6



Bo czyż jest coś milszego niż cmentarz? Oddzielona od gwaru ulicy, zamknięta przestrzeń, w której można odetchnąć, ukoić skołatane nerwy.





Lubię, kiedy w książkach pojawia się sporo mroku, intrygi, tajemnic i niesztampowych tematach. Właśnie dlatego zaintrygował mnie opis książki pt. Chirurg autorstwa Michała Larka. Zdobyłam od razu pozycję i nie czekając długo zabrałam się za jej lekturę. Czas na recenzję! 
Martynka Hemerska obchodzi swoje dwunaste urodziny. W prezencie dostaje króliczka, o którym od lat marzyła. Zachwycona wychodzi narwać mu trawy. Z tego spaceru nigdy już nie wraca. Jej okaleczone i zbezczeszczone ciało zostaje znalezione niedaleko cmentarza na Naramowicach w Poznaniu. Porucznik Dagmara Madej, zwana Zbójem, oraz jej koledzy z komendy Freddy i Harry rozpoczynają śledztwo, które odsłania wstrząsającą prawdę.                                                                                                                                        opis wydawcy 
Tytuł książki Chirurg skojarzył mi się z pozycją Tess Gerritseni tym samym tytule, która bardzo mi się spodobała, ale jednak nie szukałam na siłę większych powiązań i podobieństw. I dobrze zrobiłam, bo pozycja zgoła inna. Podczas lektury zdecydowanie spodobało mi się to, że akcja dzieje się w mrocznych latach 80 ubiegłego stulecia, co dodało pozycji tylko tajemniczości. Zwłaszcza, że fabuła jest inspirowana autentycznymi wydarzeniami, co dodaje jeszcze więcej mroku, a po plecach może przebiec dreszcz, zwłaszcza przy obrazowych opisach wypadków i zbiegów okoliczności. Chirurg jest napisany nieskomplikowanym, przystępnym dla czytelnika językiem, który zdecydowanie oddaje klimat opisanych wydarzeń. Znajdziemy w książce sporo postaci, które mogłyby być bardziej dopracowane i barwne, ale generalnie nie jest źle z ich kreacją – jest jak najbardziej w porządku. Szkoda, że tak dość słabo możemy je poznać – chętnie spędziłabym z nimi więcej czasu i poznała lepiej.  Ilość intrygi jest przyzwoita i odpowiednia, dzieje się wystarczająco, żeby książkę przeczytać szybko i z zapartym tchem. Przyczyniły się do tego również wartkie i ciekawie prowadzone dialogi, a wszystko się czyta naprawdę szybko zapewniając pełen wachlarz najróżniejszych emocji.


Chirurg jest thrillerem, którego lektura sprawi, że po plecach może przebiec dreszcz, ale nie dajcie się zmylić, że jest to thriller medyczny – o nie! Nie jest to książka jakoś wyjątkowo bardzo ambitną i wysokich lotów, ale naprawdę interesująca. Jest książką naprawdę ciekawą, intrygującą i wartą przeczytania, a ja mogę tylko polecić. Warto sięgnąć, bo czyta się błyskawicznie, a pozycja zapewnia sporo atrakcji.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Oficynka. 

piątek, 3 kwietnia 2020

"Listy zza grobu" Remigiusz Mróz

Tytuł: Listy zza grobu
Autor: Remigiusz Mróz
Cykl: Seweryn Zaorski
Tom: pierwszy
Wydawnictwo: Filia
Czyta: Marcin Dorociński
Długość: 11 godz. 23 min. 
Ocena: 5/6


Najwyraźniej niepotrzebnie zakładał czarny scenariusz. Może nadal rozumował jak mieszkaniec dużego miasta, gdzie człowiek człowiekowi wilkiem, a zombie zombie zombie.



