poniedziałek, 31 grudnia 2012

Podsumowanie grudnia i podsumowanie roku 2012;)


Tak, czas na podsumowanie;)
Zacznę od grudnia,który okazał się najbardziej płodnym miesiącem w historii całego bloga.
Otóż dzisiejszy post jest 34. w tym miesiącu (wcześniej najwięcej było 25),
a blog został wyświetlony ponad 4200 razy (również rekord;)

Grudzień
A w tym miesiącu przeczytałam 19 książek (jedna jest w trakcie).
15 tradycyjnych i 4 audiobooki;)
Daje to łącznie 5208 stron i 1667 minut audiobooków,
czyli 168 stron i 53 minuty audiobooka dziennie;)
Tytułami książek nie będę Was zanudzać;)
Ale przyznam, że najgorszą i największym rozczarowaniem okazała się Pokuta.

Rok - 2012
Przeczytałam 80 książek...
czyli o ponad 20 więcej niż w roku ubiegłym i o 10 więcej niż zamierzałam.
Dodatkowo blog bardzo się rozwinął, nawiązanie współpracy także jest sukcesem tego roku.
Za osiągnięcie roku i jednocześnie miesiąca można uznać tez rozpoczęcie przeze mnie prowadzenia cyklu Piątkowego kącika czytelniczych umilaczy.

A plany na rok 2013?
- Przeczytać wszystkie książki, które dostałam od Księcia z bajki
- Przeczytać więcej książek niż w tym roku (marzy mi się 100, ale nie wiem czy osiągnę)
-Przeczytać większość książek z półki
-Skupić się bardziej na twórczości Stephena Kinga

No i to by było na tyle;)
SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!!!;)

niedziela, 30 grudnia 2012

Czyste szaleństwo

Tytuł: Czyste szaleństwo
Autor: Charlaine Harris
Wydawnictwo: Znak literanova
Ilość stron: 280
Ocena: 3.5/6

Zawołał zza drzwi, żeby Walter wziął jego zamiast Karen, bo torturowanie kobiety nie przystoi prawdziwemu mężczyźnie.








Często w różnych miejscach często widywałam nazwisko tej autorki, zwłaszcza na blogach i w księgarniach, ale nigdy jej nie kupowałam/pożyczałam, bo wychodziłam z założenia, że mam za dużo książek na półce do czytania. A tu nagle, któregoś dnia mój Książę postanowił zrobić m niespodziankę i sprawił mi Czyste szaleństwo.

Jest to druga część serii o Lily Bard (pierwszej nie miałam okazji czytać). Kobieta, któregoś dnia znajduje na siłowni zwłoki osiłka przygniecionego przez sztangę. Sądzi, że to jest wypadek, bo tak też wygląda, ale jednak później odkrywa, że to nie pierwszy taki przypadek, jest to mianowicie aż trzecia taka ''przypadkowa śmierć''. Czy to aby na pewno przypadek? Później w książce jesteśmy świadkami wybuchu bomby, oczywiście zdarzenie miało miejsce tam, gdzie akurat przebywała Lily. A co wspólnego z tym wszystkim ma długowłosy mężczyzna, który pojawia się wszędzie tam, gdzie popełniono zbrodnie? Czy naprowadzi kobietę na ślad sprawcy? A może on sam nim jest?

Sama nie wiem co mam myśleć o tej książce. Na pewno nie jest to literatura wysokich lotów. W Czystym szaleństwie sama zbrodnia na siłowni jest opisana na pierwszych kilku stronach, a później autorka zamiast skupić się na tym i na znalezieniu sprawcy, postanowiła rozwinąć wątek prywatnego życia Lily i wielu zawirowań, w jakże fascynującym życiu sprzątaczki. Język i sama historia są dość proste i banalne. Jest to moje pierwsze spotkanie z autorką i nie mówię „nie” następnemu, choć ta pozycja mnie nie zachwyciła. Miło byłoby jeszcze kiedyś się spotkać z twórczością autorki, może następne mnie przekona bardziej. No cóż, może komuś spodoba się ona bardziej niż mi.

sobota, 29 grudnia 2012

Pokuta

Tytuł: Pokuta
Autor: Anne Rice
Wydawnictwo: Biblioteka Akustyczna
Czyta: Wojciech Gąssowski
Czas trwania: 10 h 50 min
Ocena: 1.5/6




Na różnych blogach czytałam wiele pozytywnych recenzji tej pozycji, więc w ramach współpracy z Audeo postanowiłam się na nią w końcu skusić. W końcu thriller, anioł i zabójca na zlecenie, więc czemu nie? No i niestety… Przeliczyłam się…

W książce poznajemy mordercę na zlecenie zwanego Lucky'im Szczwanym Lisem, choć tak naprawdę nazywa się Toby O'Dare. Jest jedno miejsce na Ziemi, gdzie nie musi się ukrywać i udawać kim jest i to właśnie tam ma wykonać swoje ostatnie zlecenie. Jednak już po wszystkim słyszy jakiś głos i widzi postać, której nigdy wcześniej nie widział. Okazuje się, że jest to anioł, który został zesłany przez Najwyższego do Szczwanego Lisa, żeby dać mu jeszcze szanse na zbawienie się, ma odpokutowanie swoich win. On się zgadza i takim cudem ląduje w XIII- wiecznej Anglii, kiedy to w tym kraju trwały prześladowania Żydów i ma za zadanie teraz ratować ludzkie życie, w zamian za, to ile istnień zabrał.
W swej wierze winniśmy przyjąć, że aniołowie nie zostali obdarzeni zdolnością kardiognozy ani też wiedzą dotyczącą przyszłych aktów wolnej woli, przymioty te bowiem stanowią boski przywilej.
Hmmm… trudno mi pisać o tej książce. Jest to pozycja często wychwalana w recenzjach, a ja się osobiście strasznie przy niej wynudziłam. Akcja się wlecze, zwłaszcza na początki, kiedy to przez około godzinę są opisywane kościoły i hotel, a w dodatku sposób niezbyt porywający. Język prosty i banalny, wszystko jest rozciągnięte i takie… bez polotu. Sama akcja… nie zachwyca, no cóż… Spodziewałam się czegoś dużo lepszego. Moim zdaniem temat anioła, płatnego zabójcy i XIII – wiecznej Anglii mógłby być wykorzystany dużo lepiej, bo to angielskie tło zostało  naprawdę słabo zarysowane. Tak, zdecydowanie widać silne odniesienia do katolicyzmu, ale… momentami miałam wrażenie, że aż za bardzo i na siłę. Przyznam szczerze, że przez książkę, przebrnęłam z ogromnym trudem, nieraz miałam ochotę ją rzucić, przerwać… Nie wiem czy to wina audiobooka, w którym głos lektora dość mocno usypia. Ale na półce czeka jeszcze Wywiad z wampirem tej autorki, więc dam jej jeszcze szanse, ale za kontynuacje tej książki podziękuję

