poniedziałek, 31 października 2016

"Napój miłosny" Éric-Emmanuel Schmitt

Tytuł: Napój miłosny
Autor: Éric-Emmanuel Schmitt
Wydawnictwo: Znak Literanova
Ilość stron: 144
Ocena: 5.5/6




Do pewnych rzeczy trzeba się przyzwyczaić, zanim się w nich człowiek rozsmakuje - kawa, papierosy, brokuły, samotność.






Twórczość Schmitta uwielbiam już od wielu, wielu lat... Jego książki pokazała mi polonistka w szkole podstawowej (którą notabene skończyłam już 10 lat temu!). Nie jest więc wielkim zdziwieniem, że przyszedł i czas, kiedy z wielkim zapałem sięgnęłam po książkę tego autora o tytule Napój miłosny. Książka już swoje odczekała w kolejce na półce, więc trzeba się było za nią zabrać.

Napój miłosny jest niezbyt długą książeczką będącą powieścią epistolarną, co sprawiło mi wielką przyjemność podczas czytania. Głównymi bohaterami jest mężczyzna i kobieta będący byłymi partnerami - Adam oraz Luiza. Poznajmy ich w momencie, kiedy po pięciu latach od ich rozstania nawiązują ze sobą korespondencję. Toczy się ona wokół miłości, wokół je początków, a Adam próbuje udowodnić, że znalazł swój magiczny patent na miłość – eliksir miłości. No i próbuje udowodnić Luizie, że ma rację. Czy ją przekona? Jak potoczy się ta dwuznaczna gra? Jak Luiza podejdzie do eksperymentu swojego byłego? Do jakiego skutku dojdzie ich konfrontacja?
Życie wypełnione żalem za utraconym uczuciem nie pomaga zdolności kochania, a jedynie zamyka nas na nowe przeżycia, karmiąc się naszym rozgoryczeniem.
Napój miłosny to książka, po której początkowo nie wiedziałam zupełnie czego się spodziewać. Wiedziałam, że to będą listy, niejednokrotnie króciutkie (takie na 1-2 zdania) i byłam ich niezmiernie ciekawa. Jednak zupełnie nie wiedziałam, jak potoczy się ich wymiana zdań – czy będą to pełne żalu wiadomości w stylu „zawsze Cię kochałam, wróćmy do siebie” czy przepełnione zupełną ignorancją. Nie było ani jednego ani drugiego. Jak przystało na twórczość Schmitta tak i w tej książce znajdziemy równowagę pomiędzy różnymi emocjami, pomiędzy wymienionymi wcześniej stanami. Można znaleźć także niezwykle ciekawie wykreowanych bohaterów, których polubiłam już od samego początku i niejednokrotnie się uśmiechnęłam podczas ich wymiany listów. No i do tego wyjątkowo interesujący pomysł na fabułę, który został przez autora naprawdę świetnie zrealizowany. Wspominałam już jak bardzo lubię twórczość Schmitta? Uwielbiam jego styl pisarski – lekki, zrozumiały, aczkolwiek daleki od prostackiego. To z jaką delikatnością, a zarazem lekkością podchodzi do ważnych spraw... Nie jestem jednak bezkrytyczna i mam świadomość, że ma w swojej bibliografii lepsze i gorsze książki. Ta zdecydowanie należy do tych lepszych.

Czy polecam Napój miłosny? Zdecydowanie tak. Jest to niezbyt obszerna powieść, z którą bardzo miło spędziłam czas, a i zapewne wielu z Was nie uzna tego czasu za stracony. Lekka, przyjemna, sprawiająca, że mogą pojawić się zarówno jak i refleksje jak i uśmiech na twarzy. Warto sięgnąć!

Éric-Emmanuel Schmitt

niedziela, 23 października 2016

"Agencja Złamanych Serc" Irena Matuszkiewicz

Tytuł: Agencja Złamanych Serc
Autor: Irena Matuszkiewicz
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 448
Ocena: 2/6



Trzeba się nauczyć żyć z własnymi lękami tak jakby ich nie było. Innej rady nie ma.







