niedziela, 27 września 2015

"Domofon" Zygmunt Miłoszewski

Tytuł: Domofon
Autor: Zygmunt Miłoszewski
Wydawnictwo: W.A.B.
Ilość stron: 333
Ocena: 5/6



Ludziom miesza się rzeczywistość z wyobraźnią. Wstydzą się tego, o czym pomyśleli, są dumni z rzeczy, których nie zrobili, kochają tych, których nie znają, i nienawidzą tych, o których tylko słyszeli.





Zygmunt Miłoszewski to autor, o którym zrobiło się szczególnie głośno dzięki cyklowi z prokuratorem Teodorem Szackim w roli głównej i to właśnie głównie z tym cyklem jest kojarzony. W swoim dorobku ma jednak także horror osadzony w polskich realiach pod tytułem Domofon, którą niedawno skończyłam czytać.

Warszawa, dokładniej Bródno i jeden z bloków na tym osiedlu. To właśnie do niego wprowadza się Agnieszka i Robert – młode małżeństwo, które w stolicy pragnie rozpocząć nowe życie. Jednak od samego początku zaczynają się tam dziać dziwne rzeczy – zaczyna się drastycznie od trupa w windzie. Później jest jeszcze bardziej straszniej– wszystkich mieszkańców dręczą koszmary, połowa mieszkań stoi pusta, a wszystkie możliwości wyjścia przez drzwi czy okna zostaje w tajemniczy sposób zostaje zablokowana uniemożliwiając mieszkańcom wyjście z bloku. Co takiego tam się dzieje? Dlaczego dzieją się tam tak dziwne rzeczy? Dlaczego dochodzi do morderstw? Dlaczego mieszkańcy są uwięzieni w swoim własnym bloku? Jakie mroczne moce dręczą koszmarami 
lokatorów?
Nie chcę się bawić w filozofowanie, ale nie ma człowieka, który nie nosiłby w sobie wielkich traum, lęków, prawdziwych lub urojonych win, marzeń gwałcących wszelkie normy społeczne. Zepchnięte w najdalsze zakamarki psychiki, czynią nas bezradnymi, kiedy pojawiają się na powierzchni. Przez całe życie uczymy się udawać, że ich nie ma, zamiast stawać z nimi twarzą w twarz. Zmuszeni do tej konfrontacji, przegrywamy, choć moglibyśmy zwyciężyć. Wybieramy najłatwiejsze wyjście: ucieczkę. A ucieczką od samego siebie może być tylko śmierć lub szaleństwo.

Domofon jest książką, którą kupiłam na jakiejś wyprzedaży skuszona nazwiskiem, ponieważ poznałam jego twórczość dzięki Uwikłaniu z Teodorem Szackim w roli głównej. Jest także debiutem Miłoszewskiego, o czym dowiedziałam się dopiero po przeczytaniu. Muszę jednak przyznać, że autor spisał naprawdę dobrze... Na początku książka ma klimat bardziej kryminału aniżeli horroru, akcja momentami też akcja nie toczy się zbyt szybko, ale jednak autor nadrobił to szerokim wachlarzem postaci, które są dość charakterystyczne i bardzo różne, co daje naprawdę sporo przyjemności podczas czytania. Pomysł na książkę jest bardzo ciekawy, wykonanie też bardzo dobre, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że to debiut, a do tego zakończenie, które naprawdę mnie zaskoczyło i wbiło w fotel... Naprawdę wielkie brawa dla Miłoszewskiego za tak dobrą pierwszą książkę.

Zachowania wielkopłytowych społeczności sprzyjają tajemnicy. Nikt nikogo nie zna, nikt z nikim nie rozmawia, nikt się do nikogo nie wtrąca. Dopóki nie cuchnie rozkładającym się trupem, wszystko jest w porządku.

Podsumowując Domofon to książka dobra, z dreszczykiem emocji, dobrze skonstruowaną intrygą, a przede wszystkim ciekawym i dobrze zrealizowanym pomysłem. Zdecydowanie warto po nią sięgnąć. Polecam ją szczególnie wszystkim miłośnikom kryminału oraz literatury grozy – na pewno się nie zawiodą.

