czwartek, 13 kwietnia 2017

Pourodzinowy stosik (#3/2017)

Niedawno miałam urodziny, więc z tej okazji nazbierało się trochę książek.
Niektóre sama sobie kupiłam, niektóre dostałam;)
takie prezenty to lubię;)



W proch się obrócisz
zakup w Dedalisie

Wieża Milczenia
prezent urodzinowy

Słowik
Łaskun
Jego portret
Czekam na Was, ale się nie śpieszcie
zakupy z Arosa

Córka doskonała
egzemplarz recenzencki

Malowany człowiek I
Malowany człowiek II
pożyczona od koleżanki

Wojny żywiołów. Przebudzenie ziemi: udręczeni
egzemplarz recenzencki

Najdłuższa noc
zakup z Biedronki

Wszystkie prowadzą do Mekki
Partytura śmierci
Letarg
Ostatni rycerz
zakup z Dedalusa

Ja z owych książek jestem bardzo zadowolona <3


poniedziałek, 10 kwietnia 2017

"Okularnik" Katarzyna Bonda


Tytuł: Okularnik
Autor: Katarzyna Bonda
Cykl: Cztery żywioły Saszy Załuskiej
Tom: drugi
Wydawnictwo: Muza
Czyta: Diana Giurow
Długość: 23 h 48 min
Ocena: 2,5/6







Katarzyna Bonda jest nazywana królową polskiego kryminału, więc jako miłośniczka tego rodzaju literackiego nie mogłam się z jej twórczością nie zapoznać. Za Okularnika zabrałam się praktycznie rzutem na taśmę. Zapoznałam się z Pochłaniaczem - pierwszą częścią Czterech Żywiołów, więc postanowiłam poznać dalsze losy Saszy Załuskiej. Włączyłam odtwarzacz i zaczełam słuchać tę część w interpretacji Diany Giurow. 
Małe miasteczko na skraju Puszczy Białowieskiej skrywa wiele mrocznych tajemnic. Ściera się tu lokalna elita, polscy nacjonaliści oraz przedstawiciele białoruskiej mniejszości narodowej. Sasza Załuska przybywa do Hajnówki, aby spotkać się ze swoim dawnym partnerem i głównym podejrzanym w sprawie o kryptonimie "Czerwony Pająk". Łukasz Polak obecnie przebywa w prywatniej klinice psychiatrycznej. Na miejscu okazuje się jednak, że został zwolniony i nie wiadomo, gdzie jest obecnie. Próbując się z nim skontaktować, Sasza miesza się w sprawę porwania Iwony, byłej kibolki i nacjonalistki, młodej żony Piotra Bondaruka, właściciela lokalnego tartaku. „Pan młody” znany jest jako lokalny Sinobrody, bo zaginęła mu już trzecia kobieta, jest także zamieszany w ciemne interesy. Właścicielowi mercedesa-okularnika nie zdołano jednak nic udowodnić. Policja podejrzewa, że może mieć coś wspólnego z zaginięciem żony. Ciała jednak nie znaleziono, a skoro nie ma ciała, to nie ma i zbrodni. Czy Saszy uda się rozwiązać sprawę okularnika? Jaki związek ze sprawą ma Polak? Jakie sekrety kryją się w puszczy, w miejscu, gdzie różne narody walczą o swoją historię?
                                                                 Opis wydawcy
Zabierając się za Okularnika wiedziałam już, że będzie to arcydzieło, jednak i tak się na niej zawiodłam. O ile Sprawa Niny Frank mi się podobała, tak Pochłaniacz już nie rzucił mnie na kolana. W przypadku drugiej części Czterech Żywiołów Saszy Załuskiej o wiele bardziej jest rozbudowany wątki obyczajowe i mam wrażenie, że to jest tutaj minus. Fakt, ciekawie jest poczytać o polsko – białoruskich konfliktach, ale jednak co za dużo to nie zdrowo. W końcu to kryminał, a nie opowieść o zatargach na pograniczu, przynajmniej w domyśle. W moim odczuciu jest tutaj zdecydowanie zbyt mało intrygi, a akcja toczy się zbyt wolno, szczególnie, że jest to kryminał, a nie powieść obyczajowa. Sam zarys fabuły i pomysł na nią  - naprawdę ciekawy i intrygujący, a ponadto przyzwoicie wykorzystany. Autorka mogłaby nadać więcej dynamiki i mniej wątków obyczajowych. Do tego jeszcze Sasza Załuska wydaje mi się w tej części dość... roztrzepana i infantylna. Diana Giurow świetnie się sprawdziła w roli lektorki tej książki, przynajmniej moim zdaniem. 
Pamięć naszych przodków, historia, z której wyrośliśmy, która rzutuje na nasze dziedzictwo kulturowe, społeczne, a także nasze horyzonty myślowe, zawiera się w nas i jest niczym cień dla ciała. Nie da się od niej uciec, a wręcz powinno się ją znać, by lepiej rozumieć siebie i zapewnić spokój ducha swoim potomkom.
Okularnik to książka, która zdecydowanie mnie nie zachwyciła. Momentami naprawdę się nudziłam podczas słuchania jej, a akcja rozkręcała się naprawdę powoli. Poziom intrygi dość marny, mało kryminału w kryminale, no i łatwo idzie się domyślić co i jak. Generalnie szału nie ma, fajerwerków też nie, no i na kolana też nie rzuca. Katarzyna Bonda królową polskiego kryminału? Dla mnie zdecydowanie nie. 
Matka zawsze jej powtarzała, że kobieta ma w życiu tylko trzy ważne związki. Reszta to zwykle romanse i flirty, których szczegóły z czasem mieszają się w pamięci. Pierwszego mężczyznę bierze się z głupoty, drugiego z rozsądku, a trzeciego z miłości, ale to zwykle dopiero na jesieni życia.