Agencja Złamanych Serc już od dłuższego czasu czekała na mojej półce, ale dopiero teraz zabrałam się za jej czytanie szukając czegoś lekkiego do czytania w tramwaju podczas kursowania po mieście. Wrzuciłam do torebki i zabrałam się za czytanie nie do końca wiedząc czego po niej można się spodziewać.
Historia czterech młodych kobiet po przejściach, mieszkanek wielkopłytowego PRL-owskiego bloku w Toruniu. Główna bohaterka – Marta, trochę na oślep szuka szczęścia. Trzy pozostałe nie myślą już nawet o szczęściu, bo z trudem utrzymują się na powierzchni życia, ledwie wiążąc koniec z końcem. Wszystkie zapłaciły wysoką cenę za naiwność i niewłaściwie ulokowane uczucia. Teraz, dzięki energicznej Marcie, zawiązują czteroosobową Agencję Złamanych Serc.
                                                                             opis wydawcy

Generalnie nie przepadam za tak zwaną literaturą kobiecą, jednak jak bardzo mnie zaintryguje fabuła z chęcią sięgnę po taką pozycję. Tak było właśnie z Agencją Złamanych Serc. W tym wypadku bardzo zaintrygował mnie nam pomysł ów owej Agencji oraz umiejscowienie akcji w Toruniu. Wszystko byłoby cacy... Byłoby... Jednak okazało się, że poza ciekawym pomysłem na fabułę oraz dość lekkim piórem autorki nie ma nic... Podobnoć ma być to książka dowcipna i zabawna, jednak ja takiego czegoś w niej zauważyłam. Fakt, czytało mi się ją dość szybko, ale główne bohaterki nie wzbudziły mojej sympatii, za to zdecydowanie najbardziej polubiłam Ptaka Piwnicznego. Akcja toczy się dość powoli, a wątki powieści wydają się momentami o wiele zbyt przesadzone, a sama fabuła jest o wiele za bardzo przesadzona.
Nie płakała z powodu mężczyzny, absolutnie nie! To tylko smutek powoli z niej wyciekał,spływał po policzkach. Rozmazywała go rękami i stała w oknie, taka biedna, bezradna...


Podsumowując już Agencją Złamanych Serc – zdecydowanie mnie nie powaliła na kolana, a wręcz rozczarowana. Mdli i niewzbudzający sympatii bohaterowie, fabuła zupełnie niedopracowana, akcja tocząca się niespójnie... Zdecydowanie nie polecam tej książki. Jest o wiele więcej ciekawszych książek do czytania, nawet z kategorii literatury kobiecej – na przykład Napisz do mnie czy Poza czasem szukaj, które szczerze polecam. 

wtorek, 18 października 2016

Hadzia w podróży - wczesno jesienne zwiedzanie zamku w Czorsztynie i Nidzicy


W drugiej połowie września wybrałam się na wycieczkę w Pieniny...
Do atrakcji należał spływ przełomem Dunajca oraz zwiedzanie dwóch zamków - w Czorsztynie i w Nidzicy.

Zapraszam na kilka migawek z wyjazdu;)

Spływ przełomem Dunajca





No to adidaski i w drogę na zamek;)



Zamek w Czorsztynie

Zamek w Czorsztynie



Najstarsza część zamku




 Ciekawym jest to, że zamek został wybudowany z wykorzystaniem naturalnego ukształtowania terenu co widać na zdjęciu poniżej.



Z zamku w Czorsztynie widać zamek w Nidzicy.






No i czas na zamek w Nidzicy.






Tak, to ja;)
A w tle zamek w Czorsztynie widziany z zamku w Nidzicy


A później wycieczka statkiem po Jeziorze Czorsztyńskim




Bylście?
Lubicie te tereny?

Zapraszam na wymiankę





poniedziałek, 17 października 2016

"Kobieta i depresja" Lois P. Frankel

Tytuł: Kobieta i depresja
Autor: Lois P. Frankel
Wydawnictwo: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne
Ilość stron: 124
Ocena: 3/6


Co dzieje się z niewyrażoną złością? Czy jeżeli inni nie pozwalają nam jej wyrazić, przestajemy ją odczuwać? NIE! Raczej uczymy się przekształcać to uczucie w zachowania, które są społecznie akceptowane, lecz dysfunkcyjne. 





Od dłuższego czasu interesuję się tematyką psychologii, a w szczególności depresji. Z racji tego co jakiś czas zahaczam w bibliotekach i księgarniach o działy z książkami dotyczącymi właśnie zagadnień psychologicznych. Właśnie dlatego podczas ostatniej wizyty we wrocławskiej bibliotece zahaczyłam o ten dział i tam zgarnęłam książkę Kobieta i depresja będąc ciekawa czym się różni ta choroba u kobiet niż u mężczyzn. 