Listy zza grobu to książka Remigiusza Mroza otwierająca nowy cykl, którego głównym bohaterem jest patomorfolog Seweryn Zaorski. Jeżeli chodzi o serie mroźnego pisarza zdecydowanie najbardziej przypadła mi do gustu ta o Joannie Chyłce, ale generalnie jestem zdania, że jego twórczość to zdecydowanie bardziej grafomaństwo niż ambitna literatura. Nie zmienia to faktu, że byłam ciekawa co tym razem wyszło spod pióra autora i co jeden z najpopularniejszych pisarzy pokaże w nowym cyklu.
Dwadzieścia lat po śmierci ojca Kaja Burzyńska wciąż otrzymuje od niego wiadomości. Zadbał o to, przygotowując je zawczasu i zlecając coroczną wysyłkę tego samego, pozornie przypadkowego dnia. Po czasie Kaja traktuje to już jedynie jako zwyczajną tradycję – aż do momentu, gdy w listach zaczyna dostrzegać drugie dno… Tymczasem do miasteczka po dwudziestu dwóch latach wraca Seweryn Zaorski. Patomorfolog i samotny ojciec dwójki dzieci kupuje zrujnowany dom rodzinny Kai i rozpoczyna remont. W zniszczonym garażu odnajduje zamurowaną skrytkę z materiałami, które rzucają nowe światło na sprawę sprzed dwóch dekad…
                                                           opis wydawcy
Listy zza grobu są książką, za którą zabrałam się w formie audiobooka w interpretacji Marcina Dorocińskiego, który sprawdził się w tej roli naprawdę dobrze – to trzeba przyznać. Tak w ogóle to aktor w moim odczuciu ma całkiem miły i przyjemny dla ucha głos, więc tym milej się słuchało. Pomysł na książkę jest – muszę przyznać – dość ciekawy, zwłaszcza na grafomańskie zapędy Mroza. I na jego możliwości – równie ciekawie zrealizowany, co mnie zaskoczyło. Książka podejmuje wiele wątków, w tym między innymi choroby psychicznej i leczenia w szpitalu psychiatrycznym oraz tajnych, mrocznych stowarzyszeń. Język i styl pisarski zdecydowanie w klimacie autora – lekki, niewygórowany, nieskomplikowany, sprawiający ze zapoznawanie z książką przebiega szybko, lekko i przyjemnie. Akcja toczy się w odpowiednim, dość szybkim tempie - nie ma zbyt wiele miejsca na nudę, co rusz pojawia się jakaś nowa zagadka do rozwiązania serwując dawkę intrygi na odpowiednim poziomie. Jest obyczajowo, jest trochę psychologii, jest trochę intrygi, znajdzie się zaskoczenie, choć zakończenie (przynajmniej częściowo) było do przewidzenia. 
Najlepiej pamiętać, że śmierć to całkiem normalna sprawa. Jeszcze sto lat temu każdy, kto przekraczał prędkość stu kilometrów na godzinę, prawdopodobnie moment później był martwy. Zanim wynaleziono środki odkażające, większość ran zadanych trudnymi narzędziami pewnie była śmiertelna. I kilka tysięcy lat zabrało nam sprawdzenie metodą prób i błędów, które rzeczy nadają się do jedzenia, a które są śmiertelne. Nie wspominając o tym, ilu ludzi odwaliło kitę dlatego, że nie byliśmy świadomi istnienia alergii na orzechy.
Listy zza grobu są książką ciekawą jak na twórczość Remigiusza Moza, trochę inną, ale jednak intrygującą. Mi przypadła do gustu, ale nie zmienia to faktu, że w moim odczuciu autor jest istnym grafomanem, dla którego wydaje się być najważniejsza ilość wydanych książek, a nie ich jakość. Jednak Listy zza grobu są ciekawe i mogę polecić, a ja jestem ciekawa kolejnej części, z a którą niebawem się zapewne zabiorę. 


czwartek, 2 kwietnia 2020

Wakacyjna wymianka u Hadzi 2020



Zapraszam na wymiankę książkową!
Zabawa dotyczy wszystkich - nie tylko dla posiadaczy blogerów. 
Nie będzie typowych par - A wysyła do B, a B do A, ale będzie miks.
Dostaniesz paczkę od kogoś innego, do którego wysłałeś!

Zapisy: do 31 maja br.
Losowanie: do 3 czerwca br.
Wysyłka paczek: do 20 czerwca br

Zapisy mailowo!
e-mail: hadziczka13@wp.pl

Wiadomość powinna zawierać:
~preferencje książkowe
~listę kilku książek na które polujesz
~imię i nazwisko oraz adres korespondencyjny
~kilka słów o sobie

. Przesyłka powinna zawierać :
~oczywiście książkę lub książki, które nie muszą być nowe, lecz zadbane;) oczywiście wg preferencji drugiej osoby
~pocztówkę wakacyjną, najlepiej z wiadomością
~typowo wakacyjny akcent – ozdóbkę, zakładkę, breloczek;)
~jakieś umilacze czytania – słodycze, herbatki czy inne tego typu rzeczy;)
~odpowiedź na pytanie czy zgadzasz się na wysyłkę paczki za granicę

Paczkę wysyłamy z potwierdzeniem nadania.
Zdjęcie/skan nadania wysyłacie do mnie;)


PS. Można się zgłaszać NIE mieszkając w Polsce ;)

wtorek, 31 marca 2020

"Nancy Drew. Tajemnica starego zegara." Carolyn Keene




Tytuł: Nancy Drew. Tajemnica starego zegara.
Autor: Carolyn Keene
Cykl: Nancy Drew 
Tom: pierwszy
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie 
Ilość stron: 184
Ocena: 5/6