piątek, 7 kwietnia 2017

Konkurs na 6 urodziny bloga


22 marca blog obchodził swoje 6 urodziny.
Natomiast 5 kwietnia ja miałam swoją 24 rocznicę urodzin. 
Z tej okazji postanowiłam zorganizować konkurs.
Zapraszam do udziału  <3

Do wygrania są 4 książki:
1. Misja Ambasadora - Trudi Canavan
2. Dziecko wspomnień - Steena Holmes
3. Wyzwanie. Szczeniaki. - Maria Vargas Llosa
4. Agencja Złamanych Serc - Irena Matuszkiewicz



Zasady konkursu
1. Konkurs trwa od 7.04 br. do 19.04.2017 do godz. 23:59
2. Konkurs tylko dla posiadaczy blogów
3. Napisać komentarz, w którym należy zawrzeć
- chęć zgłoszenia się
- adres e-mail
- numer książki, którą chciałbyś wygrać
- napisać dlaczego akurat Ty miałbyś ją wygrać
4. Na swoim blogu zamieścić baner konkursu
5. Zaobserwować mojego bloga
6. Czekać na wyniki, które będą do 3 dni od zakończenia konkursu

Zapraszam! 

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Hadzia w podróży - wiosenny wypad do Rzeszowa


Ostatnio miałam możliwość odwiedzenia koleżanki w Rzeszowie, a że nigdy tam nie byłam - postanowiłam się tam wybrać. Ze wschodniej Polski miałam okazję zobaczyć tylko Lublin, więc moje zwiedzanie rozszerzyło się o kolejne miasto. 

We wtorek wsiadłam w czerwony autokar, który zawiózł mnie bezpośrednio do Rzeszowa. 


Tego samego dnia spotkałam się z Kinią, która choruje na dziecięce porażenie mózgowe, oraz z jej mamą i wybrałyśmy się na spacer do pobliskiego parku papieskiego.






Droga Krzyżowa



Następny dzień - środa - zaczął się od wyjścia z Kingą na rehabilitację.




Później, po krótkim odpoczynku, wybrałyśmy się na spacer nad Wisłok.

Ja i Kinia

Tęczowy most


Po obiedzie wybrałyśmy się na spacer po Starówce, po mieście...

Dobre buty to podstawa;)

Pomnik przy Filharmoni Rzeszowskiej

Dawny Zamek Lubomirskich,
dzisiaj - sąd

Dawny Zamek Lubomirskich,
dzisiaj - sąd

Dawny Zamek Lubomirskich,
dzisiaj - sąd

Dawny Zamek Lubomirskich,
dzisiaj - sąd








  


Był i Rynek;)









Ja Rzeszów jeszcze kiedyś na pewno odwiedzę. 