Dr. Lois P. Frankel pracuje głównie z kobietami, więc dlatego postanowiła napisać tę książkę zachęcając kobiety, by zdały się na swój własny instynkt i emocje. Opisuje w niej mechanizmy tłumienia uczuć i przedkładania potrzeb innych nad potrzeby własne, a także tłumienia złości, do czego kobiety są szczególnie zachęcane. Jakie jeszcze tematy można jeszcze poznać w tej niezbyt obszernej książeczce? O czym jeszcze pisze autorka? 
Dla twojego rozwoju i dla zdrowia bardzo ważne jest to, byś przestała zaprzeczać swym uczuciom i ignorowała ich dłużej. Nie obawiaj się własnych emocji. Jeśli je zaakceptujesz, nie będziesz musiała cierpieć z ich powodu całe życie. Przeciwnie, kiedy pozwolisz sobie na ich odczuwanie, będziesz mogła w każdej chwili pozostawić je za sobą. Wypieranie się uczuć jest największą przeszkodą, którą muszą pokonać kobiety na drodze do ich spełnienia. 
Kobieta i depresja jest niezbyt obszerną książeczką o intrygującym tytule i opisie. Jednak została wydana w 2002 roku i osobiście zauważyłam, jak wiele zmieniło się w postrzeganiu depresji od tamtego czasu. W końcu minęło już kilkanaście lat, medycyna poszła do przodu, a także jej gałąź – psychiatria, przez co także podejście do depresji, na którą z czasem choruje coraz więcej osób. No i to właśnie mi się najmniej podobało... Książkę czytało mi się ją szybko, a sama jest napisana dość przystępnym językiem. 

Czy polecam książkę pt. Kobieta i depresja? Jak dla mnie jest dość przeciętna, a nawet rzekłabym, że marna... Czyta się szybko, ale co z tego skoro podejście jest niezbyt aktualne... Jest wiele więcej lepszych książek o depresji,więc po co na nią tracić czas, nawet jeżeli jest taka cienka. 

sobota, 15 października 2016

"Zanim" Katarzyna Zyskowska-Ignaciak

Tytuł: Zanim
Autor: Katarzyna Zyskowska-Ignaciak
Wydawnictwo: Wydawnictwo MG
Ilość stron: 336
Ocena: 5/6



Miłość jest szaleństwem, Jest niepojęta i zwodnicza. Potrafi bowiem odebrać rozsądek nawet najracjonalniejszej, najpragmatyczniejszej osobie.






Maria Skłodowska–Curie to pierwsza kobieta, która zdobyła nagrodę Nobla i to z dwóch dziedzin. Odkrywczyni dwóch pierwiastków – radu oraz polonu. Żona Pierre’a Curie, matka Ève Curie i Irène Joliot-Curie. Bohaterka wielu memów krążących po Internecie, a także bohaterka książki Katarzyny Zyskowskiej-Ignaciak zatytułowanej Zanim.

Książka Zanim opowiada historię Marii Skłodowskiej-Curie z okresu przed jej wyjazdem na studia do Paryża. W tamtych latach w Polsce kobiety nie mogły uczyć się na uniwersytetach, stąd wyjazd polskiej noblistki zagranicę. Jednak zanim dziewczyna wyjechała została guwernantką w Szczukach, gdzie Maria zajmowała się córkami Żorawskich, żeby zarobić trochę pieniędzy. Wszystko po to, ponieważ zawarła ze swoją siostrą Helą pewien układ. Najpierw Helena pójdzie na studia, a Maria będzie ją utrzymywać, a później będzie zamiana... W majątku w Szczukach pojawia się najstarszy syn Żorawskich – Kazimierz, a Maria zaczyna się z nim do siebie zbliżać... I tak zaczyna się ich historia... Historia miłości, walki z konwenansami i zawodem... Jak się potoczy? Co się z nimi stanie po powrocie Marii do Warszawy?