Książkę odsłuchałam dzięki uprzejmości

Stosik nr 31, ostatni w tym roku;)


Polowanie na Perpetuę
Liżąc ostrze
Wiedźma.com.pl
Z wymianki Dobre, bo polskie

Ostatni akord
Wywiad z wampierm
wymiana na Lubimy czytać

Jezus na prezydenta
Spójrz mi w oczy
Trzej muszkieterowie
Dracula
prezent świąteczny od rodziców

A dla zainteresowanych wystawiłam kilka książek na Allegro, a licytacje już od 1 zł. Niebawem może pojawią się jeszcze następne. Znajdziecie je TU

piątek, 28 grudnia 2012

Rozgrzewająca herbatka z pomarańczą


Tej zimy jetem strasznym zmarluchem, więc szukam różnych sposobów na rozgrzanie się. Jednym z takich sposobów (oczywiście poza obowiązkowym przytulańcem do Księcia, który ogrzewa  najlepiej) jest herbata, którą chciałabym Wam dzisiaj zaprezentować. A mianowicie...
Rozgrzewająca herbatka z pomarańczą!
(inspiracja)


ulubiony kubek
wrzątek
torebka ulubionej czarnej herbaty
plasterek cytryny
plasterek pomarańczy
(u mnie jeden na półlitrowy kubeł, na normalny można dać połowę)
2-3 goździki (u mnie też na pół litra)
cukier lub miód do smaku


Herbatę, cytrynę pomarańczę i goździki wrzucamy do kubka, zalewamy wrzątkiem, słodzimy do smaku. Herbatę można wyjąć, owoce niech moczą się w niej dopóki nie wypijemy. Oj rozgrzewa! I jaka smaczna! Pyszotka!


A dla zainteresowanych wystawiłam kilka książek na Allegro, a licytacje już od 1 zł. Niebawem może pojawią się jeszcze następne. Znajdziecie je TU


czwartek, 27 grudnia 2012

Krótka piłka

Tytuł: Krótka piłka
Autor: Harlan Coben
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 352
Ocena: 4/6

Spróbuje udawać, że nic się nie zdarzyło, rozpaczliwie szukając normalności, ale na próżno. Wszystko będzie wydawało się nieco inne niż wczoraj. Nie całkowicie inne, tylko troszeczkę. Jedzenie będzie smakowało trochę inaczej. Powietrze będzie miało nieco inny zapach. Kolory ukażą niemal niedostrzegalne odcienie.





Nie da się ukryć, że lubię twórczość Cobena i wielką chęcią sięgam po jego książki, zwłaszcza, że mój Książe z bajki troszczy się bym miała ich naprawdę sporo. Ostatnio sięgnęłam właśnie po Krótką piłkę.

Dwudziestokilkuletnia tenisistka chciała, żeby jej agentem sportowym został Myron Boilar, z którym bezskutecznie próbowała umówić się na spotkanie. Okazuję się, że dziewczyna została zastrzelona, a Myron i jego przyjaciel Win, prowadząc prywatne dochodzenie próbują znaleźć tego, kto to zrobił. Głównym podejrzanym staje się jeden z klientów Boilara - czarnoskóry tenisista, który rozmawiał z zamordowaną, krótko przed jej śmiercią. Czy to on ma jakiś związek z tym co się stało dziewczynie? Jednak Myron i Win trafią na ślad morderstwa sprzed sześciu lat, którego ofiarą był ówczesny narzeczony Valerie. Zginął on w ekskluzywnym klubie tenisowym i tak jak dziewczyna również został zastrzelony. Co łączy te dwie sprawy? Czy w ogóle są ze sobą jakoś połączone? Czy Myron i Win rozwiążą zagadkę owej tajemniczej śmierci?

Książki Cobena moim zdaniem są naprawdę specyficzne. Jedna wydaje się podobna do drugiej, podobny schemat, prosty język, w serii z Myronem doprawione krztą cynizmu i ironii. Kiedy czyta się książki tego autora jedna po drugiej mogą się one ze sobą zupełnie zlewać i mylić, nie zapadając za bardzo w pamięć. Ja go cenie najbardziej za wykreowanie postaci Myrona i Wina, z którymi można się uśmiać do rozpuku, a jednocześnie dobrze się odprężyć przy dobrze skonstruowanym czytadle. I właśnie w taki kanon wpisuje się także Krótka piłka. Z innych książek autora nie zapada specjalnie w pamięć, czyta się szybko i sprawnie, jednocześnie obserwując jak bohaterowie prześcigają się w cynizmie. Dobra lektura, żeby się odprężyć i zrelaksować, nie wysilając się za bardzo przy jej czytaniu.

środa, 26 grudnia 2012

Trafny wybór


Tytuł: Trafny wybór
Autor: Joanne Kathleen Rowling
Wydawnictwo: Znak
Ilość stron: 512
Ocena: 2/6

Czasami jednak brakowało jej cierpliwości. Czasami sama potrzebowała odrobiny troski i pocieszenia.








Gdy dostałam na mikołajki Trafny wybór od mojego Księcia z bajki ucieszyłam się i to nawet bardzo. W końcu od lat jestem fanką Harrego Pottera, sadziłam więc, że ta pozycja również mi się spodoba. Zwłaszcza, że już przed polską premierą było o niej głośno…

W niewielkim miasteczku Pagford niespodziewanie w rocznicę swojego ślubu umiera Barry Fairbrother - członek rady owego miasta. Wieść rozchodzi się szybko wśród mieszkańców i tam trzeba przeprowadzić przedterminowe wybory. Wszyscy już wiedzą, że owa urocza miejscowość z brukowanym rynkiem i wiekowym opactwem już nigdy nie będzie taka jak dotąd. Zaczyna się bowiem walka o władze i wybucha niejako wojna pomiędzy mieszkańcami. Kto przejmie władzę po Barrym? Widomo już?

