niedziela, 27 stycznia 2013

Chłopies

Tytuł: Chłopies
Autor: Eva Hornung
Wydawnictwo: Bellona
Ilość stron: 336
Ocena: 3/6



Wielkie, piękne obrazy na ścianach zaczęły przyprawiać go o ból głowy, burczało mu w pustym brzuchu. Miał coraz silniejsze wrażenie, że zewsząd otacza go niebezpieczeństwo, a on nie potrafił go dojrzeć ani zwietrzyć.






Chłopiec wychowany przez psy – to jest możliwe? Czy we współczesnym, cywilizowanym świecie taka sytuacja jest w ogóle możliwa?

W Księgi dżungli widzieliśmy, że taka sytuacja może zaistnieć. Eva Hornung w książce Chłopies, wzoruje się właśnie na niej i opisuje losy Romoczki. Jest to chłopiec, który mieszka we współczesnej Moskwie, a w wieku czterech lat zostaje opuszczony przez matkę i wuja. Podczas owej srogiej w chłopak w poszukiwaniu pokarmu i ciepłego kąta podąża za psami. Zaprzyjaźnia się z nimi i tworzy się pomiędzy nimi specyficzna więź, która  z każdym dniem się zacieśnia. Chłopak zaczyna myśleć jak psy, razem się bawią, razem zdobywają pokarm, razem robią wszystko… Z czasem zaczynają go traktować jak swojego, z czasem staje się przewodnikiem, liderem grupy, tworzą teraz niejako psią rodziną. Mimo naprawdę ciężkich warunków, a jakich przyszło mu żyć, Romoczka czuje się szczęśliwy, najszczęśliwszy jaki tylko może być i do szczęścia nie trzeba móc nic więcej.

Książkę Chłopies wygrałam kiedyś w konkursie księgarni internetowej Selkar, po krótkim czasie postanowiłam ją przeczytać, a zabierałam się do niej z wielkim entuzjazmem, przeczytałam ją, no i w tym momencie to wszystko legło w gruzach. Językowo nie jest napisana źle, to trzeba przyznać, za to fabularnie mnie zdecydowanie mnie nie porwała. Sama akcja była dość smętna. Do samego przedstawienia relacji  chłopak – psy nie mam zastrzeżeń. Ale moim zdaniem oposów sytuacji z ich życia było trochę zbyt mało. No generalnie momentami nie miałam siły, żeby przez nią przebrnąć, nie do końca wiedząc czemu. Jak dla mnie pozycja bardzo przeciętna i zbytnio nie wyróżniająca się z tłumu innych książek. Nie zachwyca, ani nie powala na kolana. Naprawdę bardzo mierna…

3 komentarze:

  1. Lata temu, kiedy miałem praktyki w szpitalu psychiatrycznym spotkałem chłopca, który sę wychowywał w budzie z psem. Przerażający widok. Chłopczyk mnie obwąchiwał i warczał na mnie. Po książkę sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mimo wszystko kiedyś chciałabym ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  3. autorka nie inspirowała się do końca "Księgą Dżungli", tylko prawdziwą historią rosyjskiego chłopca- Ivana Mishukova, który spędził dwa lata ze stadem psów. absolutnie nie zgodzę się z tym, że jest to przeciętna, niewyróżniająca się pozycja. wywołuje wiele emocji, porywa, poraża, zmusza do refleksji. zdecydowanie warta przeczytania i przemyślenia.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)