wtorek, 20 sierpnia 2019

"KochAna. W pułapce anoreksji i bulimii" Marta Motyl

Tytuł: KochAna. W pułapce anoreksji i bulimii
Autor: Marta Motyl
Wydawnictwo: Czarna Owca
Ilość stron: 206
Ocena: 6/6




Jestem chora na wieczny niedosyt miłości. Nie chcę pokarmu, chcę zjadać miłość.







Lubię książki o zaburzeniach odżywiania i już kilka ich przeczytałam. Wynika to z kilku spraw - sama mam za sobą walkę z bulimią i jestem studentką psychologii, a wiążąc jedno z drugim to chciałabym zostać psychodietetykiem. Dlatego natrafiając na książkę Marty Motyl pt. KochAna. W pułapce anoreksji i bulimii od razu zabrałam się za jej czytanie. 
"KochAna" to zapis walki z anoreksją młodej studentki ASP, dla której choroba stała się pretekstem do poszukiwań własnego „ja”. Wyobraź sobie krainę, której mieszkańcy są anorektycznie szczupli. Ograniczają jedzenie do minimum. Kiedy jednak patrzą w lustra, widzą nie blade twarze, ogromne oczy, wystające żebra, patykowate nogi, ale ciała nabrzmiałe tłuszczem. Ważą się kilka razy dziennie, by się upewnić, że nie przytyli. Wymiotują zbędnymi kaloriami i niechcianymi emocjami. To kraina, w której Ana (anoreksja) i Mia (bulimia) roztaczają paranoiczny czar. Kolejne Alicje poddają się ich panowaniu, by uzyskać wrażenie lekkości i przetestować siłę swojego charakteru. Ich niedożywione ciała się buntują, ale one nie odpuszczają. Stają się adeptkami magii znikania. Odbyłam podobną wędrówkę. Niczym Alicja (bohaterka i narratorka książki) odkrywałam Krainę Czarów, aż zamieniła się ona w Krainę Złudzeń. Wtedy zawróciłam i dzięki temu uniknęłam choroby. Przeżycia, których doświadczyłam, stały się inspiracją do napisania tej książki.                                                                           ze wstępu autorki

KochAna. W pułapce anoreksji i bulimii to książka fabularyzowana o młodej kobiecie w sidłach bulimii i anoreksji, ale opis jej doświadczeń opiera się na przeżyciach samej autorki i to naprawdę widać. Żadna książka o zburzeniach odżywiania nie wywołała u mnie tyle emocji co ten tytuł. Momentami miałam wrażenie, jakbym czytała o sobie w okresie swojego zmagania się z chorobą. Z racji, że narracja jest pierwszoosobowa to w KochAnej jeszcze lepiej są pokazane myśli i odczucia chorej bohaterki czy cała walka z potworami. Wszystko napisane w sposób bardzo realistyczny, język jest taki zwykły, codzienny, ale nie prostacki. Bohaterowie są naprawdę pełnokrwiści, prawdziwi… Główna bohaterka – studentka wcale nie zachowuje się jak trzpiotowata nastolatka, a rodzice są prawdziwi, normalni, a nie wykreowani na głupich i niedouczonych. A myśli i spostrzeżenia tak realistyczne, że zaraz po przeczytaniu książki zaczęłam płakać (ku wielkiemu zdumieniu mojego partnera), bo tak bardzo sobie przypomniałam, co wtedy odczuwałam. Dawno nie miałam takiego kaca książkowego.
Czy naprawdę należy doprowadzić się na skraj wyczerpania, by ktoś zauważył, że nie poradzisz sobie sama, pochylił się nad tobą, spróbował cię zrozumieć, zamiast oskarżać?
KochAna. W pułapce anoreksji i bulimii to książka zdecydowanie warta przeczytania i polecenia. Uwrażliwia na zaburzenia odżywiania, na niuansiki wysyłane przez chorych, a przede wszystkim na emocje i odczucia ludzi ludzi z tymi schorzeniami. Pozycja pokazuje do czego mogą doprowadzić wychodzone modelki, powtarzane przez najbliższych (bardzo często mimochodem i nieświadomie czy z troski) komentarze w stylu: pączusiu czy mogłabyś zrzucić kilka kilo albo jak ty wyglądasz. Jest to pozycja nie tylko dla psychologów (już z tytułem czy w trakcie zdobywania – nieważne), ale przede wszystkim dla tych, którzy chleliby zobaczyć co siedzi w głowie osób z zaburzeniami odżywiania. KochAna wzbudziła we mnie naprawdę sporo emocji i zapewne zostanie w głowie naprawdę na bardzo długo. Zdecydowanie polecam i polecać będę pełna nadziei, że wielu osobom otworzy oczy. Warto, warto, warto… KochAna pokazuje, że waga czy problemy z jedzeniem to tak naprawdę wierzchołek góry lodowej, jaką są zaburzenia odżywiania. Pokazuje, że problem tkwi o wiele głębiej oraz to, że nie jest problemem niejedzenie albo wymioty. Cytując autorkę: Wymiotują zbędnymi kaloriami i niechcianymi emocjami.
Myślę o ciele, które jest takie biedne, nadal przeze mnie nieakceptowane. rozmyślam o tym, co się z nim działo, jak poniewierałam nim ja i jak poniewierali nim inni, jak było wykorzystywane. Pole dla eksperymentów na sobie. moje dobre, niewinne ciało. Splugawione.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Dziękuję za każdy komentarz :)