środa, 9 września 2015

"Krew na śniegu" Jo Nesbø

Tytuł: Krew na śniegu
Autor: Jo Nesbø
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Ocena:




Czasami dobre wiadomości bywają tak niewiarygodnie dobre, że są złe.







Jo Nesbø to jeden z tych autorów, po których książki co jakiś czas sięgam z nieskrywaną przyjemnością. Dlatego bardzo ucieszyłam się na jego nową książkę pt. Krew na śniegu, która jest najcieńszą pozycją autora, z jaką miałam kontakt.

Życie płatnego mordercy nie jest łatwe. Olav właśnie tak zarabia na życie - zabijając na zlecenie swojego szefa. To także on jest narratorem tej powieści. Mężczyzna nigdy nie miał skrupułów, aż do czasu, kiedy dostał zlecenie zabójstwa żony swojego pracodawcy. Jak to się potoczy? Zabije kobietę jak zawsze? Czy nawiąże z nią jakieś relacje? Dlaczego to zlecenie dla Olava będzie takie nietypowe?

Zapala się nadzieja, bolesna, denerwująca nadzieja, która cały czas podgryza i nie pozwala się zignorować. Nadzieja na istnienie drogi ucieczki, dzięki której da się oszukać śmierć, bocznej uliczki, prowadzącej do miejsca, o którym się nie wiedziało. Nadzieja na to, że istnieje sens. Że istnieje opowieść.

Krew na śniegu z racji swojej długości jest raczej nowelką niż pełnowymiarową powieścią. W moim odczuciu zdecydowanie nie jest to typowy kryminał, jest to także książka zupełnie inna niż pozostałe powieści Jo Nesbø jakie miałam okazję czytać... Nie jest to tylko kwestia tego, że nie występuje tu Harry Hole, ale jednak jest także coś innego – jest to jednowątkowa historia, z niezbyt dużą ilością bohaterów i intrygi…  Książka jest napisana z perspektywy Olava, który jako seryjny morderca potrafi wzbudzić sympatie – zdecydowanie. Jednak jak na likwidatora jest on zbyt miękki, zbyt mało zapadający w pamięć - zresztą praktycznie wszystkie postacie w tej pozycji. Jest ich niewielu, więc autor mógłby się bardziej popracować nad ich doszlifowaniem. Jest też tutaj zdecydowanie mniej pesymizmu niż pozostałych książkach autora. Muszę jednak przyznać, że fabuła mnie nie zachwyciła. Pomysł jest jeszcze w miarę, w miarę... Ale jednak jego realizacja pozostawia wiele do życzenia. Co prawda, przeczytałam tę książkę dość szybko, ale nie dlatego, że mi się podobała, lecz dlatego, że po prostu mi się nie spodobała i chciałam ją skończyć jak najszybciej... Przynajmniej tyle, że język Jo Nesbø wciąż jest dla niego charakterystyczny, niezbyt skomplikowany, lecz nie prostacki ani także niezbyt wygórowany...  Po prostu specyficzny styl pisarski tego autora.

Chociaż coś regularnie się powtarza, to jednak nie ma pewności, że powtórzy się kolejny raz. Nie mając logicznego dowodu, nie wiemy na pewno, że historia się powtórzy.

Podsumowując, Krew na śniegu to zdecydowanie słabsza książka Jo Nesbø i w szczególności ją odradzam osobom, które chciałby rozpocząć przygodę z jego twórczością tego autora, bo szczerze mogą się zrazić do tego, a byłoby szkoda. Ci, którzy już znają jego twórczość mogą się szczerze zawieść – jak ja. Spodziewałam się czegoś o wiele lepszego, większej ilości intrygi, bardziej rozbudowanej fabuły, jednak tego nie dostałam… A szkoda…


środa, 2 września 2015

"Seteeria - Strażnicy światła" Danuta Morawska






Tytuł: Seteeria - Strażnicy światła
Autor: Danuta Morawska
Wydawnictwo: Witanet
Ocena: 3/6









Czy istnieją równoległe światy? Czy to możliwe, żeby istniało jakiekolwiek inne życie niż to, które znamy? A co jeżeli Ziemia chyli się ku upadkowi? O tym właśnie traktuje książka Danuty Morawskiej zatytułowana Seteeria - Strażnicy światła.