Moja nauka, szczególnie w liceum i teraz podczas studiów, opiera się głównie na chemii i wszelakich wariacjach na jej temat i właśnie dlatego bardzo zaintrygowała mnie książka Zyskowskiej-Ignaciak pt. Zanim. Wiadomo, że Skłodowska wyprzedzała swoją epok, więc tym bardziej byłam zafascynowana i zaintrygowana tą pozycją, a owa fascynacja nie minęła po skończonej lekturze. To zdecydowanie bardzo dobry znak. Zaczęłam lekturę i już od pierwszych stron bardzo mnie wciągnęła. Jej czytanie sprawiło mi naprawdę wiele, wiele frajdy. Nie dość, że poznawanie historii tak wybitnej kobiety, to jeszcze książka napisana świetnym językiem – lekki, przyjemny w odbiorze, świetnie oddający klimat książki i realia tamtych czasów. Ciekawym są także cytaty z biografii Marii napisanej przez jej córkę Èvę. Fabuła jak dla mnie bardzo ciekawa, a akcja toczy się w odpowiednim, umiarkowanym tempie. Po prostu super.


Zanim jest książką bardzo dobrą i ciekawie napisaną. Z ręką na sercu polecam ją każdemu, szczególnie wszystkim miłośnikom chemii, żeby poznać bliżej nieco historię znanej noblistki. Napisana naprawdę świetnie i zdecydowanie godna przeczytania. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu MG


wtorek, 11 października 2016

"Plaga samobójców" Suzanne Young

Tytuł: Plaga samobójców
Autor: Suzanne Young
Cykl: Program
Tom: pierwszy
Wydawnictwo: Feeria Young
Ilość stron: 456
Ocena: 5/6


Śmiałam się wśród ludzi, płakałam w samotności. Śmiech, płacz, śmiech, płacz. W końcu ogarnęło mnie dziwne odrętwienie. Musiałam jednak dalej to ciągnąć, ponieważ tylko w ten sposób mogłam wszystko przetrwać.




Wiele razy, kiedy pytałam się o książki związane z depresją i samobójstwami, padał właśnie ten tytuł – Plaga samobójców. Początkowo podchodziłam do tej pozycji dość sceptycznie, aczkolwiek w pewnym momencie postanowiłam ją przeczytać co w niej jest takiego interesującego i dlaczego tak wiele osób ją poleca.

W Pladze samobójców nastolatkowie masowo popełniają samobójstwa, więc władze uznają, że urosło to do epidemii. W związku z tym rząd do poszczególnych szkół wprowadza Program, mający na celu powstrzymać szerzącą się falę samobójstw. Co ciekawe Program obejmuje tylko wyłącznie osoby do dnia swoich osiemnastych urodzin. Wśród nastolatków zagrożonych oznakowaniem oraz zgarnięciem do Programu znajduje się Sloane oraz jej chłopak James, którzy dość mocno przeżyli śmierć brata dziewczyny. Co się z nimi wydarzy? Czym dokładnie jest Program? Jak on działa na osoby, które biorą w nim udział? Co robią ludzie po zakończonej kuracji? Jak śmierć brata Sloane miała wpływ na jej dalsze życie? Co stanie się z jej chłopakiem Jamsem? 
Moje myśli zaprzątał jednak dziwny ból, który się we mnie zalągł. Nie umiałam go dokładnie umiejscowić ani wytłumaczyć, skąd się wziął. Przypominał tęsknotę- nie wiedziałam tylko, czy za mną samą, czy za kimś innym. Czułam, że brakuje jakiejś części mnie. I że być może nigdy już jej nie odnajdę.

Zabrałam się za czytanie Plagi samobójców nie mając względem tej książki większych oczekiwań. Zupełnie nie wiedziałam, czego się mogę spodziewać – przekolorowanej wizji cierpienia depresji, patetyczne opisy samobójstw czy przesłodzonych problemów nastolatków. Niczego takiego jednak nie było. Była dystopia pełna pytań o priorytety, o to co jest ważne. Książka wciągnęła mnie od samego początku i ciężko było mi się z nią rozstawać. Suzanne Young pisze lekko i przyjemnie, bardzo dobrze oddaje emocje bohaterów, ich wahania, problemy i przemyślenia. No i postacie – polubiłam bardzo główną bohaterkę – Sloane. Wielkie brawa do autorki za ciekawe podejście do tematu depresji i samobójstw oraz reakcji środowiska na to. Muszę przyznać, że bardzo ciekawy pomysł na fabułę, a i realizacja niczego sobie. 
Każdego ranka budzi mnie myśl, że dzisiaj na pewno zachoruję. Zostanę oznakowany przez agentów i skierowany na leczenie. Nie chce mi się wstawać z łóżka. Jednak wstaję, ponieważ wiem, że nie mogę zostawić cię samej na tym świecie.