Ostatnio miałam przemożną ochotę na jakąś literaturę dziecięcą czy młodzieżową – generalnie skierowaną do kilkanaście lat młodszego pokolenia. Myślałam czy by nie zapoznać się z cyklem o Magicznym Drzewie albo czy nie przeczytać po latach do Dzieci z Bullerbyn. Trafiłam w końcu na pierwszy tom serii o nastoletniej i pełnej entuzjazmu detektyw, który jest takim młodzieżowym kryminałem. Nancy Drew. Tajemnica starego zegara, bo taki tytuł ma ta książka, jest właśnie czymś czego szukałam – literaturą skierowaną do młodszego czytelnika z połączeniem mojego ulubionego rodzaju literackiego, czyli kryminału. A co ciekawsze – nigdy wcześniej nie słyszałam o tej serii. 
Nastoletnia Nancy Drew jest wielbicielką rozwiązywania zagadek kryminalnych, a jej ojciec, Carson Drew, to znakomity prawnik i postrach przestępców. W tomie pierwszym młoda detektyw pomaga bliskim pana Crowleya odnaleźć zaginiony testament, zanim chciwa rodzina Tophamów zagarnie cały majątek. W rozwiązaniu zagadki pomoże Nancy nie tylko bystry umysł, lecz także… bardzo stary zegar.
                                                                      opis wydawcy
Zabierając się za lekturę Nancy Drew. Tajemnica starego zegara nie spodziewałam się wiele – niezbyt obszerna książeczka dla młodzieży o nastoletniej detektyw i to jeszcze nigdy wcześniej o niej nie słyszałam – czegóż można oczekiwać? Okazało się, że pozycję czytało mi się niezwykle szybko i przyjemnie. Nie jest podane kiedy dokładnie miały miejsce wydarzenia opisane w tej pozycji, ale przypuszczam, że jest to pogranicze XIX i XX wieku, a miejscem akcji jest nieduże, fikcyjne, sielskie miasteczko w USA. Główna bohaterka Nancy Drew przypomina mi trochę Anię Shirley z Zielonego Wzgórza – przyjazna, pomocna, radosna, co prawda mniej marzycielska i bardziej przyziemna, ale równie sympatyczna i pełna determinacji. Książka jest napisana językiem nieskomplikowanym, adekwatnym do fabuły, akcji i adresata książki, czyli młodszego czytelnika (w moim odczuciu świetnie się nada dla moli książkowych w wieku 9-15 lat, choć dedykowana jest grupie 12-15 lat). Niebywałym plusem jest to, że rozdziały są krótkie, a litery nieco większe niż w książkach, do jakich jako dorośli jesteśmy przyzwyczajeni, co młodszemu pożeraczowi stron zdecydowanie ułatwi i uprzyjemni lekturę. 

Nancy Drew. Tajemnica starego zegara jest książką lekką i przyjemną w odbiorze, z ciekawym i dobrze zrealizowanym pomysłem na fabułę i barwnymi postaciami. W moim odczuciu i niejednemu dorosłemu czytelnikowi przypadnie do gustu umilając wieczór. Jak dla mnie pozycja i główna bohaterka – pogodne i pełne wdzięku. W moim odczuciu warto sięgnąć w przerwie od poważniejszych i bardziej drastycznych zagadek kryminalnych. Niewymagająca i lekka lektura, ale jednocześnie bardzo ciepła i przyjemna. A ja już nie mogę się doczekać, kiedy przeczytam następny tom z serii. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat S.A.

niedziela, 29 marca 2020

"Jak mniej myśleć. Dla analizujących bez końca i wysoko wrażliwych"

Tytuł: Jak mniej myśleć. Dla analizujących bez końca i wysoko wrażliwych
Autor: Christel Petitcollin
Wydawnictwo: Feeria
Ilość stron: 232
Ocena: 1.5/6



Paradoksalnie im bardziej jesteś przekonany o własnej wartości, tym bardziej przekonani będą inni. Pozytywny obraz samego siebie pozwala uwierzyć w swoje zalety i patrzeć z optymizmem w przyszłość.



