środa, 1 czerwca 2016

"A gdybym zniknęła?" Meg Rosoff

Tytuł: A gdybym zniknęła?
Autor: Meg Rosoff
Wydawnictwo: YA!
Ilość stron: 256
Ocena: 3.5/6




Nie mogę sobie wyobrazić, że jestem dorosła. Inna niż teraz. Stara, zamężna lub martwa.






Zaginięcia ludzi są częstym tematem podejmowanym w książkach, tak i jest w pozycji autorstwa Meg Rossof pt. A gdybym zniknęła?. Nie ukrywam, że bardzo mnie ona zaintrygowała swoim tytułem. A o czym dokładnie ona jest i jak wypada?
Dwunastoletnia Mila mieszka w Londynie z dobiegającymi sześćdziesiątki rodzicami: tłumaczem i skrzypaczką. Kanwą fabuły jest podróż, którą odbywa z ojcem do Nowego Jorku w poszukiwaniu jego przyjaciela z młodości. Matthew pewnego dnia wychodzi z domu i nie wraca, zostawiając dziwnie obojętną wobec tego zniknięcia żonę, 14-miesięcznego synka i ukochanego psa. Gil i Mila, obdarzona niezwykłym zmysłem obserwacji połączonym z talentem dostrzegania ludzkich emocji, wyruszają w stronę kanadyjskiej granicy, do leśnego domku rodziny, w którym być może Matthew ukrywa się przed światem. W trakcie wyprawy Mila pieczołowicie rekonstruuje z okruchów informacji obraz życia rodziny przyjaciela ojca i odkrywa, że najbliższe osoby nie zawsze potrafią być dla siebie wsparciem w trudnych momentach.
Opis z okładki                           

A gdybym zniknęła? jest książką opowiadającą o dwór różnych rodzinach, a co za tym idzie – o dwóch różnych światach. Pierwszą z nich jest rodzina Mili, a drugą rodzina Matthew – przyjaciela ojca dziewczyny. Jest to dość ciekawa konstrukcja, a przede wszystkim podoba mi się w tej książce pokazanie relacji Mili z jej ojca. Choć w książce chodzi o zaginięcie Matthew, to jednak pierwszoplanową rolę gra jej narratorka – Mila. Nastolatka, która rzekomo jest dość dojrzała, lecz mnie momentami irytowała. Ona – inteligentna nastolatka – która lubi różnego rodzaju zagadki, w tym kryminalne, jednak w tym wszystkim wydaje się być zupełnie niezdecydowana, a także, wyjątkowo infantylna i dziecinna, choć na początku stwarza pozory dojrzalszy... A gdybym zniknęła? jest książka, którą przeczytałam dość szybko, ale jednak mnie ona nie zachwyciła – pomysł na fabułę jest niewyróżniający się w żadną stronę, a także niezbyt zapadający w pamięć... Język jakim operuje autorka jest niezbyt skomplikowany, jednak podczas lektury odniosłam wrażenie, że jest to lektura skierowana raczej do młodszego czytelnika – tak do nastolatka, taki kryminał czy thriller dla początkujących. A ponadto niezbyt ambitna.... Sama intryga jest niezbyt skomplikowana co potęguje te doznania... Ponadto sama akcja książki jest bardzo przewidywalna, a pozostali bohaterowie – zupełnie bez wyrazu oraz wyjątkowo mdli i niewyróżniający się niczym....
Opuszczą mnie. To pierwsza z rzeczy, których świadomość sprawia, że przestajesz być dzieckiem. I ja kiedyś umrę, ale napawa mnie to mniejszym lękiem niż to, że zostanę sama. To moja ciemność. Nic i nikt nie może mnie pocieszyć.

Podsumowując książkę A gdybym zniknęła? Jest to lekka i szybka w czytaniu pozycja, która świetnie się sprawdzi podczas podróży po męczącym wyjeździe lub jako swego rodzaju „odmóżdżenie”. I w takim celu ją polecam – nie ma co się po niej spodziewać się super ambitnej intrygi czy dużej ilości napięcia... Czytało się dość przyjemnie, aczkolwiek jest to takie typowe czytadło, nic wyjątkowego czy wyróżniającego się... Taka przeciętna książka na odstresowanie, nic więcej...


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Dziękuję za każdy komentarz :)