Plaga samobójców to książka godna polecenia i warta przeczytania, nawet przez osoby nie będące miłośnikami s-f czy dystopii. Bardzo ciekawa i z chęcią sięgnę po kolejne części z tej serii, zobaczyć, jakie będą losy bohaterów... Polecam!

sobota, 8 października 2016

Jesienne nuty, czyli kolejne odkrycia ( HOM # 4/2016)


Kolejne piosenki krążą w mojej głowie, więc chciałabym się Wami z nimi podzielić.
Zapraszam;)


My ślonzoki
My Słowianie (ślonski cover) 
by Kafliki 

Od urodzenia mieszkam na terenie Śląska, spora część mojej rodziny to tacy typowi Ślązacy, ale ja jednak nigdy ta Ślązaczkę się nie uznawałam. Nigdy nie mówiłam gwarą (choć w dużej mierze ją rozumiem), nigdy nie identyfikowałam się z tą grupą mając świadomość, że to jedynie część mojej historii.
Mimo tego jednak śląski cover piosenki My Słowianie jakoś wpadł mi do ucha i uważam, że jest bardzo prawdziwy;)



Piosenka filozoficzna - Lykeon (Arystoteles)
 ks. Bartłomiej Kot

Księdza Kota kojarzę z jednego z wrocłąwskich duszpasterstw akademickich, jednak dopiero ostatnio natrafiłam, na jego piosenki filozoficzne, które od samego początku mnie urzekły.


Jestem tego wart 
Paweł Domagała

Tę piosenkę podesłała mi kiedyś koleżanka i cały czas mi się kotłuje w głowie...

I teraz, gdy już widzę, że nie ma dla nas szans
To daj mi czas, bo wiem, że jestem tego wart



Łajza
Normalsi

Normalsi to zespół, który odkryłam już jakiś czas temu, ale jednak szczególnie Łajza przypadła mi do gustu... No i chyba to jest piosenka o mnie....

Ludzie chyba już nie wierzą 
Dziwne rzeczy mówią mi 
Ja naprawdę chcę się zmienić 
Chociaż już brakuje sił 




Do kołyski
Dżem

O tej piosence przypomniała mi pewna internetowa znajoma....
I cały czas kotłuje mi się w głowie...

Żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi, bo nie jesteś sam




Gimli
Luxtorpeda

Luxtorpedę uwielbiam, a ostatnio jakoś wbiła mi się ta piosenka.

Wiem, że nie mam żadnych szans.
Dlatego spróbuję jeszcze raz.
Spróbuję jeszcze raz.



Tęsknota boli
Stare dobre małżeństwo

Do Starego Dobrego Małżeństwa pałam miłością już od wielu lat.
Ostatnio odkryłam tę piosenkę i się zakochałam <3



Królowa łez
Agnieszka Chylińska

Oj zakochałam się w niej...
Oj zakochałam...
To znaczy w piosence;)

Jak mam otworzyć się na ten ból i strach 
Rozpadnie się mój cały świat
Nie umiem nie chcę wolę tak

Które z tych piosenek wpadły Wam w ucho?
Które się podobają?
Może coś polecicie?





czwartek, 6 października 2016

"Halo człowiek. Rozmowy o tym, co ważne" Konrad Kruczkowski

Tytuł: Halo człowiek. 
Rozmowy o tym, co ważne
Autor: Konrad Kruczkowski
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Ilość stron: 160
Ocena: 5/6 



Niech nikt nie mówi, że lubi być samotny. Czasem sam, owszem, ale nie samotny. I chcemy czuć, że jesteśmy potrzebni. […] Potrzebujemy żyć dla kogoś. To nie są truizmy. (Anna Dymna)




Konrad Kruczkowski to autor bloga Halo Ziemia, na którym prowadzi dwa duże projekty, a są nimi Halo Człowiek (wywiady o wartościach) oraz  Halo Tato (reportaże o dobrym ojcostwie). Autor za prowadzenie swojego bloga otrzymał już kilka prestiżowych nagród, a z wywiadów zamieszczanych na blogu powstała książka pt. Halo człowiek. Rozmowy o tym co ważne.