Trafny wybór… Ekhm… Przyznam szczerze, że nie mam pojęcia dlaczego wszyscy tak pieją nad tą książką i tak bardzo się nią zachwycają. Osobiście przy książce się wynudziłam przy niej, zwłaszcza przy pierwszej połowie. Akcja toczy się jak flaki z olejem, a sama historia nader banalna i prosta. Składa się z prostych epizodów, które się ze sobą przeplatają i są dość sztuczne i napompowane banalnością.  Na okładce jest napisane, że jest to książka Pełna czarnego humoru, błyskotliwa i prowokująca wielka powieść o małym miasteczku. Zupełnie nie wiem gdzie tu jest ów czarny humor i błyskotliwość. Książka prowokuje, owszem, ale do nudy. Podobno książka dla dorosłych, ale co jest tego wyznacznikiem? To, że jest sztucznie napompowana przekleństwami wciskanymi wszędzie, gdzie się da? No chyba nie… Sam język jest prosty, historia banalna… Zapewne jak wielu skusiłam się na nazwisko Rowling i na to, że jestem dzieckiem z generacji Harrego Pottera, no ale cóż, rozczarowałam się i to bardzo… Jak dla mnie szkoda czasu na tę pozycję, gwaratnowane500 stron nudnawej historii…

wtorek, 25 grudnia 2012

Grudniowa porcja lektur od Księcia, czyli stosik nr 30:*


Wszystkie książki to prezenty od mojego wspaniałego Księcia z bajki.
I to z samego grudnia!

Marzenia i koszmary
prezent na miesięcznicę

Niedokończone opowieści
Bez śladu 
Maska
dostane bez okazji;)

Czerwona gorączka
Trafny wybór
prezenty na mikołajki

Kamieniarz
znalezione pod choinką;)

poniedziałek, 24 grudnia 2012

Wesołych!


Kochani!
Życzę Wam pogodnych, wesołych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia!
Dużo miłości, radości i pokoju, a pod choinką wielu prezentów.
Zwłaszcza książek!
Pięknych Świąt!
I spełnienia marzeń!
Buziaki:*

niedziela, 23 grudnia 2012

Opowieść wigilijna

Tytuł: Opowieść wigilijna
Autor: Karol Dickens
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Ilość stron: 71
Ocena: 6/6



Kto nie wie, że najgłębszy nawet żal nie okupi jednej zmarnowanej w życiu sposobności czynienia dobra.








Któż nie słyszał o Opowieści wigilijnej Karola Dickensa? Chyba każdy. Ja osobiście mam do niej wielki sentyment i bardzo ją lubię. I jest bardzo dobrą lekturą na ten świąteczny czas.

Nad fabułą nie będę się jakoś zbyt długo rozwodzić, bo jest ona chyba aż nazbyt znana, chociażby z wielu ekranizacji jakie powstały. Otóż poznajemy starego, zgorzkniałego, a przede wszystkim skąpego i niecierpiącego świąt Bożego Narodzenia Ebenezera Scrooge'a. Jego siostrzeniec co roku usilnie namawia go na wizytę podczas świąt, lecz wujaszek zawsze odmawia. Jednak w którąś Wigilię odwiedzają go cztery duchy, pierwszy to duch jego zmarłego wspólnika, a także duchy przeszłych, teraźniejszych i przyszłych świąt. Te cztery postacie pokazały mu kilka obrazów, związanych z Bożym Narodzeniem i nie tylko, a te spotkania diametralnie zmieniają jego postawę życiową Scrooge’a i  jego podejście do świąt…
Będę żył w przeszłości, teraźniejszości i przyszłości (...) Zamknę w sercu Ducha Przeszłych, Teraźniejszych i Przyszłych Wigilii. O Jakubie Marleyu. Niechże niebiosa i wigilia Bożego Narodzenia będą błogosławione za łaskę mi zesłaną.
Opowieść wigilijna jest świetną świąteczną lekturą, mądrą opowieścią o wewnętrznej przemianie, ze sknery na dobrotliwego staruszka. Widać, że ta książka w sobie coś ma skoro, na jej podstawie powstało tyle ekranizacji, mimo swoich 70 stron wciąż jest  niewyczerpaną inspiracją dla filmowców. Książka, która pokazuje, że trzeba cieszyć się z życia, brać je całymi garściami i nie być sknerą, którego złotym cielcem są pieniądze. Bo to nie one dają człowiekowi szczęście. Szczęściem jest drugi człowiek, jego bliskość i miłość! Jest to pozycja, która pokazuje, że warto pomagać i warto być dobrym.  Choć mnie osobiście trochę denerwują świąteczne sztuczne i przesłodzone uśmiechy oraz wszechobecna komercja związana z tym okresem, jednak ta książka, a także parę innych czynników sprawiają, że święta dają się lubić;) Dobra lektura na dzisiejszy, przedświąteczny wieczór!;)

sobota, 22 grudnia 2012

Wróć do mnie

Tytuł: Wróć do mnie
Autor: Daniel Glattauer
Wydawnictwo: Książnica
Ilość stron: 256
Ocena: 4/6

Ucieczka nigdy nie jest końcem, a zawsze tylko odwleczeniem.









Zapewne  pamiętacie jak niedawno recenzowałam książkę pt. Napisz do mnie. Wróć do mnie jest właśnie jej kontynuacją, co może sugerować chociażby podobna szata graficzna okładki i ten sam autor.

W Napisz do mnie poznaliśmy Emmi i Leo – parę poznaną przez wysłanie przypadkowego maila, lecz jednak mimo dość długiego okresu wymiany wiadomości nie spotkali się. Pod koniec pierwszej części Leo wyjeżdża do Bostonu na prawie dziesięć miesięcy, a ich kontakt się urywa. Emmi pisze, ale odpowiada mu automat. Lecz to wcale nie jest koniec. Już jednak w Wróć do mnie on wraca i odzywa się do Emmi i w końcu spotykają się. Ich uczucia rozkwitają, spotykają się, nadal wiele piszą. Mąż Emmi wie o jej internetowym przyjacielu, lecz jednak między małżonkami brak wielkiej miłości, wszystko między nimi to tylko inscenizacja, za to uczucie do Leo tylko kwitnie. Spotykają się, piszą o nim, o tym co myślą, tęsknią za sobą nawzajem. Ich maile są długie, częste i mądre. Czy zakończy się to związkiem? Czy ich miłość rozkwitnie na całego? Emmi wybierze Leo czy męża i jego dzieci z pierwszego małżeństwa? Jak skończy się ich historia?


Jak już wspominałam przy Napisz do mnie nigdy wcześniej nie przepadałam za literaturą kobiecą i ckliwymi, miłosnymi, przesłodzonymi historiami. Jednak teraz, po porządkach czy 1,5 godzinnej aktualizacji pewnej strony, wybrałam najlżejszą książkę, jaką tylko miałam –Wróć do mnie. Trudno ocenić mi, która część jest lepsza. Napisz do mnie na pewno ma w sobie więcej słownych gier, intrygi, więcej chęci poznania się nawzajem, jednak w Wróć do mnie ich rozmowy opierają się bardziej na ich przemyśleniach o ich relacjach czy o relacjach w ogóle. Napisz do mnie wydaje się trochę lepsza, choć ta tez jest dość ciekawa. Jest to naprawdę uroczy i mailowy miłosny dialog, miłosny dialog, który w  swojej lekkości ma też dużo mądrości. Książkę, która ma w sobie coś co przyciąga.

piątek, 21 grudnia 2012

Kawa pierniczkowa


Dziś kolejna część mojego cyklu,
w których chciałabym zaprezentować pyszną i pachnącą Bożym Narodzeniem...
kawę pierniczkową!