Kto z Was jest z Rzeszowa?
Kto z Was był w tym mieście?
Jak Wam się podoba?

niedziela, 2 kwietnia 2017

"Harry Potter i Przeklęte Dziecko" Joanne Kathleen Rowling, Jack Thorne, John Tiffany

Tytuł: Harry Potter i Przeklęte Dziecko
Autor: Joanne Kathleen Rowling, Jack Thorne, 
                                  John Tiffany
Wydawnictwo: Media Rodzina
Ilość stron: 368
Ocena: 2,5/6



Obaj staraliśmy się ofiarować naszym synom nie to, czego potrzebowali, ale to, czego my potrzebowaliśmy.






Bardzo lubię cały cykl o Harry'm Potterze, w zasadzie mogę nazwać się jego fanką. Pierwszą część dostałam na swoje 9 urodziny, to była pierwsza tak obszerna książka, jaką przeczytałam (co nie znaczy, że wcześniej nie czytałam). Później, jak już mi się spodobało, dostawałam od rodziny kolejne części, chodziłam do kina na ekranizacje. Właśnie dlatego bardzo się ucieszyłam na wieść o wydaniu scenariusza sztuki teatralnej osadzonej w świecie Pottera pt. Harry Potter i Przeklęte Dziecko, no i krótko po premierze zakupiłam tę pozycję, a dopiero teraz zabrałam się za jej lekturę. 
Ci, których kochamy, nigdy tak naprawdę nas nie opuszczają, Harry. Pewnych spraw śmierć nie dotyka. Farby... wspomnienia... i miłości.
Harry Potter i Przeklęte Dziecko to sztuka teatralna napisana przez Jacka Thorna oraz Johna Tiffany'ego, oczywiście wraz z J.K. Rowling. Od Bitwy o Hogwart minęło 19 lat. Harry, Ron, Hermiona i Ginny są już dorośli, mają swoje rodziny, ich dzieci uczą się w tej samej szkole, co ich rodzice. Voldemort już nie grozi światu czarodziejów, życie głównych bohaterów wydaje się być naprawdę spokojne. Jednak zbuntowany syn Harry'ego i Ginny postanawia trochę pobawić się czasem i naprawić świat dorosłych. A jak te wydarzenia łączą się z Turniejem Trójmagicznym, który miał miejsce ponad 20 lat wcześniej? Co namiesza młody Potter?

Już kupując Przeklęte dziecko nie oczekiwałam czegoś super i mnóstwa fajerwerków, jednak i tak skończyłam tę książkę z niedosytem, niesmakiem i lekkim zażenowaniem. Zacznijmy od fabuły... Jak dla mnie oparta na dość prostym schemacie, no i jak dla mnie niedopracowana, robiona jakby na siłę. Akcja toczy się powoli, a i zwrotów brak. Jakby pójście po najmniejszej linii oporu... No naprawdę, niektóre fanfiki mają o wiele lepsze pomysły na fabułę i lepiej go realizują, niż tutaj. Zupełnie nie czuć zupełnie klimatu... Bohaterowie w tej części są infantylni, niedopracowani i mdli... Harry, Ron i Hermiona i całą reszta tej bandy zachowują się, jakby byli jeszcze nastolatkami, choć ten okres ich życia już dawno minął. Fakt, zdziwiło mnie podejście Malfoy'a do Harry'ego, ale całością wykreowania bohaterów jestem naprawdę zażenowana. Harry jest rozhisteryzowanym ojcem, Ron zachowuje się jak dzieciak, a inteligencja Hermiony chyba z niej uleciała... Może na scenie robi to większe wrażenie, ale jednak sam scenariusz przedstawia historię naprawdę prostą, płytką, niedopracowaną... Jest kilka ciekawych cytatów, jest kilka fajnych momentów, ale to tylko momenty i fragmenty... Niestety... No i moim zdaniem to jest przegięcie, żeby w roli Hermiony obsadzać czarnoskórą aktorkę, zwłaszcza, że nigdzie nie było zaznaczone, że jest murzynką... 
Doskonałość jest poza zasięgiem ludzkości, poza zasięgiem magii. W każdej pięknej chwili szczęścia kryje się kropla trucizny: świadomość, że ból powróci. Bądź szczery wobec tych których kochasz. Pokaż swój ból. Cierpienie jest rzeczą równie ludzką jak oddychanie.
Harry Potter i Przeklęte Dziecko to książka, którą jestem naprawdę zażenowana. Odnoszę wrażenie, że wszystko w niej jest robione po najmniejszej linii oporu, robiona na siłę, dla kasy... Jako fanka świata Pottera odradzam Wam tę książkę – oszczędźcie sobie rozczarowania. Niby miło wrócić do Hogwartu, ale jednak nie tak... Gdzie się podziały te wszystkie pomysły Rowling? Gdzie werwa i charakter bohaterów?