Halo człowiek. Rozmowy o tym, co ważne to sześć długich rozmów o wartościach. Konrad Kruczkowski rozmawia z Ewą Błaszczyk, Henryką  Bochniarz, Anną Dymną, o. Leonem Knabitem, Marcinem Mellerem oraz Tomaszem Raczkiem. Każdy z nich mówi o tym, co dla niego jest ważne, o wartościach najróżniejszych. Ewa Błaszczyk mówi o fundacji „Akogo?”, swoich córkach i swojej codzienności.  Anna Dymna o swojej pracy z niepełnosprawnymi psychicznymi w fundacji  „Mimo wszystko”, pracy w teatrze i życiu codziennym. Ojciec Leon Knabit OSB mówi o kondycji Kościoła, roli kobiet w Kościele… Henryka Bochniarz o swojej wizji kapitalizmu, feminizmu oraz roli kobiety we współczesnym świecie.  Tomasz Raczek mówi o sztuce i mediach, a Marcin Meller o byciu człowiekiem we współczesnym świecie.
Są bohaterowie i jest hołota. Więc, mówiąc o Kościele, zachowałbym ostrożność. Jeśli krytykować, to konkretne zachowania i postępowanie ludzi, którzy zazwyczaj całkiem do tego Kościoła nie weszli. (o. Leon Knabit OSB) 
Halo człowiek. Rozmowy o tym, co ważne to niezbyt obszerna książka (choć wywiady rzeczywiście dość długie), jednak bardzo ciekawa. Konrad Kruczkowski zadaje przemyślane pytania w sposób zupełnie nienatarczywy i delikatny. Rozmowy są mądre, wartościowe i podejmujące niezwykle ważne tematy we współczesnym świecie. No i przekrój tematów dość szeroki bez wzbudzania zbędnych kontrowersji. Różnorodność postaci, różnorodność poglądów… Zredagowana w przyjemny w odbiorze sposób, z notką o każdej o osobie, z którą rozmawia autor i z pięknymi zdjęciami Agnieszki Wanat. Generalnie bardzo piękne wydanie, w twardej oprawie, w sporym formacie…


Halo człowiek. Rozmowy o tym, co ważne to książka zdecydowanie godna polecenia i godna uwagi. Każdy znajdzie w niej coś dla siebie, coś bliskiego swoim poglądom, a i można w przyjemny sposób zapoznać się z poglądami innych. Osobiście chętnie do niej jeszcze kiedyś wrócę, a aktualnie za je czytanie zabrała się moja Mama. Polecam z ręką na sercu, zwłaszcza, że nie jest zbyt obszerna, a bardzo ciekawa i mądra. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Zielona Sowa.

środa, 5 października 2016

Regały się uginają, czyli stosik na początek roku akademickiego (# 9/2016)


Pogrom w przyszły wtorek
Morderstwo na plebanie
Pierwsze, drugie... Zapnij mi obuwie
Immunitet
Mock
Zakupy na Aros.pl

Barcelona. Stolica Polski
Jego ekscelencja na herbatce z Goringiem
Zanim
Halo człowiek
egzemplarze recenzenckie

Make me
kupiona w... lumpeksie;)
za jakieś 5 zł;)
Razem z nowiuśką, super torebką....


Macie na coś chrapkę? 
Czytaliście coś?

Zapraszam na wymiankę;)



poniedziałek, 3 października 2016

"Trzydziesta pierwsza" Katarzyna Puzyńska

Tytuł: Trzydziesta pierwsza
Autor: Katarzyna Puzyńska
Cykl: Lipowo
Tom: trzeci
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 560
Ocena: 5.5/6


Nie chcę rozdrapywać tej starej rany. Wczoraj zrozumiałam to najlepiej. Rozpamiętywanie przeszłości to błąd. Chcę żyć dalej. Już dość się wszyscy nacierpieli. Zostawmy to i idźmy do przodu.





Sagę o policjantach z Lipowa pokochałam już od pierwszego tomu pt. Motylek. Polubiłam klimat tej serii, sposób w jaki Katarzyna Puzyńska kreuje swój świat i postacie. Dlatego po skończeniu pozycji Więcej czerwieni dość szybko zabrałam się za trzecią część zatytułowaną Trzydziesta pierwsza.