Kiedy zobaczyłam książkę Jak mniej myśleć. Dla analizujących bez końca i wysoko wrażliwych – bardzo się ucieszyłam. Dlaczego? Ucieszyłam się, że zaczęło ogólnie istnieć sformułowanie, że istnieją osoby wysoko wrażliwe, a co za tym idzie osoby o wyższej wrażliwości w końcu przestają być piętnowane jako o nadwrażliwe czy jako beksy czy przewrażliwieńcy. Ucieszyłam się, że zaczęło ogólnie istnieć sformułowanie, że istnieją osoby wysoko wrażliwe. Nie myśląc długo – kupiłam i zabrałam się za czytanie tej pozycji.  
Cóż, bycie nadwydajnym bywa naprawdę męczące, ale twój mózg – właśnie ten, który myśli zbyt wiele – to prawdziwy skarb. Jego subtelność, złożoność i szybkość, z jaką działa, są naprawdę zdumiewające, a pod względem mocy można go porównać z silnikiem Formuły 1! Ale bolid wyścigowy nie jest zwykłym samochodem. Gdy prowadzi go jakiś niezdara, może się okazać kruchy i niebezpieczny. Potrzebuje kierowcy najwyższej klasy i toru na swoją miarę, by wykorzystać swój potencjał. Do tej pory to mózg wiódł cię po wertepach. Czas jednak, abyś przejął stery, i to już od dziś. Dzięki tej książce nauczysz się wykorzystywać niezwykłe możliwości swojego umysłu, który do tej pory wydawał się nie do ogarnięcia! A do tego poczujesz ulgę i wreszcie odetchniesz pełną piersią, akceptując siebie i swój fantastyczny umysł.
                                                                      opis wydawcy

Jak mniej myśleć. Dla analizujących bez końca i wysoko wrażliwych jest książką, której byłam bardzo ciekawa, zwłaszcza, że uważam się za typ osoby, do której jest zaadresowana ta pozycja. Właśnie dlatego też książka nie musiała długo czekać na swoją kolej i od razu się za nią zabrałam. Niestety muszę przyznać, że lektura mi się dłużyła, a po skończonej pozycji jestem rozczarowana. Przede wszystkim książka nie daje tego co obiecuje w tytule, wcale nie pokazuje jak myśleć mniej. Jest sporo porównań, przykładów, ale wcale nie ma żadnych porad czy pomysłów jak sobie z tym radzić. Po drugie – większość książki mówi o Zespole Aspergera, a nie o osobach, które mają wyższą wrażliwość. Coś co kłuje w oczy, zwłaszcza mnie – psychologa, to ewidentne wprowadzenie w błąd przez autorkę, która pisze w książce, że Zespół Aspergera to wysokofunkcjonująca forma autyzmu. Autyzm a Asperger to inne zaburzenia! Kto nie wierzy – niech spojrzy do Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób ICD-10. Co prawda są to choroby z tego samego spektrum i utrudniające komunikację, ale mylenie pojęć w książce owianej bestsellerem – niedopuszczalne. A później zdziwienie, że przeciętne społeczeństwo zaczytane w bestsellerach i niewgłębiające się w psychologię i ICD-10 również myli pojęcia. Jednak wracając nadal do książki - Jak mniej myśleć jest pozycją, której lektura niezwykle mi się dłużyła i odniosłam wrażenie, że styl pisarski  i język skierowany jest trochę jak dzieci, choć podejmujący tematy zgoła inne. Treść – zdecydowanie odbiega od moich oczekiwań (zresztą z tego co wiem nie tylko moich), ale przede wszystkim odbiega od tego co obiecuje wydawca razem z autorką. 

Twoje otoczenie bez przerwy cię pouczali strofuje jak dziecko. To głupota płakać lub oburzać się na byle co. Nie trzeba sobie tak bardzo brać do serca różnych wydarzeń. Trzeba się zahartować. Krótko mówiąc, z uwag, napomnień i rad udzielanych bez przerwy nadwrażliwcom wynika, że najlepiej być twardym, zimnym i nieczułym w każdej sytuacji.
Jak mniej myśleć. Dla analizujących bez końca i wysoko wrażliwych w moim odczuciu jest książką zdecydowanie słabą. Jej lektura nie dość, że mnie wymęczyła to jeszcze wprowadza ewidentnie w błąd, a treść odbiega od tego co sugeruje tytuł poradnika. Osobiście jestem zażenowana poziomem tej książki i jestem doprawdy zdziwiona jakim cudem zdobyła ona taką popularność, naprawdę. Autorka jest u mnie skreślona - nie zamierzam więcej sięgać po jej pozycje. Zdecydowanie nie polecam i odradzam. Szkoda czasu. 

piątek, 27 marca 2020

Koktajl mango - truskawka


Jak widać - zapałałam miłością do koktajli.
Dzisiaj nie może być inaczej i przedstawiam Wam kolejny.


Zapraszam na koktajl mango - truskawka!



Składniki:
-  6-8 truskawek
- pół dojrzałego mango
- 1 dojrzały banan
- ok. 100 ml wody
- łyżka siemienia lnianego
- sok z połowy cytryny

Jak przygotować?
A mango oczywiście potrzebujemy sam miąższ.
Jeżeli masz mrożone truskawki i mango - najpierw rozmróź.
Wszystkie składniki umieścić w jednym naczyniu i zblendować.
I gotowe!

Super pyszne i super słodkie dzięki słodyczy dojrzałego banana i mango;)