wtorek, 2 października 2018

"Na skraju załamania" B. A. Paris

Tytuł: Na skraju załamania
Autor: B. A. Paris
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 352
Ocena: 2.5/6



Nie wiem, dlaczego podnoszę słuchawkę. Może dlatego, że już zrozumiałam, jakie są wobec mnie oczekiwania. Chcę coś powiedzieć, zapytać go, kim jest, ale w lodowatej ciszy zamierają mi słowa na ustach i mogę tylko słuchać.




Kiedy stosunkowo niedawno zaczęłam pracę na stacji paliw, a co za tym idzie pracę na nocki – postanowiłam sobie na nockach poczytać jakąś wciągającą, aczkolwiek niezbyt wymagającą książkę. Wybór padł na kolejną pozycję autorki pt. Na skraju załamania, a że wcześniej miałam już kontakt z twórczością B. A. Paris podczas lektury Za zamkniętymi drzwiami – już mniej więcej wiedziałam czego się spodziewać. Czym prędzej zgrałam książkę na czytnik i zaczęłam czytać wzbudzając pytania sporo starszego kolegi z pracy co to za magiczny sprzęt.

Wszystko zaczęło się tamtej nocy. W lesie. Cass Anderson nie zatrzymała się, by sprawdzić, czy siedząca w zaparkowanym na leśnej drodze samochodzie kobieta nie potrzebuje pomocy. Teraz nieznajoma nie żyje. Od tamtej feralnej nocy Cass nie może się pozbierać – regularnie powtarzające się głuche telefony mącą jej spokój, a ona sama czuje, że nieustannie jest obserwowana. Nawet najmniejszy dźwięk przyprawia ją o przyspieszone bicie serca i ciarki. Nękana wyrzutami sumienia zaczyna miewać kłopoty z pamięcią. Coraz częściej nie może sobie przypomnieć, czy zażyła lekarstwa, jaki kod odblokowuje alarm, gdzie zaparkowała samochód, dlaczego zamówiła dziecięcy wózek, skoro nie jest w ciąży, i czy leżący na blacie w kuchni nóż na pewno nie był pokryty krwią… Jedyne, czego nie może wyrzucić z pamięci, to twarz zamordowanej kobiety.
                                                                       opis wydawcy

Wobec książki Na skraju załamania nie miałam jakiś super wysokich oczekiwań, z góry potraktowałam ją jako lekką lekturę do czytania w pracy (w końcu praca, w której można czytać <3). Mniej więcej przez pierwsze 1/3 – połowę książki działo się stosunkowo niewiele – taki długo rozwleczony wstęp... Tak, później akcja się trochę rozkręciła, jednak nie zmienia to faktu, że dość szybko zaczęłam domyślać się do zakończenia. Zarówno jak w książce Za zamkniętymi drzwiami, tak i w pozycji Na skraju załamania – język jest niezbyt skomplikowany, Jest dostosowany raczej do średnio (lub niewiele) wymagającego czytelnika. I wcale nie jest to kontynuacja opowieści z Za zamkniętymi drzwiami, a zupełnie odrębna historia... Muszę przyznać, że główni bohaterowie – Grace i jej mąż – od początku mnie lekko irytowali, obydwoje na zmianę w różnym stopniu. W ogóle sam pomysł jest dość infantylny... Nie chcę pisać zbyt wiele, żeby nie spoilerować, ale jak dla mnie to takie dość naciągane i... infantylne. Naprawdę dobrze i fajnie, że w książce jest podjęty temat demencji i diagnozy tej choroby w stosunkowo młodym wieku (30-40 lat), ale jednak w tym wszystkim temat jest...  trochę zbagatelizowany, przedstawiony w sposób trochę infantylny – jakby żartobliwy, jakby nie do końca poważny (przynajmniej w moim odczuciu). Pomysł na książkę sam w sobie nie jest zły, ale jak już wspominałam, język nieskomplikowany, wręcz prosty, a jest wykonanie również średnie.

Na skraju załamania to książka, która w moim odczuciu wypada dość średnio.... Pomysł na fabułę może i ciekawy, ale jednak zupełnie niewykorzystany. Główna bohaterka momentami mnie irytowała, zakończenia zaczęłam się domyślać dość szybko, tak więc nie ma czym się zachwycać. Jako niezobowiązujące i niezbyt wymagające czytadło – jest dość przeciętne, ale zdecydowanie nie jest do książka ambitna czy po prostu dobra. Moim zdaniem lepiej poświęcić czas na jakąś lepszą książkę.

3 komentarze:

  1. za dużo książek o takiej samej okłądce źle na mnie działą

    OdpowiedzUsuń
  2. i like so much...Thanks for sharing the good information!
    แทง บอล ฟรี

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślałam że ta książka będzie lepsza, szanuję Twoje recenzje i zawsze dzięki Tobie kupuję coś dobrego, także ten tytuł odpuszczam... a szkoda, chyba że gdzieś w promocji za 5 złotych będzie.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)