W Lipowie zapadła zima, niebawem nadejdzie Boże Narodzenie. Z więzienia wychodzi morderca, który piętnaście lat wcześniej spowodował pożar, w którym umarli ojcowie Daniela Podgórskiego oraz Pawła Kamińskiego. Krótko po przybyciu zabójcy do wioski wybucha kolejny pożar... W międzyczasie do Lipowa przyjeżdża rodzeństwo ze Szwecji, nowa policjantka Emilka Strzałkowska czy tajemniczy naukowiec Jerzy Grala, który zjawił się w Lipowie w celu badania sekty, która miała swoje miejsce w lesie w pobliżu. No i poznajemy także rodzinę Dworakowskich, na czele z Albinem – chłopcem w ciele mężczyzny. Co łączy te wszystkie osoby? Kto spowodował kolejny pożar? Jaki związek z aktualnymi wydarzeniami mają te sprzed piętnastu lat? A jaki związek z pożarami ma incydent ze zbiorowym samobójstwem owej tajemniczej sekty?

Za Trzydziestą pierwszą zabrałam się podczas którejś podróży pociągiem i zupełnie przepadłam. Trudno było mi z tego świata wyjść i bardzo niechętnie się z nim rozstawałam. Autorka świetnie wykreowała swoich bohaterów – także tych, który pojawili się na nowo... Momentami irytowało mnie ciągłe powtarzanie o Albinie, że jest to chłopiec w ciele mężczyzny. No cóż, ale bywa i tak... Pomysł na fabułę jest to porostu genialny i jednocześnie świetnie zrealizowany. Intryga utrzymana na naprawdę wysokim poziomie – kiedy już zaczynałam przypuszczać, kto jest mordercą okazywało się, że to jednak nie ta osoba. Jak dla mnie było tutaj trochę za mało Weroniki Nowakowskiej, którą bardzo polubiłam. Uważam, że w Trzydziestej pierwszej jest bardzo dobrze wyważone proporcje pomiędzy wątkami kryminalnymi, a tymi obyczajowymi. Ponadto styl, jakim posługuje się Katarzyna Puzyńska jest naprawdę bardzo dobrzy i przyjemny w odbiorze. Niezbyt wygórowany, ale jednocześnie niezbyt prostacki – dobrze wyważony. Ogólnie odniosłam wrażenie, że autorka z każdą książką rozwija się i pisze coraz lepiej.

Podsumowując Trzydziestą pierwszą jest to bardzo dobry, intrygujący kryminał, który czyta się lekko, przyjemnie i bardzo dobrze. Wiele osób porównuję twórczość Katarzyny Puzyńskiej do Camilli Läckberg, jednak osobiście uważam, że nasza rodzima autorka pisze o wiele lepiej. Zdecydowanie polecam cały cykl o Lipowie z ręką na sercu.



niedziela, 2 października 2016

"Śmierć nieznajomego" Anne Perry






Tytuł: Śmierć nieznajomego
Autor: Anne Perry
Cykl: William Monk
Tom: pierwszy
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Ilość stron: 360
Ocena: 2/6





Śmierć nieznajomego porwałam podczas pewnej wizyty w bibliotece zaintrygowana obietnicą wiktoriańskiego Londynu oraz interesującego kryminału. Zabrałam się za czytanie i jak wypadło?

Dla prostytutek z Leather Lane klinika prowadzona przez Hester Monk jest jedynym miejscem, gdzie mogą liczyć na opiekę medyczną i choć chwilową ucieczkę od ciężkiego życia – szczególnie teraz, gdy kobiety coraz częściej stają się ofiarami brutalnych ataków. Wszystko inne schodzi jednak na dalszy plan w obliczu tajemniczej śmierci magnata kolejowego Nolana Baltimore’a w obskurnym domu publicznym. Co ten powszechnie szanowany człowiek robił w takim miejscu? Czy był to nieszczęśliwy wypadek, czy może morderstwo?