piątek, 31 marca 2017

"Kalesony Sokratesa" Jakub Łaszkiewicz

Tytuł: Kalesony Sokratesa

Autor: Jakub Łaszkiewicz
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 216
Ocena: 5/6




...podobno prawdziwego mężczyznę poznaje się nie po tym, jak zaczyna, ale jak kończy.





Czasami lubię sięgnąć po książkę dla młodzieży, a szczególną sympatią darzę te pisane w formie pamiętnika, dziennika czy bloga. Wśród bohaterów takich książek w zdecydowanej większości są dziewczyny, a w Kalesonach Sokratesa zaintrygowało mnie to, że jest nim chłopak. A o czym opowiada?

Kalesony Sokratesa to powieść obyczajowa zapisana w formie bloga pisanego przez gimnazjalistę – Maćka. Wraz z nim i jego zapisami poznajemy jego nową klasę, jego nowych znajomych, jego codzienność po przeprowadzce. Znajdziemy także zapiski dotyczące szkolnego zespołu muzycznego o nazwie Kalesony Sokratesa. Wśród powszednich problemów Maćka znajdują się pierwsze miłości i związki, dogadywanie się z rówieśnikami czy problemy z ojcem, który pozostawił chłopaka i jego mamę. Jak sobie z tym poradzi? Jak się poczuje w nowym miejscu i w nowej szkole?

Jakub Łaszkiewicz
wraz ze swoją książką
Kalesony Sokratesa jest książką napisaną przez Jakuba Łaszkiewicza, który napisał ją mając 15 lat, więc doskonale zna gimnazjalne środowisko. Muszę przyznać, że nie do końca wiedziałam czego się spodziewać po tej pozycji, zwłaszcza wiedząc ile lat ma jej autor. Trochę się bałam, że nie ogarnę męskiego świata z czasów gimnazjum, a jeszcze, że książka będzie napisana w sposób zupełnie beznadziejny i niezdatny do czytania. Zaczęłam czytać Kalesony Sokratesa podczas mojej którejś podróży po mieście z wieloma sprawami do pozałatwiania i nie mogłam się od niej oderwać. Muszę przyznać, że Jakub Łaszkiewicz dość dobrze oddaje realia gimnazjum oraz relacji między nastolatkami... Zapewne wszystko za sprawą swojego wieku i spore bazy wzorowania się na tym wszystkim, z racji tego, że sam jest uczniem gimnazjum. Napisana jest językiem dość prostym, ale jednocześnie adekwatnym do wieku głównego bohatera i sytuacji w jakiej się znajduje. W końcu opisywanie życia nastolatka nie może być opisane zbyt wielkimi słowami czy stylem pełnym ozdobników. A do tego jeszcze dość interesująca fabuła – trochę przygód, trochę szkoły, trochę przyjaźni... Wszystkiego po trochę.
Ja w sumie nie nastawiam się na zdobycie ogromnej popularności i miliardów dolarów, bo piszę te notki tylko i wyłącznie dla siebie. Jestem ciekaw, jak będzie mi się to wszystko czytało za kilkanaście lat. Pewnie wykonam porządnego fejspalma nad swoją młodzieńczą głupotą.

Kalesony Sokratesa jest niezbyt obszerną książką, którą czytało mi się naprawdę miło i przyjemnie. Napisana dość dobrze, zwłaszcza jak na debiut 15-latka. Czy polecam. Nastolatkom – szczerze i z całego serca. Zwłaszcza tym płci męskiej. Jednak zarówno starsi, jaki płeć piękna może mieć sporą dawkę przyjemności podczas jej czytania, co zresztą widać po mnie.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorowi. 


czwartek, 23 marca 2017

"Utopce" Katarzyna Puzyńska

Tytuł: Utopce

Autor: Katarzyna Puzyńska
Cykl: Lipowo
Tom: piąty
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 600
Ocena: 5/6



To zwykłe śledztwo... Za każdym przestępstwem stoi człowiek. Nie ma czarownic. Nie ma wampirów. Są tylko ludzie.