1,5-2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
3 goździki
szczypta cynamonu
gorąca woda
ew. mleko i cukier do smaku.

Przygotować kawę jak zawsze, wsypać do kubka zalać wodą dodając goździki i cynamon. Kawę rozpuszczalną można zamienić na "prawdziwą" - tzn. ziarnistą mieloną.
Moja jest z samym mlekiem i pysznie smakuje jak najprawdziwsze pierniki!
Nie czuć oddzielnie cynamony czy goździków, tylko właśnie jak pierniczki!
Idealna na świąteczny czas!

czwartek, 20 grudnia 2012

W imię honoru

Tytuł: W imię honoru
Autor: Muchtar Mai
Wydawnictwo: Videograf II
Ilość stron: 112
Ocena: 3,5/6


Dla nich kobieta jest tylko przedmiotem posiadania, honoru lub zemsty.








Gwałt jest czynem, jak dla mnie, niewyobrażalnym i strasznie upokarzającym. Przekonała się o tym szczególnie Muchtar Mai, autorka książki W imię honoru. Jest to książka, która opisuje przeżycia młodej Pakistanki, autorki i narratorki zarazem. Dziewczyna w ramach porachunków klanowych stała się ofiarą gwałtu. Ogólnie wiadomo, że taki czyn dla kobiety jest strasznym i traumatycznym przeżyciem, a w tamtych rejonach kobieta jest niczym i nie ma prawa do głosu, więc jeżeli zostanie zgwałcona powinna siedzieć cicho i często to ona sama jest obwiniana o spowodowanie owego czynu. Jednak po namowie miejscowego mułły, Muchtar postanowiła zgłosić napaść na policję i walczyć o swoje prawa do obrony, a także podjąć walkę z okrutnym systemem kastowym. Jak myślicie? Udało się jej? Otóż tak. Dzięki nagłośnieniu sprawy i międzynarodowej pomocy doczekała się rozprawy i odszkodowania, a pieniądze z niego przeznaczyła na otwarcie pierwszej szkoły dla dziewcząt w swojej miejscowości, żeby one także mogły się uczyć i rozwijać. Założyła także Stowarzyszenie Pomocy Kobietom i stała się niejako symbolem walki o prawa kobiet.

Przyznam szczerze, że sama historia jest dość szokująca i dla wielu Europejczyków nie do wyobrażenia. Już sam, tak niski status kobiety jest czymś niewyobrażalnym, a dopiero takie podejście do samego gwałtu. Historia choć ciekawa, przedstawiona w dość nieporadny językowo sposób, choć same fakty szokowały i zadziwiały, a determinacja  tej kobiety jest godna podziwu, jednak sposób napisania książki działa jednak trochę na minus. Trudno jest mi oceniać tę pozycję, wyjątkowo trudno. Książka przedstawia inny świat, choć na rynku pojawia się coraz więcej tego typu książek, a język tej nie porwał. Pozycję polecam ludziom o silniejszych nerwach i takim, którzy chcą poznać historię kobiety, której droga nie była usłana różami, kobiety z zupełnie innej cywilizacji…

środa, 19 grudnia 2012

Zgroza w Dunwich i inne przerażające opowieści

Tytuł: Zgroza w Dunwich
i inne przerażające opowieści
Autor: Howard Phillips Lovecraft
Wydawnictwo: Vesper
Ilość stron: 792
Ocena: 6/6

Ci Wielcy przedwieczni nie do końca są zbudowani z krwi i kości. Owszem mają cielesną powłokę – czyż nie dowiodła tego podobizna Cthulhu wśród gwiazd?- lecz nie jest ona materialna.






Lovecrafta nigdy czytałam ani nigdy nie byłam fanką horrorów, jednak mój Książę z bajki postanowił zatroszczyć się o zapełnienie moich półek książkami i właśnie do nich należała ta pozycja, którą dostałam w 6 miesięcznicę naszego związku (tak, wiem dziwny zwyczaj, ale bardzo fajny:D).


Zgroza w Dunwich i inne przerażające opowieści jest zbiorem 15 opowiadań autorstwa Lovcrafta, wydanym w bieżącym roku. Wcześniej były one publikowane oddzielnie i to w wielu różnych językach, a teraz został wydany ten zbiór jako wybór najlepszych i najbardziej przerażających opowiadań. Nie wiem czy jest w ogóle sens opisywać o czym jest każde kolejne opowiadanie, to można przeczytać na Wikipedii, jak nie polskiej, to angielskiej, a poza tym, nie chcę bawić się tu z zbytnie streszczenia, żeby dodatkowo zachęcić Was do przeczytania;) W każdym bądź razie czytając te opowiadania, wejdziecie w magiczny, mroczny świat mitów Cthulhu, Przedwiecznych, wspaniałych starożytnych miast i wielu, pilnie strzeżonych tajemnic, zwłaszcza tych rodzinnych… Pierwszoosobowa narracja każdego z opowiadań pozwoli Wam bardziej wejść w ten świat i lepiej sobie go wyobrazić, a przede wszystkim poczuć strach i sprawić, żeby na Waszym ciele pojawiła się gęsia skórka.

Są książki, przez które można przelecieć bez mrugnięcia okiem i przeczytać je w godzinę lub dwie, a ich zawartość spływa po czytelniku jak po kaczce, nie zapadając w pamięci. Są także książki, którymi należy się delektować i właśnie do tej drugiej grupy należy Zgroza w Dunwich i inne przerażające opowieści. Opowiadania zawarte w tym zbiorze cieszą oczy wspaniałym wyrafinowanym językiem i przykuwają wzrok klimatyczną okładką, a umysł cieszą świetnie wykreowanym i nader mrocznym i przerażającym światem, od którego, aż nie chce się oderwać. Wielkie brawa dla autora, który stworzył, tak wspaniały świat i jeszcze wspanialsze opowiadania, do których na pewno będę wracać, może nie do całości, ale do wybranych z pewnością i wielką chęcią. Naprawdę jestem pełna podziwu dla Lovecrafta, który za życia niewiele publikował, do tego miał koszmary i żył tylko 47 lat. Autor musiał mieć naprawdę świetną wyobraźnie, żeby stworzyć tak wspaniałe opowiadania, które do dziś są niewyczerpaną studnią inspiracji dla filmowców i nie tylko. Książkę czytałam długo, przyznaję, ale poza objętością prawie 800 stron, każdym opowiadaniem, stroną, nawet wyrazem tej książki należy się delektować. Prawdziwa uczta dla czytelników i mocno zapadająca w głowę lektura! Z całym sercem polecam! A Księciowi dziękuję za wspaniałą książkę:*