Tymczasem mąż Hester, prywatny detektyw William Monk, bada możliwość defraudacji pieniędzy w firmie Baltimore’a. Śledztwo zmierza w nieoczekiwanym kierunku. Detektyw odkrywa bowiem, że jego przeszłość, której nie pamięta z powodu amnezji, łączy się z bieżącymi wydarzeniami. By zapobiec nowej tragedii, Monk będzie musiał stawić czoło zapomnianym demonom, nawet jeśli narazi się na utratę wszystkiego co mu bliskie.
                                                                                    opis z okładki 

Śmierć nieznajomego to książka, na którą natrafiłam zupełnym przypadkiem i podekscytowana wizją wiktoriańskiego Londynu – zabrałam się za jej czytanie. Jednak z czasem owa ekscytacja zaczęła coraz bardziej opadać, aż osiągnęła poziom zerowy. Liczyłam na wartką akcję i zajmującą fabułę, ale niestety się przeliczyłam. Akcja toczyła się powoli, zbyt powoli jak na kryminał. A fabuła... Pomysł ciekawy, aczkolwiek zupełnie niedopracowany i niedoszlifowany. Postacie mdłe, mało charakterystyczne, nie wzbudzające większych emocji, może poza irytacją, która momentami się pojawiała. A pojawiała się z racji tego, że są, jacy są, że fabuła i akcja nie zachwyciły. Do tego jeszcze styl jakim została napisana ta książka – prosty, nieskomplikowany i niezachwycający. Zresztą jak cała pozycja. To wszystko sprawiło, że Śmierć nieznajomego czytało mi się naprawdę ciężko... No cóż... Zdarzają się takie książki...

Podsumowując już książkę pt. Śmierć nieznajomego zdecydowanie się nią rozczarowałam... No i oczywiście ją odradzam – jest o wiele lepszych kryminałów do przeczytania, więc szkoda czasu na tę pozycję... Delikatnie mówiąc – szału nie ma i nie zapada w pamięć. No i zdecydowanie będę omijać pozostałe książki autorki. Zdecydowanie odradzam jej czytanie.


sobota, 1 października 2016

Bożonarodzeniowa wymianka u Hadzi - edycja 2016

ZASADY:
1.Zabawa tylko dla posiadaczy blogów.

2.Zapisy trwają do 12 listopada 2016 roku do 23:59

3.Zobowiązuje się do wysłania maili z informacją do kogo wysłać pamiątkę w ciągu 3 dni od końca zapisów.

4.Wiadomość ze zgłoszeniem
adres mailowy: hadziczka13@wp.pl
tytuł: własny nick!!!
treść: wypełniona ankietka i wyrażenie zgody na przestrzeganie zasad zabawy.
+ informacja o zamieszczonym banerze (patrz pkt.6)

Tylko osoby, które spełnią te warunki będą mogły wziąć w niej udział, a ja zastrzegam sobie prawo do odmowy komuś udziału w zabawie.

5.Przesyłki wysyłamy NAJPÓŹNIEJ do 3 grudnia 2016 roku
(żeby paczki spokojnie dotarły na Boże Narodzenie;)

6. Wymagane jest dodanie informacji o wymiance na swoim blogu (baner)

7.Przesyłka musi być wysłana przesyłką na koszt wysyłającego z potwierdzeniem nadania (list polecony, paczka itp.), a skan/zdjęcie owego nadania ma być wysłany na mojego maila.

8. Przesyłka powinna zawierać :
~oczywiście książkę lub książki, które nie muszą być nowe, lecz zadbane;) oczywiście wg preferencji na ankietce;)
~typowo świąteczny akcent – ozdóbkę, zakładkę, czekoladowy mikołaj - cokolwiek co kojarzy się z Bożym Narodzenim;)
~jakieś umilacze czytania – słodycze, herbatki czy inne tego typu rzeczy;)
~list lub jakąś króciutka wiadomość;) najlepiej świąteczną kartkę;)

9.Po otrzymaniu przesyłki poinformować o tym organizatora zabawy, czyli mnie oraz osobę, która przygotowała paczkę. Miło będzie jeżeli dodasz także jakąś informację o przesyłce na swoim blogu;)

10. Dodać mojego bloga do obserwowanych, polubić na fb, czy jakkolwiek śledzić, żeby móc monitorować losy wymianki;)

Ankieta:
a)Nick lub Imię i nazwisko – to co jest nazwą Waszego profilu
b) adres korespondencyjny
c) adres bloga
d) Preferencje książkowe - najlepiej dość dokładnie, z podaniem swoich ulubionych autorów i tych, których omijacie z daleka.
f) link do konta Lubimy czytać, bądź innego tego typu portalu
g) czy zgadzasz się wysłać przesyłkę za granicę?