Utopce to już piąta część Sagi o Lipowie autorstwa Katarzyny Puzyńskiej. Dostałam ją zupełnie niedawno, a że krótko wcześniej przeczytałam poprzedni tom – Z jednym wyjątkiem - to postanowiłam od razu zabrać się za piąty tom serii o policjantach z Lipowa.

Upalne lato tysiąc dziewięćset osiemdziesiątego czwartego roku na zawsze pozostanie w pamięci mieszkańców odciętej od świata wsi Utopce. To wtedy ofiarą krwiożerczego wampira padły dwie osoby. Wśród przepastnej puszczy pełnej leśnych duchów łatwo jest uwierzyć w działanie sił nadprzyrodzonych. Czy gwałtowna śmierć obu ofiar naprawdę jest dziełem upiora? A może to któryś z mieszkańców wsi miał swoje powody, żeby zabić?
Trzydzieści lat później sprawę rozwikłać muszą Daniel Podgórski i kontrowersyjna Klementyna Kopp. Perturbacje w życiu prywatnym śledczych utrudniają dotarcie do prawdy. Czy uda im się odkryć tożsamość mordercy? A może tylko obudzą przyczajonego przez lata wampira i nic nie będzie już w stanie powstrzymać nadchodzącego zła?
                                                              opis z okładki

Twórczość Katarzyny Puzyńskiej pokochałam już od pierwszego tomu sagi o Lipowie, od Motylka. Później stopniowo czytałam kolejne tomy, no i tak doszłam już do piątego. Muszę przyznać, że byłam naprawdę ciekawa tej historii, zwłaszcza, że autorka wplotła we wszystko wątek wampirzy, byłam ciekawa co wyjdzie z połączenia powieści kryminalnej z wątkiem obyczajowym oraz z motywem potwora. Jednocześnie stwierdzam, że autorka fenomenalnie konstruuje akcję, co pokazuje już niepierwszy raz. Sam pomysł jest naprawdę przedni, a do tego jeszcze doprawdy świetnie wykorzystany. Na wielkie brawa i gratulacje zasługuje sposób, w jaki autorka poprowadziła akcję oraz sposób w jaki pisze Puzyńska. W Utopcach jesteśmy świadkami kolejnych przygód głównych bohaterów, a szczególnie dużo zmieni się w życiu komisarz Klementyny Kopp. Co konkretnie? Tego już nie będę zdradzać, nie zamierzam spojlerować. Akurat tę bohaterkę darzę naprawdę dużą dawką sympatii, bardzo ją polubiłam i chyba nie zmieni tego nic, no chyba, że autorka jakiś wyjątkowo negatywnie zaskoczy, w co szczerze wątpię. Katarzyna Puzyńska pisze w sposób lekki i przyjemny w odbiorze, a w połączeniu z naprawdę ciekawą i fascynującą akcją oraz fabułą daje doprawdy piorunujący efekt. Zwłaszcza, że jednocześnie autorka nie zapominała o odpowiedniej dawce intrygi. Naprawdę wielkie brawa za to.


Utopce to naprawdę ciekawa książka i spójna z pozostałymi częściami serii. Myślę że osoby czytające ten tom nie znając poprzednich mogą mieć problem z nadążeniem za wątkiem obyczajowym. Zwłaszcza, że w tym tomie są dość mocno zaznaczone losy Klementy Kopp, a żeby za nimi nadążyć warto znać wcześniejsze jej losy, żeby się połapać o co chodzi. Czy polecam? Oczywiście, że tak. To był naprawdę mile spędzony czas i zupełnie go nie żałuję. Teraz muszę sobie kupić kolejne tomy, no i przede wszystkim je przeczytać.

wtorek, 21 marca 2017

Playlista na nowy etap życia, czyli pierwsze odkrycia muzyczne w tym roku (HOM #1/2017)



Kolejne odkrycia muzyczne;)
Moja przygoda ze studiowaniem się zakończyła - przerwałam studia na Uniwersytecie Przyrodniczym, szukam pracy, zmieniam podejście, szukam swojej drogi na nowo. Nowy etap życia tak bardzo;)
Zapraszam do słuchania;)



My body is a cage
Peter Gabriel

Piosenka, którą odkryłam dzięki powtórzeniu sobie serialu dr. House.
Urzekła mnie swoją melancholijnością.