Lista opowiadań zawartych w zbiorze
Dagon (1917)
Ustalenia w sprawie zmarłego Arthura Jermyna i jego rodu (1920)
Wyrzutek (1921)
Muzyka Ericha Zanna (1921)
Szczury w murach (1923)
Święto (1923)
Zew Cthulhu (1926)
Przypadek Charlesa Dextera Warda (1927)
Kolor z innego wszechświata (1927)
Zgroza w Dunwich (1928)
Szepczący w ciemności (1930)
W górach szaleństwa (1931)
Widmo nad Innsmouth (1931)
Cień spoza czasu (1935)
Nawiedziciel mroku (1935)
Posło­wie: W przeddzień potwornego zmartwychwstania

wtorek, 18 grudnia 2012

O krok

Tytuł: O krok
Autor: Henning Mankell
Wydawnictwo: WAB
Ilość stron: 498
Ocena: 4/6


Zrozumiał, że nie istnieje coś takiego jak czas przeszły. Ani przyszły. Tym samym nie może tracić czasu. Ani na nim zyskać. Liczy się jedynie działanie.







Trójka przyjaciół urządziła sobie zabawę z okazji nocy świętojańskiej, lecz od tamtego czasu słuch po nich zaginął. Po dwóch miesiącach zostają znalezione trzy ciała, każde z kulką w głowie, każde ubrane w stroje szwedzkiej szlachty, jednak zwłoki nie wyglądają tak, jakby leżały w miejscu znalezienia przez tyle czasu. Za rozwiązanie zagadki zabiera się komisarz Wallander, lecz okazuje się, że morderca jest zawsze o krok do przodu. W międzyczasie ginie również jeden ze współpracowników komisarza prowadzącego śledztwo w tej sprawie.  I to ginie policjant również zamieszany w tę sprawę, bowiem nikomu nie powiedział, że na własną rękę zajmował się sprawą trójki zaginionych. Czy za tym zabójstwem stoi ta sama osoba? Czy komisarz Kurt Wallander znajdzie powiązanie pomiędzy nimi? Czy natrafi na ślad mordercy? Uda mu się rozwiązać zagadkę czy skończy jak jego przyjaciel? Wallander jest pracowitym, doświadczonym i dobrym policjantem, który za wszelką cenę rozwiąże tę sprawę, nie zwracając uwagi na porę dnia, swoją cukrzycę, czy na to, że może powinien iść spać. To się nie liczy. Liczy się znalezienie mordercy.

O Henningu Mankellu dużo czytałam na blogach, więc postanowiłam się za niego zabrać. Zainwestowałam, aż 7,5 zł w centrum taniej książki w jego pozycję pt. O krok, książka odczekała swoje na półce i właśnie przyszedł jej czas. Książkę czytało się naprawdę szybko i dość miło spędziłam z nią czas, nie jest napisana skomplikowanym językiem, wręcz przeciwnie, dość prostym, przez co czyta się łatwo, szybko i przyjemnie. Do tego dość nietypowa sprawa, ale poprowadzona w dość… specyficzny sposób. Mimo tego książka mnie jakoś wybitnie nie pochłonęła i nie jest to pozycja zapadająca w pamięci i przyznam szczerze, że nie będę uznawać autora za mistrza gatunku, bo zdecydowanie nim nie jest. Naprawdę czytałam lepsze kryminały. A ja sama zabrałam się trochę od tyłka strony, bo O krok jest siódmą w serii  częścią o przygodach Kurta Wallandera. Mam na półce jeszcze jedną książkę Mankella, ale chyba będę musiała zrobić sobie przerwę, bo nie jest to autor porywający. Wiem, może to dziwne oceniać pisarza po jednej jego książce, ale no cóż… Ta pozycja mnie nie zachwyciła. A może to tylko ja się przeliczyłam?

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Powrót czarnoksiężnika

Tytuł: Powrót czarnoksiężnika
Autor: Kai Meyer
Seria: Siedem Pieczęci
Tom: 1
Wydawnictwo: Videograf II
Ilość stron: 150
Ocena: 2/6

Ten kto się w ogóle nie boi, popełnia błędy. Błędy, które mogą narazić go na niebezpieczeństwo. Właściwa dawka lęku chroni przed nieszczęściem.






Pierwsze 4 tomy tego cyklu kupiłam kiedyś hurtem we Wrocławiu stwierdziwszy, że kiedyś na pewno przeczytam, choć nigdy nie miałam styczności z autorem. No i postanowiłam się teraz zabrać za tę serię… Po pierwszym tomie do następnych długo się nie zabiorę...

Powrót czarnoksiężnika to niegruba książeczka dla młodzieży opowiadająca historię czwórki przyjaciół Kiry, Lisy, Nilsa i Chyzka. Wszyscy mieszkają w niedużym miasteczku o nazwie Giebelstein, w którym zazwyczaj niewiele się dzieje, jednak któregoś dnia Kira spotyka dziwną kobietę i to właśnie w tym momencie zmienia się życie całej czwórki. Otóż wszyscy zostają wplątani w niezwykłe wydarzenia, które mają związek z dziwnymi kobietami, które trzymają w torebkach latające ryby, a także z kościółkiem świętego Abakusa. Czy czarnoksiężnik rzeczywiście powróci? Jaki ma z tym związek owe siedem pieczęci? Kim tak naprawdę są te dziwne kobiety? Czemu jest im potrzebna czwórka dzieciaków? I jak potoczą się dalej ich losy? Czy ich przyjaźń to przetrwa?

Powrót czarnoksiężnika przeczytałam za jednym przysiadem i od razu stwierdziłam, że zdecydowanie jestem za stara na książki dla młodzieży, bowiem na moje oko ta książka jest przeznaczona dla czytelników mniej więcej w wieku 12 lat. Jednak mając prawie 20 lat jest to książka zbyt infantylna. Kai Meyer nie stworzył genialnych dialogów, język jest wręcz banalny, konstrukcja w ogóle nie zachwyca. Jest to książka dla młodszych nastolatków i to w dodatku dla niewymagających . Jest to książka, którą czyta się szybko i dość przyjemnie (lektura na jakąś godzinę-dwie), szkoda tylko, że fabuła jest taka słaba. Po szybkim przeczytaniu naszły jednak niezbyt przyszły jednak przemyślenia, że to jednak nie jest książka dla mnie. Dla 10-12 latków to i owszem, ale jeżeli ktoś szuka ambitniejszego fantasy to zdecydowanie nie w tej serii, starszym i ambitniejszym czytelnikom odradzam.

niedziela, 16 grudnia 2012

Top 10: Dziesięć miejsc znanych z literatury, które chcielibyśmy odwiedzić!