Dwie siostry – Kamila oraz Nathalie – podczas wakacyjnej wyprawy do lasu odkrywają magiczne przejście do innej planety, innego świata, do Seteerii. Tam poznają mieszkańców tamtejszej planety, między innymi tytułowych Strażników światła oraz wiele innych postaci… Orientują się, że Ziemia chyli się ku upadkowi, a mieszkańcy Seteerii mogą pomóc ją uratować… Tam także uczą się różnych, nowych umiejętności, takich jak chociażby wsłuchiwanie się w mowę roślin. Tam poznają swoistą magię… Siostry jednak martwią się, że nikt im nie uwierzy… Jednak okazuje się, że jakiś związek ma z tym starszy brat dziewczynek… Co on takiego robi całymi dniami zamknięty w swoim pokoju? Jakie ma pojęcie o Seteerii? Czy dziewczynki mogą zaufać bratu, z którym zawsze rywalizują? Czy uda im się ochronić Ziemię przed klęską? 

Seteeria - Strażnicy światła to niezbyt długa książka z kategorii fantasy, o której nigdy wcześniej nie słyszałam, zresztą o autorce także nie miałam pojęcia…. Sięgnęłam po nią zaciekawiona i zaintrygowana…. Okazała się ona być książką praktycznie jednowątkową z niezbyt dużą ilością bohaterów.  Pomysł na fabułę jest naprawdę w porządku, choć na mój gust niezbyt dopracowany – gdyby autorka bardziej go doszlifowała, książka wypadłaby znacznie lepiej. Siostry są do siebie bardzo podobne z charakteru, praktycznie identyczne. W moim odczuciu są bardzo mdłe i mało charakterystyczne czy zapadające w pamięć. Za to taką postacią jest brat dziewczynek – Konrad. A postacie z Seteerii są takie średnie – mogły by być trochę bardziej dopracowane, ale jednak nie jest źle… Jest walka dobra ze złem, jest dawka fantasy, ale jednak pozycja nie zachwyca – wypada średnio, przez bohaterów, jednowątkowość oraz niezbyt wyróżniający się język.

Podsumowując książka Seteeria – strażnicy światła to pozycja po prostu średnia, niezbyt zapadająca w pamięć… Co prawda ma ciekawy pomysł na fabułę, ale nie dopracowany, zresztą jak większość bohaterów i sytuacji w tej pozycji. Polecam tę książkę, jako eksperyment, ale nie jest to pozycja bardzo ambitna czy jakoś bardzo ciekawa. Po prostu średnie czytadło…

Za możliwość przeczytania książki dziękuję:


wtorek, 1 września 2015

Książek tak wiele, a czasu tak mało... Czyli czas na kolejny stosik (#8/2015)

Nazbierało się ostatnio trochę książek, więc przyszedł czas na stosik;)
Zabrałam się za wakacyjne polowania, no i moja biblioteczka powiększyła się o kolejną porcję książek;)



Skazałeś ją na śmierć
Perkusista 
Wierna rzeka Largo con morte 
Sherlock Holmes niepokonany
Opowiadania zebrane - Gustaw Herling - Grudziński
Dlaczego nie Evans?
Spotkanie z Chrystusem
Imię Róży
Perfekcyjna - w pułapce anoreksji
Pełnowartościowa kuchnia dla samotnych
Upolowane na Allegro - wszystkie za ok.70 zł;)
Co prawda używane, ale cóż to za problem;)



Ekspozycja
kupione w kluczborskiej księgarni

Życie na pełnej petardzie
pożyczona od Mamy;)

Córka Czarownic
prezent od Karateki:*

Długa ziemia
pożyczona od kolegi;)

Szósta klepka
Nowe przygody Mikołajka. Nowa porcja
z miejskiej biblioteki




No i bonusik - mój prezent imieninowy <3
Tak, od Rodziców dostałam czytnik.
Co prawda mam tableta, ale to nie to samo;)
Aż w końcu mam!

Znacie, któreś z tych książek?
Czytaliście coś?