 Układam na siebie plan
Beata Banasik

Piosenka tak bardzo dla mnie.
Nowy etap życia, więc układam na siebie plan...




Emocje
Sztywny pal azji

Ta piosenka bardzo mi pomagała w ostatnim czasie. Kiedy miałam zły humor, włączałam na cały regulator i emocje ze mnie  schodziły. 




This night 
Black lab

Kolejna Housowa;)



 Jak osłonić serce
Iza Królak 

Kiedy krąg najbliższych ludzi z dnia na dzień maleje 
Kiedy wiemy żadne z marzeń już nie ocaleje 
Kiedy życie bez umiaru prosi wciąż o więcej 
Jak osłonić serce

Bardzo dla mnie ta piosenka...



Gdzie są przyjaciele moi
Maciek Maleńczuk & Yugopolis

Na tę piosenkę natknęłam się zupełnie przypadkowo... I od razu mnie urzekła. Muszę częściej słuchać Maleńczuka;)

Znacie któreś z tych piosenek?
Lubicie?
Co ostatnio odkryliście?

wtorek, 14 marca 2017

Drugi stosik w tym roku (#2/2017)

Znowu się nazbierało książek, choć stosik był niedawno.
Czas na kolejne;)


Kalesony Sokratesa
egzemplarz recenzencki

Wielka Czwórka
Dom zbrodni
Sztuka Kochania
zakupy z Arosa

Złodzieje nieba
pożyczona od współlokatorki

Rysunek. Odkryj talent dzięki prawej półkuli mózgu
Zamówione na Arosie



Niewolnice
Idź, postaw wartownika
Moja afrykańska miłość
z kluczborskiej biblioteki

Młokos
Grom i szkwał
egzemplarz recenzencki


Co czytaliście?
Co polecacie na początek?

poniedziałek, 13 marca 2017

"Miłość jest lekarstwem. O życiu, pomaganiu i stracie." Elton John

Tytuł: Miłość jest lekarstwem. O życiu, pomaganiu                                         i stracie.
Autor: Elton John
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Ilość stron: 272
Ocena: 5/6



W przypadku AIDS miłość jest lekarstwem. Tak naprawdę na chwilę obecną i w najbliższej przyszłości - jedynym lekarstwem.





Elton John jest jednym z najbardziej znanych piosenkarzy i kompozytorów. W 1992 założył fundację o nazwie Elton John AIDS Foundation, która ma na celu pomaganie dzieciom chorym na AIDS. Napisał także książkę, opowiadającą o epidemii AIDS, tę właśnie książkę pt. Miłość jest lekarstwem. O życiu, pomaganiu i stracie.
Każdy człowiek zasługuje na współczucie, każdy człowiek zasługuje na szacunek i wreszcie zasługuje na to, by być kochanym. Dlaczego o tym mówię? Ponieważ AIDS jest wywoływane przez wirusa, ale epidemia AIDS już nie. Epidemia AIDS jest napędzana przez stygmatyzację, przemoc i obojętność.
Miłość jest lekarstwem. O życiu, pomaganiu i stracie to książka napisana narracją pierwszoosobową z perspektywy autora - Eltona Johna. Opowiada historię tego, jak często spotykał się z tą chorobą, autor stara się przełamać stereotypy. Mówi o tym, jak wielu przyjaciół stracił przez tę chorobę, o swoich znajomych, o fundacji, spotkaniach i walce o to, żeby było coraz więcej pieniędzy na leczenie i badania nad AIDS. 