Top 10 to akcja, przy okazji której na blogu pojawiają się różnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą poznać bliżej blogera, jego zainteresowania i gusta. Jeżeli chcesz dołączyć do akcji - wypatruj nowych tematów. Akcja organizowana jest na blogu kreatywa.



Dziś przyszła pora na... 
Dziesięć miejsc znanych z literatury, które chcielibyśmy odwiedzić!

1.Hogwart

2.Wrzeszcząca chata

3.Ulica pokątna

4.Barcelona z Cienia wiatru

5. XIX-wieczny Londyn np. z Małej księżniczki

6.XIX-wieczny Paryż z Upiornego Zegara

7.Przedwojenny Wrocław z książek Krajewskiego

8.Skandynawia ze skandynawskich kryminałów, szczególnie Norwegia

9.Boston z książek Gerritsen

10.Petersburg ze Zbrodni i kary

Może jestem trochę nudna z miejscami z Harrego Pottera,
ale myślę, że fani tej serii mnie zrozumieją:D

sobota, 15 grudnia 2012

Pies Baskerville'ów


Tytuł: Pies Baskerville'ów
Autor: Artur Conan Doyle 
Wydawnictwo: Aleksandria
Czyta: Jakub Sender
Czas trwania: 6 h 20 min
Ocenia: 6/6

Są ludzie, którzy, sami nie mając geniuszu, posiadają talent pobudzania go u innych.


Zawsze lubiłam kryminały, intrygę, zagadki, ale aż wstyd się przyznać, że nie miałam nigdy wcześniej styczności z klasyką gatunku autorstwa Artura Conan Doyla. Teraz dzięki Audeo miałam okazję zapoznać się z książką pt. Pies Baskerville'ów.

Któż nie słyszał o znanym detektywie Sherlocku Holmesie i jego geniuszu w rozwiązywaniu spraw? Słyszał chyba każdy. To właśnie do niego i jego przyjaciela dr. Watsona, który w tej książce jest narratorem, zgłasza się lekarz o nazwisku Mortimer i ma dla nich nietypową sprawę. Niedawno zmarł w dziwnych okolicznościach właściciel i spadkobierca rodu Baskerville'ów, którego marą jest wielki pies niczym nie z tego świata. Czy to on mógł zabić starszego, dystyngowanego pana? Doktorowi Mortimerowi zależy na tym, żeby dowiedzieć się, kto zabił tego mężczyznę, obawia się bowiem o los spadkobiercy Baskerville Hall - sir Henryka Baskervilla – który jednak nie wierzy w rodzinne podania o strasznym i przerażającym psie. To tam jedzie doktor Watson, żeby rozwiązać zagadkę, a Holmes podąża swoim własnym śledztwem. Czy to rzeczywiście ów pies jest postrachem i mordercą? Skąd on tam się wziął? Czemu on jest taki przerażający? Czy pies sam z siebie może zabić? Cóż w nim takiego jest?

Rzeczywiście jest to klasyka gatunku, ciekawie skonstruowana intryga, wciągająca historia, zagadka, od której trudno się oderwać. Świetny sposób w jakim pisał Doyle, język dość bogaty, sposób naprawdę ciekawy, jak na lekarza (jakim był Doyle) z przełomu XIX i XX wieku przystało. Postać Holmesa i Watsona są skonstruowany naprawdę z wielkim geniuszem i rozmysłem, a wraz z czasem zagłębiania się w pozycje rośnie zaciekawienie historią, intryga i chęć rozwiązania zagadki wraz z detektywem. Prawdziwa klasyka gatunku i naprawdę ciekawie skonstruowana pozycja detektywa, która przetrwała już ponad sto lat i była inspiracją do wielu filmów i seriali, a ja miałam przed oczami Roberta Downey Jr. Jako Holmesa i Judy Law w roli dr. Watsona z filmów Sherlock Holmes i Sherlock Holmes: Gra cieni. Polecam! Koniecznie trzeba zapoznać się z klasyką! Oj trzeba. 

Książkę odsłuchałam dzięki uprzejmości

piątek, 14 grudnia 2012

Imbirowa herbata


Dziś chciałabym Wam zaprezentować mój kolejny umilacz czasu przy czytaniu;)
A jest nim... herbata imbirowa


torebka ulubionej, czarnej herbaty
plasterek cytryny
plasterek świeżego imbiru
1,5-2 łyżeczki cukru

Po odkrojeniu plasterka imbiru, odcinamy skórkę i kroimy go na cienkie paseczki.
Ja daje dwa plasterki na półlitrowy, więc na zwykły można dać spokojnie jeden.
Herbatę, cytrynę i imbir włożyć do kubka, zalać wrzątkiem i posłodzić.
No i można się delektować smakiem pysznej herbaty!
Smaczna i rozgrzewająca!

czwartek, 13 grudnia 2012

Grzech aniołów

Tytuł: Grzech aniołów
Autor: Charlotte Link
Wydawnictwo: Sonia Draga
Ilość stron: 304
Ocena: 2/6


Jeśliby bowiem kiedykolwiek nazwał ów ból po imieniu, stałby się on rzeczywistością. A wówczas nigdy więcej nie mógłby postępować tak, jakby ten ból nigdy nie istniał.






Charlotte Link jest popularną niemiecką pisarką znaną z takich książek jak Dom sióstr, Obserwator czy Drugie dziecko, lecz to właśnie Grzech aniołów jest moim pierwszym spotkaniem z autorką. Czy będą następne? Nie mam pojęcia.

Janet i jej mąż Philip są przykładnym małżeństwem, którzy prowadzą biuro doradztwa podatkowego, a ich syn Mario jest jednym z najlepszych studentów  prawa. Nikt nawet nie podejrzewa, że mają oni jeszcze drugiego syna – bliźniaczego brata Maria imieniem Max. Ów drugi syn ostatnie lata spędził w klinice psychiatrycznej i mają go zwolnić, w końcu ma wrócić do domu, lecz jednak ojciec chłopaków nie chce Maxa przyjąć na łono rodziny i to w czasie kiedy Mario wyjechał ze swoją ukochaną na wakacje.  Ich matka kocha ich nad życie i zrobi dla nich zupełnie wszystko, jej podobni do siebie jak dwie krople wody synowe zawsze byli dla niej najważniejsi, więc dlatego pojechała nawet za synem do Prowansji  wpadając jednocześnie w panikę. Co było jej przyczyną? Dlaczego w nią wpadła? Czy ma przed swoimi ukochanymi synami jakieś tajemnice?

