poniedziałek, 28 lipca 2014

"Zbaw nas ode Złego" Lisa Collier Cool, Ralph Sarchie

Tytuł: Zbaw nas ode Złego
Autor: Lisa Collier Cool, Ralph Sarchie
Wydawnictwo: Esprit
Ilość stron: 448
Ocena: 4/6

I być może wam również się wydaje, że ci ludzie to świry (opętani) albo że egzorcyzmy to średniowieczny sposób leczenia psychicznych lub fizycznych chorób nieprzystający do czasów Internetu. Jeśli tak, to diabeł zdobywa przewagę. Przecząc jego istnieniu tylko się wzmacnia jego siłę. Lecz jeśli jesteście ludźmi wiary, to czy naprawdę przypowieści o wypędzaniu demonów przez Jezusa uważacie za bajki?





Co byś pomyślał gdybyś usłyszał dziwnie skrobania za ścianą, kroki w mieszkaniu, podczas gdy jesteś sam w domu lub gdyby lampa w kryształkami kołysała się podczas tego, gdy się modlisz? Co byś zrobił, gdyby ktoś, z kim mieszkasz krzyczał w nocy i rzucał się w nocy wraz ze swoim łóżkiem? Jak byś na to zareagował? A co jeżeli to Szatan?

Działanie diabła jest wciąż dokumentowane, ilość opętań wciąż wzrasta, a co za tym idzie – z roku na rok rośnie ilość egzorcystów, którzy walczą z tym Złym. W tych szeregach walczy także autor książki, Ralpha Sarchie – sierżant nowojorskiej policji pracujący w służbach porządkowych w najgorszej z możliwych w USA. Choć wychowany w katolickiej rodzinie w swoim dorosłym życiu nie był zbyt pobożny. Jednak po godzinach standardowej pracy pomaga w przeprowadzaniu egzorcyzmów pewnemu katolickiemu kapłanowi o nazwisku Mendoza oraz współpracuje z małżeństwem Warrenów, których zmagania z szatanem zostały udokumentowane w filmie Obecność. Podczas pracy w policji oraz zajmowania się opętaniami i egzorcyzmami napatrzył się na zło, jakie jest na świecie. Nie o „źle wtórnym”, czyli tym popełnianym przez ludzi, ale o „źle pierwotnym”, które ma źródło o wiele głębiej. Co spotyka Ralpha Sarchie w jego pracy? Na czym polega jego współpraca z Mendozą i Warrenami? Jak idzie im walka ze złem? 

Nie może nazywać siebie Chrześcijaninem , a już na pewno nie Katolikiem ten, kto wątpi w istnienie diabła.

Zbaw nas ode Złego to autobiograficzna książka Sarchiego, na podstawie której powstał także film o tym samym tytule. Jest to także jedna z tych pozycji, której ekranizację zobaczyłam zanim zabrałam się za jej czytanie, co chyba nie było zbyt dobrym pomysłem. Dlaczego? Głównie dlatego, że po obejrzeniu filmu spodziewałam się zupełnie czegoś innego, wydarzeń opisanych i przedstawionych tak jak w ekranizacji. Zaczęłam czytać i dość długo mam się przestawić na fakty opisane w książce. Przede wszystkim w lekturze wszystko jest przedstawione oczami głównego bohatera i autora zarazem, a te wydarzenia nie mają jakiejś konkretnej fabuły – po prostu opisane różne, luźne i praktycznie niepowiązane ze sobą incydenty. No i jest przedstawiona współpraca z Warrenami – tego nie ma w filmie. A szkoda. Książka jest podzielona na 14 rozdziałów niepowiązanych ze sobą wydarzeniami, ale mające wspólny mianownik – Zło zdziałane przez samego Szatana. Niestety nie ma co ukrywać, że pod względem literackim Zbaw mas ode Złego jest pozycją dość kiepską. Ale chyba nie do końca to się w niej liczy i nie do końca chodziło o to, żeby zachwycać się jej super literackim stylem. Przynajmniej według mnie pozycja ma za zadanie uświadomić czytelnika, pokazać jakie zło jest niebezpieczne, jakie szkody wyrządza w życiu najróżniejszych ludzi – i to nie tylko satanistów, którzy czczą jawnie diabła, a także tych najgłębiej wierzących. Książka ma pokazać, jakie to wszystko niebezpieczne, że nie warto igrać z ogniem jaki jest Szatan. O tym niebezpieczeństwie mówi świetnie cytat: Wyjątkowym okrucieństwem, do którego uciekają się niektórzy okultyści, jest rzucanie uroku na figurki albo obrazki z motywami religijnymi. Takie pozorne religijne, a w rzeczywistości przeklęte przedmioty, są potem sprzedawanie na rozmaitych kiermaszach i zasiewają zło w sercach bogobojnych, niczego niepodejrzewających ludzi, którzy je kupują.

Tylko ktoś o naprawdę silnej wierze, jak na przykład biskup, może poprowadzić obrzęd egzorcyzmu. Wypędzanie demonów bez wiary byłoby rozłożonym w czasie samobójstwem. I nawet wtedy egzorcysta musi myśleć o Bogu i mieć świadomość własnych słabości bo to one staną się celem ataku demona.

Czy polecam Zbaw na ode Złego? Tak, jeżeli chcecie z tej perspektywy poczytać o opętaniach, egzorcyzmach i walkach z Szatanem. Jeżeli oczekujecie takiej samej fabuły jak w filmie – mocno się rozczarujecie, bo ekranizacja to istna wariacja na temat książki, chyba tylko główni bohaterowie są ci sami, choć i nie wszyscy (np. brak Warrenów). Generalnie skończyłam ją z trochę mieszanymi uczuciami... Nie zmienia to faktu, że ciarki nie raz przechodzą po plecach podczas lektury i potrafi wzbudzić strach.

Édgar Ramírez jako Mendoza oraz Eric Bana jako Ralph Sarchie
Kadr z filmu Zbaw nas ode Złego
(Kliknij, aby powiększyć)



6 komentarzy:

  1. Ja na szczęście najpierw przeczytałam książkę, a później obejrzałam film i byłam z kolei mocno rozczarowana ekranizacją. A po książce, cóż, długo mnie sttraszyło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciarki przechodzą po plecach, to fakt;)

      Usuń
  2. Mam ochotę przeczytać książkę i to jak najprędzej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie widziałam filmu, więc nie mam żadnych oczekiwań ;) Poszukam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Po tej książce chyba bardzo bym sie bała.... w sumie lubię się czasami bać, więc... czemu nie? :)

    naczytane.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Pamiętam co działo się po zetknięciu się z "Egzorcyzmami Emily Rose", więc obawiam się tej pozycji. Ale może kto wie może przeczytam. Generalnie bardzo podoba mi się blog :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)