Miłość jest lekarstwem. O życiu, pomaganiu i stracie to ciekawa książka, która zwraca uwagę na tak przerażającą chorobę. Elton John pisze w niej trochę także o swoich problemach, o spotkanych ludziach, którzy go wspierali i inspirowali do aktywności charytatywnej. Na plus jest to, że książka jest napisana w ciekawy, żywy sposób. Narracja pierwszoosobowa, odpowiedni język, lekki, żywy sposób pisania i do tego całość podzielona na kilkanaście niezbyt długich rozdziałów. Mój szacunek wzbudził fakt, że autor w swojej biografii nie pisał o swoich osiągnięciach, płytach, ani nie chwalił się swoimi ekscesami – pisał o altruizmie, o tym co go wzrusza, o tym jak stara się pomagać. Dodatkowo ciekawym są zmieszczone fotografie z różnych etapów jego działalności, wielki plus dla wydawcy za to.
Nieważne, czy jesteś najbogatszym człowiekiem na kuli ziemskiej, czy też nie masz zupełnie nic - zawsze zasługujesz na szacunek i współczucie. To jest właśnie idea, która przyświeca pracy mojej fundacji.
Miłość jest lekarstwem. O życiu, pomaganiu i stracie to barwnie i interesująca książka, której lektura sprawi ogromną przyjemność nie tylko fanom Eltona Johna, ale także wszystkim, którzy w jakiś sposób włączają się w różnego rodzaju działalności charytatywne. Z ręką na sercu mogę polecić tę książkę – nie będziecie żałować. No chyba, że wyjątkowo nie trawicie jej autora.

Za możliwość przeczytana książki dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non.


sobota, 11 marca 2017

"Alkohol, prochy i ja" Barbara Rosiek

Tytuł: Alkohol, prochy i ja

Autor: Barbara Rosiek

Wydawnictwo: Mawit Druk
Ilość stron: 162
Ocena: 4/6



A jutra od nowa uchleję się codziennością i obudzę się z kacem życia.





Barbara Rosiek... Postać – legenda. Naczelna Narkomanka Polski jak mówi sama o sobie. Wikipedia opisuje ją jako psycholog kliniczna, pisarka i poetka. Sama darzę tę postać sporą sympatią i ogromnym szacunkiem, dlatego właśnie postawiłam sobie za cel przeczytać wszystkie książki, które wydała. No i właśnie dlatego jak zobaczyłam na bibliotecznej półce Alkohol, prochy i ja – od razu zgarnęłam ją do wypożyczenia.
Kolejna książka Barbary Rosiek, w której autorka przedstawia trudną drogę wychodzenia z nałogu alkoholowego. Stanowi przestrogę dla wszystkich, którzy nie wiedzą, czym może stać się przysłowiowy - kieliszek. "Kiedyś pijałam gin z tonikiem, później koniak z coca-colą, teraz spiryt z sokiem pomarańczowym.”
                                                                            opis wydawcy

Alkohol, prochy i ja to nie jest książka łatwa. Podejmuje jednoczesny problem uzależnienia od napojów wyskokowych oraz prochów wszelkiego rodzaju. Autorka pisze w niej prostym językiem, krótkimi akapitami, a wszystko oddaje tragedię uzależnienia i pozwala wczuć się w rolę bohaterki. W między owe krótkie fragmenty są także wpisane wiersze Barbary Rosiek, a mi osobiście najbardziej spodobał się ten zamieszczony na samym początku książki.
Umiałam się dogadać jedynie z tymi, którzy akceptowali mnie całkowicie. Niewielu ich było, ale zawsze znalazła się dobra dusza, która choć na jakiś czas wytrzymywała mój obłęd. Potem odchodziła jak inni.

Czy polecam Alkohol, prochy i ja? Oczywiście, ale jednak spodziewałam się czegoś lepszego. Nie mówię, że jest zła... Podejmuje ważny temat, ale mogło by być lepiej. Książeczka jest cieniutka, więc jej lektura nie potrwa długo, a nie będzie to czas zmarnowany;)



piątek, 3 marca 2017

Herbaty od DMG-herbaty


W paczce od DMG dostałam także kilka herbat. 
Dzisiaj czas na ich recenzję;)

Wszystkie herbaty

Wiśnie w rumie

Kaktusowa

Letni deszcz

Mandarynka z imbirem

Truskawki w szampanie

Wszystkie herbaty aromatyczne, w ciekawych smakach.
Najciekawsza jak dla mnie jest Mandarynka z imbirem oraz Truskawki w szampanie. 
Jedna próbka starcza na 2 kubki lub jeden - półlitrowy;)

Za herbaty dziękuję DMG-herbaty