Wybaczyć… ile jeszcze razy? Być może wszystko potoczyłoby się zupełnie inaczej, gdyby jej wtedy wybaczył. Gdyby zdecydował się na rozstanie i oszczędził sobie tych lat pełnych kłamstw i nieszczerej harmonii.

Oj tak, po wielu recenzjach książek tej autorki od dawna miałam ochotę się z nią zapoznać, no i nadarzyła się taka okazja. Kupiwszy Grzech aniołów czym prędzej zabrałam się za czytanie i przyznam szczerze, że się przeliczyłam. Akcja mnie nie porwała, ani nie zapada jakoś w pamięć. Jest to lektura tak naprawdę na jeden wieczór, czyta się szybko, ale nie jest to arcydzieło, o  nie… Język nie jest wybitny, a po przeczytaniu tak naprawdę nie wiedziałam o co niej chodzi i co autor miał na myśli. Brakowało mi w niej czegoś. Generalnie trochę szkoda czasu na nią, ale to jest tylko moje zdanie. Może akurat komuś się spodoba, a ja sama nie wiem czy jeszcze dam jej szansę...

środa, 12 grudnia 2012

Stosik nr 29 - pomikołajkowy;)


Grzech aniołów
Gra o tron
Agnes Grey
dostałam na mikołajki od rodziców kupon do księgarni za 100 zł;)
i o to efekt wyprawy do księgarni;)

Człowiek, który nigdy nie chybiał
z biblioteki

Chło pies
Wygrana w konkursie na Selkarze

Dziesiąta symfonia
kupiona za 9.90 z Kauflandzie;)

do recenzji od Wydawnictwa Czarnego

I jak Wam się podoba? Znajdujecie coś dla siebie?

wtorek, 11 grudnia 2012

Napisz do mnie

Tytuł: Napisz do mnie
Autor: Daniel Glattauer
Wydawnictwo: Książnica
(Grupa wydawnicza Publicat)
Ilość stron: 248
Ocena: 4,5/6


Bliskość to nie skrócenie dystansu, tylko jego pokonanie. Napięcie to nie brak doskonałości, tylko stałe żeglowanie ku niej i powtarzalne trzymanie się niej.





Nigdy nie byłam fanką szeroko pojętej literatury kobiecej, zawsze wolałam coś cięższego, bardziej męskiego, wiecie, jakieś kryminały, thrillery. Jako otyłą nastolatkę zawsze denerwowało rozczulanie się kobiet w rozmiarze 36 nad wyimaginowanym tłuszczem oraz problemami z serii „nie mam w co się ubrać”. Do historyjek miłosnych też mnie nigdy nie ciągnęło, zwłaszcza teraz, kiedy mam swojego własnego i najwspanialszego na świecie Księcia z tej samej bajki, więc mnie samą dziwi to, że przeczytałam książkę Daniela Glattauera pt. Napisz do mnie, która już dość długo walała się na półkach po całym domu.

Historia zaczyna się w momencie, kiedy Emmi chce wysłać maila z rezygnacją z prenumeraty czasopisma i przez przypadek robi literówkę w adresie e-mail i wiadomość trafia do skrzynki Leo i tak zaczynają za sobą pisać. Obydwoje są po trzydziestce, obydwoje są niejako samotni w tłumie, obydwoje są sobą zaintrygowani i z każdym mailem ich wzajemna fascynacja wzrasta. Ich wiadomości są pełne trafnych przemyśleń i uwag na temat siebie nawzajem. Są sobą zafascynowani, nie umieją wytrzymać kilku dni bez maili do siebie. Choć Emmi ma męża, jednak ciągle pisze do Leo, zakochują się w swoich sposobach pisania, w swoich mailach, choć obydwoje boją się o tym powiedzieć, mimo kilku miesięcy korespondencji, nigdy nie doszło do spotkania twarzą w twarz, choć spędzili kiedyś popołudnie w jednej kawiarni, nie przyglądając się sobie i nie wiedząc, że to właśnie oni.

Napisz do mnie jest niejako współczesną powieścią epistolarną, tylko że nie jest to książka w tradycyjnych listach, tylko powieść w e-mailach. Jest to książka naprawdę lekka i przyjemna w czytaniu, ma w sobie wiele pogody, dzięki której, aż ciągnie do tej książki. Choć nie jest to jakaś skomplikowana historia jest mi niejako bliska, ponieważ samo poznawanie ludzi przez Internet jest mi bardzo bliskie i było dla mnie zawsze wielką przygodą. To właśnie przez Internet poznałam chłopaka, więc dlatego ta książka jest dla mnie tak bliska. Lekka i przyjemna lektura, niezbyt skomplikowana i wymagająca, książka przy której można się uśmiechnąć. Dobre, lekkie czytadło, przy którym można odpocząć i odprężyć się po ciężkim dniu. Polecam, zwłaszcza fanom tego typu powieści i internetowych znajomości. A teraz trzeba będzie się zabrać za kontynuacje pt. Wróć do mnie.

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Wszystko ma swoją cenę

 Tytuł: Wszystko ma swoją cenę
Autor: Lotte i Søren Hammer
Wydawnictwo: Czarne
Ilość stron: 504
Ocena: 5/6


Ku swojemu zdumieniu nie miał kłopotów ze snem. Zniknęły dręczące go wcześniej koszmary. Może dlatego, że dramat stał się faktem, koszmar zamienił się w rzeczywistość.






Kiedyś już recenzowałam książkę Lotte i Søren Hammerów pt. Niegodziwcy, którą dostałam do przeczytania od Wydawnictwa Czarnego, teraz dostałam kontynuację  pt. Wszystko ma swoją cenę, która jest już moim kolejnym spotkaniem ze skandynawskim kryminałem.

Akcja książki zaczyna się na pokrytej lodowcami Grenlandii, gdzie przyjechała pani premier Dani, a także w tym miejscu dziennikarze i politycy protestują przeciwko topniejącemu lodowcowi. Jednak ku ich wielkiemu zaskoczeniu dokonują makabrycznego odkrycia. Mianowicie znajdują zakopane w lodowcu, zamrożone w lodowcu zwłoki, które leżały tam od lat. Na miejsce zostaje wezwany Konrad Simonsen, którego poznaliśmy już w  Niegodziwcach. Dlaczego akurat on? Otóż ułożenie ciała ofiary przypominają sprawę, którą właśnie Konrad prowadził przed laty. Tak samo jak kobiety z tej sprawy, ofiara znaleziona teraz ma na głowie foliowy worek, na ustach czerwoną szminkę, a na sobie nie ma górnej części garderoby. No i nasza ofiara ma ten sam typ urody, co wcześniej zamordowane kobiety. Lecz jednak pomiędzy obydwoma sprawami minęło już trochę lat. Czy jednak seryjny morderca może nadal grasować? Czy Konrad Simonsen natrafi na jego ślad, czy znajdzie zabójcę, który nie zamierza siedzieć w miejscu? Czy zapobiegnie kolejnej tragedii młodej, atrakcyjnej kobiety i złapie mordercę?

Przyznam, że Niegodziwcy mnie nie porwali, choć był to dość ciekawy sposób na skonstruowanie kryminału. Za to druga część przygód Konrada Simonsena porwała mnie dużo bardziej i zdecydowanie bardziej mi się podobała. Chyba dlatego, że wolę seryjnych morderców zabijających kobiety aniżeli ciała znalezione na szkolnej sali gimnastycznej. Język i sposób pisania też wydały mi się dużo lepsze, choć okładka Niegodziwców przyciągnęła wzrok dużo bardziej. Ogólnie rzecz biorąc, kryminał naprawdę dość ciekawy i dobry, jakoś nieszczególnie powiązany z częścią poprzednią przygód o Konradzie Simonsenie, jedynym powiązaniem wydaje się być właśnie postać tego policjanta. Generalnie polecam. Skandynawski kryminał na przyzwoitym poziomie i w ciekawym klimacie.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości

niedziela, 9 grudnia 2012

Trzy mądre małpy


Tytuł: Trzy mądre małpy
Autor: Łukasz Grass
Wydawnictwo: Ateria Sp. z o.o.
Czyta: Bartłomiej Topa
Czas trwania: 4 h 45 min
Ocena: 6/6


W dzisiejszym świecie dzieciom brakuje autorytetów.







Trzy mądre małpy są polską odpowiedzią na książkę Harukiego Murakamiego pt. O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu. Murakamiego nie czytałam, a książkę naszego rodzimego autora dostałam do recenzji od portalu Audeo, który zamieścił tę pozycje jako pierwszy wydany w Polsce audiobook sportowy w ramach Audiobliblioteki sportowca.

Łukasz Grass jest dziennikarzem, który w pewnym momencie był już na skraju wypalenia i przestał widzieć sens w swojej pracy, a do tego jego swoistą porażką było to, że jako absolwent Akademii Wychowania Fizycznego pewnego dnia pokazały się 3 cyfry, a przy wejściu na 4 piętro dostawał zadyszki. W obu przypadkach można albo zaakceptować ten fakt, albo wziąć się do roboty. Autor książki postanowił wybrać drugie rozwiązanie i jednocześnie zaczyna trenować triathlon, który jest kombinacją pływania, kolarstwa i biegania – zawodnik ma za zadanie pokonać płynnie odpowiednie dystanse kolejnych trzech dyscyplin sportowych. W krótkim czasie od treningu zrzucił ponad 20 kg, a po roku bierze udział w swoim pierwszym triathlonie. Autor zaczął wyznawać zasadę, że Jeśli zaczynać na poważnie to tu i teraz. Łukasz Grass w książce pokazuje swoją zmianę nastawienia, swoją walkę o pokonanie każdego kolejnego kilometra w zawodach, o walce z własnym ciałem i bólem, ale jednocześnie wielkiej satysfakcji. Jest to swoisty i bardzo intymny pamiętnik męża, ojca, dziennikarza i zawodnika, a po tej książce aż nabiera się ochoty, żeby wyłączyć telewizor czy komputer i iść pobiegać. A tytuł książki wziął się z tego, że w ostatnim rozdziale książki autor nawiązuje do japońskiego przysłowia nie widzę nic złego, nie słyszę nic złego, nie mówię nic złego.


Nigdy sportsmenką nie byłam, wręcz przeciwnie – zawsze byłam dziewczyną, która miała nadwagę i sama nie wiem kiedy przeszło to już w otyłość I stopnia. Dlaczego o tym piszę? Otóż pewnego dnia moja waga osiągnęła apogeum i tak samo jak autor miałam wybór -  mogłam albo zaakceptować ten fakt, albo wziąć się do roboty. I tak samo jak autor wybrałam to drugie rozwiązanie i w związku z tym zaczęłam odchudzanie, później zaczęłam biegać, teraz na siłownię. Udało mi się schudnąć już prawie 15 kg i zaczęłam naprawdę lubić bieganie, którego nie lubiłam szczerze i z całego serca od samej podstawówki, ale już prawie po pół roku, kiedy za oknem jest szaro i zimno odechciewa się wszystkiego, a ochota jest tylko na ciepły kocyk i czekoladę. W takim momencie ta pozycja jest świetnym motywatorem do działania, do tego, żeby rzeczywiście ruszyć swoje zacne cztery litery i ruszać się nie zależnie od pogody. Autor w niej przekonuje do tego, że rozwój musi być zrównoważony, jednocześnie muszą być rozwijane i umysł i ciało, co w dzisiejszych czasach jest często nie do pomyślenia. Jednak Łukasz Grass jest świetnym przykładem na to, że człowiek wysportowany wcale nie musi być jakimś bezmózgą i tępą istotą, a także na to, że człowiek inteligentny i oczytany wcale nie musi być chuderlawy, słaby i niewysportowany. Jednak w swojej książce pokazuje także wady dziennikarstwa, jego ciemne strony. Pokazuje także jak bardzo Kamera zmienia zachowanie ludzi. Mówi o tym na podstawie tego, co sam zaobserwował w swojej karierze dziennikarskiej. Pozycję polecam! Naprawdę warto się z nią zapoznać, dzięki niej naprawdę można się zmotywować do ruchu. I potwierdzam – sport (bieganie czy jakikolwiek inny) daje naprawdę wielką satysfakcję, mimo nie raz bolących mięśni. Ale to jest właśnie najskuteczniejszym sposobem na odreagowanie i zniwelowanie stresu. Polecam!

Książkę odsłuchałam dzięki


sobota, 8 grudnia 2012

Top 10: Najważniejsze nieprzeczytane książki!

Top 10 to akcja, przy okazji której na blogu pojawiają się różnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą poznać bliżej blogera, jego zainteresowania i gusta. Jeżeli chcesz dołączyć do akcji - wypatruj nowych tematów. Akcja organizowana jest na blogu kreatywa.




Dziś przyszła pora na... Najważniejsze nieprzeczytane książki!

1. Ania z Zielonego Wzgórza

2. Eragon

3.Imię róży

4.Romeo i Julia

5.Przygody Sherlocka Holmesa

6.Władca Pierścienia

7.Zielona mila

8. Proces

9.Mistrz i Małgorzata

10.Oliver Twist


Naprawdę biję się w piersi i zamierzam nadrobić.
Bo zaległości ogromne i aż wstyd!